Co zniszczy każdy związek i co uratuje prawie każdy związek. - str 6/6

Dodano na Hydepark przez AlexAthame, 119 postów, ostatni post 21 lip 12:41

  • AlexAthame
    · 13 marca

    Powodem tych dwóch pytań jest opowiadanie Elorence pod tytułem ,,Za mało". Od razu proszę o wasze poważne odpowiedzi. Pytanie nie jest skierowane tylko do fanów Elorence. Nie chcę od razu pisać co ja myślę. Oczywiście miłość jest ważna. Oczywiście uczciwość i jej brak ma znaczenie. Sam znam odpowiedź na te dwa pytania, ale interesują mnie wasze opinnie. Jak zobaczę aktywność, to obiecuję napisać swoją odpowiedź. Poczekam na pięć odpowiedzi. Byłoby miło, gdybyście swoje odpowiedzi rozwinęli. Jeżeli uważacie, że jest więcej niż jedna rzecz spełniająca wymagania pytań, proszę też to napisać.

  • AlexAthame
    · 19 lip 7:29

    AlexAthame

    AlexAthame: Myślałem, że tylko ja jestem filozofem. Nie wiem czy oczekiwałaś odpowiedzi, bo nie postawiłaś znaku zapytania, ale nie oczekiwałem UNIWERSALNEJ recepty na coś co może uratować związek, a jej brak zniszczyć. Wiesz co jest najbardziej typową rzeczą ktora doprowadza do rozpadu związku? Nie pieniądze i nie zdrada tylko brak zainteresowania partnerem. Żeby rozmawiać, trzeba chcieć to robić.  Co do drugiej części. Ty i twój partner ( to jest przykład) możecie uważać na początku, że jesteście idealnie dobrani i oboje znacie granice, których przekroczenie spowoduje zniszczenie relacji. Po pierwsze jako ludzie, zmieniacie się. Po drugie, związek jest w pewnym sensie żywym organizmem, dlatego brak tolerancji i wybaczenia przypominałby związek dwóch robotów. Załóżmy, że jednym z warunków nie do przekroczeia byłaby zdrada. Po pierwsze pojęcie zdrady jest szerokie. Może byc to przypadkowy kontakt.I co nim jest? Pocałunek, dotykanie czy seks? Moze być to jednak związek z drugą osobą trwający miesiącami czy latami. To nie jest to samo. Gdybyś miała kilkuletni, dobry związek, dzieci i mąż by miał raz seks z inną kobietą, to automatycznie byś uznała, że to koniec? Nawet taki kontakt nie bierze się z powietrza. Coś to spowodowało.Możnaby tego uniknąć komunikując się. W tym wypadku brak komunikacji jest jednym z symptomów, a sam akt tylko rezultatem. Masz ciekawy sposób nazewnictwa: Lokowanie uczuć, zrobienie dzieci. Czy tak to odbierasz czy użyłaś niefortunie pewnych słów?  
    Moim zdaniem rozmowa z nieodpowiednią osobą może wpłynąć na dobro związku, jednak chyba bardziej istotne jest czego ta rozmowa dotyczy niż sam fakt, że się rozmawia.  Kiedy wstawiłem ten post chodziło mi o generalne opinie. Zdaję sobie sprawę, że to jest bardzo indywidualne dla każdego dlaczego jest z daną osobą i dlaczego by przestał być. Niestety realia w przeszłości i nadal są takie, że ludzie są ze sobą mimo, że nic ich nie łączy. W tym wypadku ,,nic," jest przenośnią. Właśnie trwają ze sobą dla dobra dzieci, bo łączą ich finanse, bo nie mają dwóch mieszkań ( to bardziej dotyczyło przeszłości w czasach PRL) Sądzę, że życie w związku gdzie nie ma miłości nie jest miłe. Partner może nie zdradzac, nie pić, mieć pracę i pieniądze, robić wszystko co powinien, a mimo to można go nie kocha. A jak może wiesz prawdziwej miłości nie można kupić ani sprzedać, nie można zacząc kochac na żądanie i nie można przestać na żądanie. Można mieć powód by kogoś kochać i nie kochać. Można nie mieć żadnego i kochać. Dalej nie będę pisał bo dotyczy to związku gdzie chociaż jedna osoba jest PRAWDZIWIE wierząca. Znam wiele wypadków, że była Boża interwencja, która zmieniła ducha błądzącej osoby. Moim zdaniem mamy mózg, serce i ducha.Ta trzecia rzecz jest dominująca.

