To ja już sam zacznę płakać cz. 25

Cz. 25
Adam
Boże! Co ja wyprawiam? Dlaczego nagle, gdy Marzena przytuliła mnie do siebie, poczułem się tak głupio? Odczułem, jakby i ona nie wiedziała jak się zachować, gdy trzymałem ją w ramionach. A najgorzej było, gdy na swoim ciele poczułem bicie jej serca. Nie zwykłe pik, pik, ale wręcz mocne uderzenia, które mogły sugerować wszystko. Strach, zachwycenie, czy też coś innego. Nie powinno przecież tak być, bo nie robiłem jej niczego złego, a jedynie chciałem być miły i zaproponowałem jej pracę.
U siebie w firmie.
Dlaczego, więc było mi głupio, gdy wychodziłem? Gdy mnie odepchnęła, to tak jakby się przede mną broniła, albo była zawstydzona.
- O, czym tak myślisz kochanie?- Zapytała mnie Ala podczas obiadu.
- A wiesz, co? Myślę o Marzenie. Nie wiem, co jej jest. Zaproponowałem jej pracę u siebie, a ona zachowywała się jakoś tak dziwnie. Niby chciała tam być, niby nie- gestykulowałem rękoma.
- A może zwyczajnie czegoś się bała? – Zapytała wciągając kluseczkę z gulaszu.
- Może. Praca w salonie samochodowym może być przytłaczająca dla kobiety. A co jeśli chciała pracować gdzieś indziej, a ty nie dałeś jej wyboru?
Ala mogła mieć rację. Wprawdzie nie zapytałem jej najpierw, czy chciałaby u mnie pracować, czy nie ma oferty pracy gdzie indziej, tylko z kopyta wparowałem do niej do domu i oświadczyłem, że wykopałem jednego pracownika, aby przyjąć ją.
Głupek ze mnie. A co jeśli pomyślała, że zatrudniam ją tylko po to, aby odebrać od niej swój dług? Praktycznie nie dałem jej wyboru, tylko ustawiłem przed faktem dokonanym. Może, dlatego potem zachowała się tak dziwnie i odeszła?
Jak ja miałem ją teraz za to przeprosić?
- Aluś? A co jeśli ona myśli, że chcę tylko, aby odpracowała u mnie swój dług?
Mina Ali świadczyła, że też o tym pomyślała.
- Nie wiem, ale ja na pewno bym tak to odebrała.
Cholera!
- Spokojnie kwiatuszku. Sama wpadnę do niej i pogadam z nią jak kumpelka z kumpelką. Może uda mi się jakoś załagodzić twój występek- powiedziała łagodnie wycierając buzię Angel.
- Ale…
- To już postanowione. Najpierw zabiorę ją na zakupy, bo trzeba kupić Angel większe rajstopki, a potem poplotkujemy sobie i zobaczysz, że będzie dobrze. No- wstała od stołu i zdjęła śliniaczek córci.- Tatuś teraz pobawi się z Aniołkiem, a mamusia popracuje nad zdrową sylwetką- powiedziała śpiewnie kręcąc swoim tyłeczkiem.
Alicja potrafiła być kochana. Załagodziłaby nawet ból rozerwanej nogi, gdyby była na poligonie bitwy. Jednak mnie wciąż nie dawało spokoju zachowanie Marzeny wtedy, podczas uścisku. Przytuliła mnie tak jak Ala, gdy powróciła z zagranicy. Tak tęsknie, tak czule, tak… miło…
Jakby sama tego pragnęła.
Choć może tylko mi się to wydawało?