  • C10H12N2O
    · 19 lip 13:57

    Nie wiem czy zauważyłeś ale sam zacytowałeś własną wypowiedź nawet nic do niej nie dopisując.
    Na przyszłość też przeczytaj jeszcze raz to co napisałeś, zanim wciśniesz [Dodaj post], bo zjadasz końcówki i sypie ci się składnia zdań i aby zroumieć jednoznacznie twoje wypowiedzi, trzeba kilkukrotnie je przeczytać.

    AlexAthame

    AlexAthame: Myślałem, że tylko ja jestem filozofem.

    Umiejętność myślenia i wyrażania swoich opinii nie czyni ze mnie filozofa.

    AlexAthame

    AlexAthame: Ty i twój partner ( to jest przykład) możecie uważać na początku, że jesteście idealnie dobrani i oboje znacie granice, których przekroczenie spowoduje zniszczenie relacji. Po pierwsze jako ludzie, zmieniacie się.(...)

    Dorośli, dojrzali ludzie się nie zmieniają. Chyba, że bierzemy pod uwagę choroby psychiczne, w czasie których może występować okresowa lub stała zmiana zachowania bądź charakteru. Czasami można odnieść mylne wrażenie, że ktoś w krótkim czasie trwania związku się zmienia, ale to wynika z tego, że ludzie na początkach związku, aby wywrzeć dobre wrażenie na potencjalnej partnerce, bądź partnerze, czasami udają kogoś kim nie są.

    AlexAthame

    AlexAthame: Właśnie trwają ze sobą dla dobra dzieci, bo łączą ich finanse, bo nie mają dwóch mieszkań (to bardziej dotyczyło przeszłości w czasach PRL)

    Nie mam prawa pamiętać czasów PRL, jednak wiem, iż obecnie nie każda rodzina nie dość, że nie ma dwóch mieszkań, to do tego nie ma na własność nawet jednego mieszkania i są skazani na wynajmowanie mieszkania od osób trzecich ;)

    AlexAthame

    AlexAthame: A jak może wiesz prawdziwej miłości nie można kupić ani sprzedać, nie można zacząc kochac na żądanie i nie można przestać na żądanie.

    Twoje myślenie jest ograniczone jedynie do kultury zachodniej. Na bliskim wschodzie, mężczyzna aby zawrzeć związek małżeński najpierw musi sobie kupić żonę od przyszłych teściów i aby nie było za łatwo, to przyła żona musi go zaakceptować po kilku rozmowach w towarzystwie najbliższej rodziny oraz w cztery oczy. Za to związki małżeńskie w ich kulturze są trwalsze niż w kulturze zachodniej.

  • MrHyde
    · 19 lip 14:33

    C10H12N2O

    C10H12N2O: Dorośli, dojrzali ludzie się nie zmieniają.

    Owszem zmieniają. Tak samo jak dojrzałe owoce: gniją. ;)

  • AlexAthame
    · 19 lip 19:48

    C10H12N2O

    C10H12N2O: Nie wiem czy zauważyłeś ale sam zacytowałeś własną wypowiedź nawet nic do niej nie dopisując.  
    Na przyszłość też przeczytaj jeszcze raz to co napisałeś, zanim wciśniesz [Dodaj post], bo zjadasz końcówki i sypie ci się składnia zdań i aby zroumieć jednoznacznie twoje wypowiedzi, trzeba kilkukrotnie je przeczytać. AlexAthame: Myślałem, że tylko ja jestem filozofem.Umiejętność myślenia i wyrażania swoich opinii nie czyni ze mnie filozofa. AlexAthame: Ty i twój partner ( to jest przykład) możecie uważać na początku, że jesteście idealnie dobrani i oboje znacie granice, których przekroczenie spowoduje zniszczenie relacji. Po pierwsze jako ludzie, zmieniacie się.(...)Dorośli, dojrzali ludzie się nie zmieniają. Chyba, że bierzemy pod uwagę choroby psychiczne, w czasie których może występować okresowa lub stała zmiana zachowania bądź charakteru. Czasami można odnieść mylne wrażenie, że ktoś w krótkim czasie trwania związku się zmienia, ale to wynika z tego, że ludzie na początkach związku, aby wywrzeć dobre wrażenie na potencjalnej partnerce, bądź partnerze, czasami udają kogoś kim nie są. AlexAthame: Właśnie trwają ze sobą dla dobra dzieci, bo łączą ich finanse, bo nie mają dwóch mieszkań (to bardziej dotyczyło przeszłości w czasach PRL)Nie mam prawa pamiętać czasów PRL, jednak wiem, iż obecnie nie każda rodzina nie dość, że nie ma dwóch mieszkań, to do tego nie ma na własność nawet jednego mieszkania i są skazani na wynajmowanie mieszkania od osób trzecich  AlexAthame: A jak może wiesz prawdziwej miłości nie można kupić ani sprzedać, nie można zacząc kochac na żądanie i nie można przestać na żądanie.Twoje myślenie jest ograniczone jedynie do kultury zachodniej. Na bliskim wschodzie, mężczyzna aby zawrzeć związek małżeński najpierw musi sobie kupić żonę od przyszłych teściów i aby nie było za łatwo, to przyła żona musi go zaakceptować po kilku rozmowach w towarzystwie najbliższej rodziny oraz w cztery oczy. Za to związki małżeńskie w ich kulturze są trwalsze niż w kulturze zachodniej.

    Nie wiem czemu tak czasem jest, że dodaję się swój post. Zapomniałem Ci podziękować za wpis. Pisałem na komórce i pewnię byłem głodny. Związki na bliskim wschodzie są trwalsze z innego powodu.Z tego samego, że jak w muzułmańskim kraju nie chcesz być muzułmaninem to jest za to kara śmierci. Wyjdź za araba to zobaczysz ile tam jest szczęścia. Ludzie się zmieniają i nie jest to objawem choroby psychicznej.

  • C10H12N2O
    · 19 lip 20:23

    AlexAthame

    AlexAthame: Związki na bliskim wschodzie są trwalsze z innego powodu.Z tego samego, że jak w muzułmańskim kraju nie chcesz być muzułmaninem to jest za to kara śmierci.

    Na bliskim wschodzie funkcjonuje coś takiego jak dżizja. Jest to podatek pobierany od innowierców za zwolnienie ze służby wojskowej, obronę ze strony muzumanów oraz przywilej życia na terytorium muzumańskim. Podatek ten nie dotyczy co prawda turystów tylko obywateli stale zamieszkujących na terenie państw muzumańskich. Ale nawet jadąc do krajów muzumańskich w celach turystycznych wypadałoby dostosować się do ich kultury, wtedy nikt przypadkiem cię nie ukamieniuje oskarżając cię o to, że jesteś białym diabłem. Nie ma żadnego zapisu w ichniejszym prawie, że za wyznawanie innej wiary zostaje się skazanym na śmierć.

    AlexAthame

    AlexAthame: Ludzie się zmieniają i nie jest to objawem choroby psychicznej.

    Można zyskać lub stracić pewność siebie, poszerzać swoją wiedzę, mieć zmienny nastrój.
    Ale bez stosowania środków psychoaktywnych, czy obecności choroby psychicznej, nie ma mowy o zmianie cech charakteru i typu osobowości.

  • MEM
    · 19 lip 21:08

    C10H12N2O

    C10H12N2O: Nie ma żadnego zapisu w ichniejszym prawie, że za wyznawanie innej wiary zostaje się skazanym na śmierć.

    Nie ma kary śmierci za wyznawanie innej wiary, jeśli nie było się muzułmaninem. Za odejście muzułmanina od islamu (tzw. ridda) najczęstszą karą jest po dziś dzień czapa (często przez ścięcie), w niektórych krajach islamskich ewentualnie więzienie. A w takiej np. Malezji formalnie nie można odejść od islamu – muzułmanin nie ma tam prawnej możliwości zmiany wyznania i dla państwa malezyjskiego jest muzułmaninem dożywotnio, czy mu się to podoba czy nie.

    Ponadto zdarza się, zwłaszcza w przypadku fanatyków islamskich, "proponowanie" niewiernym przejścia na islam pod groźbą śmierci jeśli niewierni nie przyjmą tej propozycji.

    C10H12N2O

    C10H12N2O: Można zyskać lub stracić pewność siebie, poszerzać swoją wiedzę, mieć zmienny nastrój.  
    Ale bez stosowania środków psychoaktywnych, czy obecności choroby psychicznej, nie ma mowy o zmianie cech charakteru i typu osobowości.