Nigdy nie potrafiłabym skrzywdzić swojego dziecka. Nie wiem, dlaczego mama tak uwielbia, gdy dzieje mi się krzywda. Zupełnie, jakby patrzeć w krzywe zwierciadło, gdzie zamiast dobroci pokazuje ono zło, a zamiast miłości matczynej, samą nienawiść. Nie mogę niestety nazywać się Alicją w krainie czarów za względu na moje ciało. Byłam tyle razy już poniewierana, że nie wiem czy starczy mi sił, aby uwieść jakiegoś mężczyznę, aby wyrwał mnie z tego piekła. Na dobroć mamy też nie mam co liczyć, bo pilnuje mnie, abym tylko nie poczuła się pewniej. Klienci stają się coraz bardziej natarczywi i wulgarni. Niektórzy biją mnie, bo to im sprawia przyjemność.
Nie wiem, jaka mama może być, aż taka nieczuła. Praktycznie obwinia mnie o wszystko. O to, że przeze mnie utyła kilka kilo więcej. O to, że nie miała czasu na zabawy, bo musiała się mną zajmować i o to, że do dzisiaj nie może znaleźć stałego partnera. Wini mnie nawet o swoje pierwsze zmarszczki, które pojawiają się coraz częściej od wyśmiewania mnie.
Czasami żałuję, że żyję. Zastanawiam się wtedy jak ja naprawdę mam na imię. Skoro nie jestem chłopcem, tak jak wcześniej uważałam, to nie mogę mieć imienia Adam. Bardziej może było to imię Adelajda, Aleksandra, Alicja…
Dobrze by było, aby choć jakoś mnie nazwała. Ale tak normalnie, bo szmata, czy też dziwka, nie pasują na imię dla dziewczynki. Kiedyś słyszałam jak w telewizji, ktoś nadał imię swojemu dziecku Kleopatra i zaśmiałam się z tego, bo skojarzyło mi się z taką osobą, która ma sklerozę i która wypatruje rzeczy, które ma do zrobienia. Albo na przykład taka Malwina pewnie zostanie malarką, która potrafi malować same wina. No, albo Bogusia. Bogusią może być tylko kobietą, która wierzy w Boga i sieje jakieś nasiona na polu. Może nawet ziemniaki, które tak bardzo uwielbiam, a których tak dawno nie jadłam.
Zamykam oczy i staram się je sobie wyobrazić. Są okrągłe, albo czasem podłużne i takie lepkie. Gdy dłużej się ich smakowało, kojarzyły mi się z mąką, którą kiedyś zaklepywałam sos, gdy jeszcze pozwalała mi gotować.
Zamykam oczy i staram się przywołać ich obraz, tak jak wtedy, gdy nakładałam je na talerz dla mamy i jej towarzysza. Już nawet widzę, jak sama siedzę przy stole i czekam, aż ktoś mi przyniesie talerz z ziemniakami. Jednak, gdy niespodziewanie wyczuwam zbliżając się kroki, natychmiast otwieram oczy i…
Czar pryska. Matka rzuca mi pod nogi suchy chleb i czeka na podziękowanie. Płaszczę się przed nią wkładając kawałek twardego kawałka chleba do buzi i czekam na ciąg dalszy.
- Zjedz to i zaszczekaj dwa razy.
Robię, co mi każe.
- A teraz czekaj. Przyniosę ci wiadro wody i mydło. Masz się umyć i być dobra w łóżku. Za pół godziny przyjdzie do ciebie specjalny gość. Obsłuż go jak najlepiej potrafisz i pamiętaj, że masz nic nie mówić.
- Tak matko.
- A teraz rozbieraj się i myj.
Siada na taborecie i gapi się na mnie. I tak przez cały czas, póki nie będę czysta i nie nałożę na siebie tej przeklętej czerwonej koszulki, w której widać prawie cały dół, bo sięga mi do połowy pośladków. Odruchowo zakrywam się ręką, co tylko wywołuje śmiech mojej matki.
- No proszę i jeszcze masz czelność się wstydzić!


362 czyt.
100%63
Ewelina31

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat, użyła 1164 słów i 6209 znaków.

3 komentarze

 
  • agnes1709

    agnes1709 · 12 kwietnia

    Dobre pytanie Pani123, bo też się pogubiłam i myślałam, że to cały czas Kuba. Trochę żeś naplątała, więc wyjaśnienie jak najbardziej na miejscu. P.S. Póki praw tytuły od 37 wzwyż, bo Ci się cykl rozpieprzył

  • Pani123

    Pani123 · 18 marca

    Synek, który okazał się dziewczynką nie miał wczesniej imienia Kubuś? Sorry, wiem,  że czepiam się tych imion

  • AnonimS

    AnonimS · 18 marca

    To mama Czy burdelmama?