    Nie do końca tak jest. Rzeczywiście ludzie dojrzali, ukształtowani się nie zmieniają w swych "podstawach" charakteru/osobowości. Ale nie tylko u ludzi chorych psychicznie albo będących pod wpływem może nastąpić znaczna zmiana charakteru. Pojawia się coś takiego także i u tych, którzy zostali wystawieni na coś, co wywołało u nich ekstremalnie silne emocje.

  • C10H12N2O
    · 19 lip 21:25

    MEM

    MEM: Ale nie tylko u ludzi chorych psychicznie albo będących pod wpływem może nastąpić znaczna zmiana charakteru. Pojawia się coś takiego także i u tych, którzy zostali wystawieni na coś, co wywołało u nich ekstremalnie silne emocje.

    Z Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych ICD-10:

    V Zaburzenia psychiczne i zaburzenia zachowania:
    F40-F48 Zaburzenia nerwicowe, związane ze stresem i pod postacią somatyczną

    F43.0 Ostra reakcja na stres (Przemijające zaburzenie, które rozwija się w odpowiedzi na wyjątkowo silny stres fizyczny lub psychiczny u osoby, która nie wykazuje innego zaburzenia psychicznego. Zaburzenie to zazwyczaj ustępuje w ciągu kilku godzin lub dni.)

    F43.1 Zaburzenie stresowe pourazowe (Opóźniona lub przedłużona reakcja na wydarzenie czy sytuację stresową krótką lub długotrwałą o wyjątkowo zagrażającym lub katastroficznym charakterze, która mogłaby wywołać niezwykle ciężkie przeżycia nieomal u każdego.)

    F43.2 Zaburzenia adaptacyjne (Są to stany napięcia, niepokoju, przygnębienia i zaburzeń emocjonalnych, które powstają w okresie adaptacji do dużych zmian życiowych lub do stresującego wydarzenia życiowego i zazwyczaj utrudniają społeczne przystosowanie i efektywne działanie.)

    F43.8 Inne reakcje na ciężki stres  

    F43.9 Reakcja na ciężki stres, nieokreślona (Zazwyczaj wstępne rozpoznanie, gdy w wywiadzie u pacjenta występuje stres)

    Co za tym idzie, zmiany zachowania, które są wynikiem silnego stresu, są zaklasyfikowane jako choroby psychiczne. ;)

  • MEM
    · 19 lip 22:15

    C10H12N2O

    C10H12N2O: Z Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych ICD-10:  
    (...)
    Co za tym idzie, zmiany zachowania, które są wynikiem silnego stresu, są zaklasyfikowane jako choroby psychiczne.

    Nie tak prosto... :)

    Gdyby to było takie proste, to ludzie, którzy np. byli więźniami gułagów albo obozów koncentracyjnych, czy osoby, które twierdzą, że na skutek boskiej ingerencji doznały nawrócenia (dają tzw. świadectwo wiary), albo choćby uległy poważnemu wypadkowi (często zostając po nim kalekami) – i nie chodzi tu ani o zaburzenia stresowe ani o zaburzenia adaptacyjne, a o np. zmianę postrzegania różnych rzeczy, przewartościowanie sobie różnych spraw, które następuje w wyniku danych przejść i wpływa na mentalność człowieka* – masowo zamieszkiwaliby w przybytkach wyposażonych w "pokoje o miękkich ścianach". ;) Takie przeżycia są silnym stresem, wpływają na psychikę człowieka i na zmiany mentalności/charakteru, ale nie są kwalifikowane jako choroba psychiczna.

    *Lao Tzu mawiał:

    "Uważaj na swoje myśli,
    stają się słowami.
    Uważaj na swoje słowa,
    stają się czynami.
    Uważaj na swoje czyny,
    stają się nawykami.
    Uważaj na swoje nawyki,
    stają się charakterem.
    Uważaj na swój charakter,
    staje się on twoim przeznaczeniem."
    .

  • C10H12N2O
    · 19 lip 22:49

    MEM

    MEM: Gdyby to było takie proste, to ludzie, którzy np. byli więźniami gułagów albo obozów koncentracyjnych, czy osoby, które twierdzą, że na skutek boskiej ingerencji doznały nawrócenia (dają tzw. świadectwo wiary), albo choćby uległy poważnemu wypadkowi (często zostając po nim kalekami) – i nie chodzi tu ani o zaburzenia stresowe ani o zaburzenia adaptacyjne, a o np. zmianę postrzegania różnych rzeczy, przewartościowanie sobie różnych spraw, które następuje w wyniku danych przejść i wpływa na mentalność człowieka* – masowo zamieszkiwaliby w przybytkach wyposażonych w "pokoje o miękkich ścianach".  Takie przeżycia są silnym stresem, wpływają na psychikę człowieka i na zmiany mentalności/charakteru, ale nie są kwalifikowane jako choroba psychiczna.

    Jak dla mnie wypisz wymaluj F43.1 i F43.2 no i w przypadku "oświecenia" F30.1/F30.2 ale i przykłady dość rzadko spotykane, więc nie zamierzam się o to kłócić ;)
    W szpitalach psychiatrycznych się nie "mieszka". Pobyty są różnej długości poczynając od zaburzeń spowodowanych użyciem spa, czyli do oczyszczenia organizmu i stabilkizacji, przez 10-dniową obserwację, zaburzenia nastroju średnio do sześciu tygodni, schizy - ustawienie leków i okres stabilizacji, po otępienia, gdzie ludzie czasami zalegają z powodu braku rodziny i szpital musi zajmować się szukaniem i załatwianiem im dps-u.

  • AlexAthame
    · 19 lip 22:52

    C10H12N2O

    C10H12N2O: AlexAthame: Związki na bliskim wschodzie są trwalsze z innego powodu.Z tego samego, że jak w muzułmańskim kraju nie chcesz być muzułmaninem to jest za to kara śmierci.Na bliskim wschodzie funkcjonuje coś takiego jak dżizja. Jest to podatek pobierany od innowierców za zwolnienie ze służby wojskowej, obronę ze strony muzumanów oraz przywilej życia na terytorium muzumańskim. Podatek ten nie dotyczy co prawda turystów tylko obywateli stale zamieszkujących na terenie państw muzumańskich. Ale nawet jadąc do krajów muzumańskich w celach turystycznych wypadałoby dostosować się do ich kultury, wtedy nikt przypadkiem cię nie ukamieniuje oskarżając cię o to, że jesteś białym diabłem. Nie ma żadnego zapisu w ichniejszym prawie, że za wyznawanie innej wiary zostaje się skazanym na śmierć. AlexAthame: Ludzie się zmieniają i nie jest to objawem choroby psychicznej.Można zyskać lub stracić pewność siebie, poszerzać swoją wiedzę, mieć zmienny nastrój.  
    Ale bez stosowania środków psychoaktywnych, czy obecności choroby psychicznej, nie ma mowy o zmianie cech charakteru i typu osobowości.

    Czyli reasumując uważasz, że dwoje normalnych ludzi, którzy się dobrali z powodów wystarczających będą życ w zgodzie i szczęściu aż śmierc ich nie rozłączy. Nie potrzeba niczego co może uratować ich z związek i nic nie może go zniszczyć?Takie były pytania, bez znaku zapytania. Życzę szczęścia. Nie twierdzę, że to niemożliwe.

  • C10H12N2O
    · 19 lip 23:03

    AlexAthame

    AlexAthame: Czyli reasumując uważasz, że dwoje normalnych ludzi, którzy się dobrali z powodów wystarczających będą życ w zgodzie i szczęściu aż śmierc ich nie rozłączy. Nie potrzeba niczego co może uratować ich z związek i nic nie może go zniszczyć?

    Zależy też co rozumiesz pod pojeciem "normalni ludzie".
    Ale tak. Jeżeli dwoje ludzi, kórzy wiedzą czego oczekują od swojego partnera, potrafią się ze sobą dogadać, oraz ustalić swoje priorytety, postanowią stworzyć związek i z czasem zaczną czuć do siebie miłość, to taki związek będzie trwały.  
    Oczywiście nie wliczając jakichś abstrakcyjnych czynników zewnętrznych :p

  • AlexAthame
    · 19 lip 23:26

    C10H12N2O

    C10H12N2O: AlexAthame: Czyli reasumując uważasz, że dwoje normalnych ludzi, którzy się dobrali z powodów wystarczających będą życ w zgodzie i szczęściu aż śmierc ich nie rozłączy. Nie potrzeba niczego co może uratować ich z związek i nic nie może go zniszczyć?Zależy też co rozumiesz pod pojeciem "normalni ludzie".  
    Ale tak. Jeżeli dwoje ludzi, kórzy wiedzą czego oczekują od swojego partnera, potrafią się ze sobą dogadać, oraz ustalić swoje priorytety, postanowią stworzyć związek i z czasem zaczną czuć do siebie miłość, to taki związek będzie trwały.  
    Oczywiście nie wliczając jakichś abstrakcyjnych czynników zewnętrznych

    Czyli ogólnie się zgadzasz, że dogadanie jest ważne. Ogólnie zgadzam się z Twoim ostatnim wpisem całkowocie. Miłość jest ważna.Dzięki. :)

  • C10H12N2O
    · 19 lip 23:38

    AlexAthame

    AlexAthame: Czyli ogólnie się zgadzasz, że dogadanie jest ważne. Ogólnie zgadzam się z Twoim ostatnim wpisem całkowocie. Miłość jest ważna.Dzięki.

    Nie.
    Dogadanie przed angażowaniem się w poważny związek, ustalając czego się od partnera oczekuje, jakie ma się priorytety życiowe itd.
    Jestem w stanie sobie wyobrazić, że ludzie mogą być ze sobą szczęśliwi nie odzywając się do siebie, bez jakiejś większej potrzeby i mogą być ze sobą szczęśliwi.

  • MEM
    · 19 lip 23:42

    C10H12N2O

    C10H12N2O: Jak dla mnie wypisz wymaluj F43.1 i F43.2 no i w przypadku "oświecenia" F30.1/F30.2 ale i przykłady dość rzadko spotykane, więc nie zamierzam się o to kłócić

    Oczywiście, że zdarza się, że na skutek stresu powstałego w skrajnej sytuacji ludzie zaczynają chorować psychicznie, ale większość osób, które przechodzą przez coś takiego, jest uznawana za normalnych i ich zachowanie generalnie nie odbiega od normy (choć często mają pewne drobne "dziwactwa" – rzeczy takie, jak np. to, że u osób, które były więźniami obozów, zdarzało się "chomikowanie" żywności). A jednak mimo to, na skutek tych przeżyć, zmieniają się. I nie są to kosmetyczne zmiany.

    C10H12N2O

    C10H12N2O: W szpitalach psychiatrycznych się nie "mieszka". Pobyty są różnej długości poczynając od zaburzeń spowodowanych użyciem spa, czyli do oczyszczenia organizmu i stabilkizacji, przez 10-dniową obserwację, zaburzenia nastroju średnio do sześciu tygodni, schizy - ustawienie leków i okres stabilizacji, po otępienia, gdzie ludzie czasami zalegają z powodu braku rodziny i szpital musi zajmować się szukaniem i załatwianiem im dps-u.

    1. To była odrobina językowego kolorytu. ;)

    2. Oczywiście w większości przypadków kwalifikujących się do leczenia psychiatrycznego jest tak, jak piszesz – pobyt w szpitalu psychiatrycznym jest ograniczony czasowo (m. in. też i z tego powodu, że państwo oszczędza na tego rodzaju pacjentach; podobnie zresztą jak na wszystkich innych pacjentach). Ale nie zawsze tak jest. A do tego jeszcze zdarzają się też np. takie przypadki:

    wiadomosci. wp. pl/ukradl-dzem-od-34-lat-nie-wyszedl-na-wolnosc-6134934609671809a  
    (w wersji audio-video: www. youtube. com/watch?v=cShBXctCH_I )


    Zaś w przypadkach "oświecenia" (których niekoniecznie jest tak mało, jakby się mogło wydawać ;)), kto to wie... :) Z naukowego, racjonalnego punktu widzenia, to rzeczywiście może podpadać pod chorobę, ale z drugiej strony, nauka jeszcze wszystkiego nie zbadała, a, parafrazując, zdarzają się rzeczy na niebie i ziemi, które się nie śniły filozofom. ;) A w każdym razie, przynajmniej jakaś część w ten sposób "oświeconych", poza samym nawróceniem się i wyznawaniem danej wiary, nie wykazuje zachowań, które by ich kwalifikowały jako ludzi chorych psychicznie. Czyli, podobnie jak w osobach, które na skutek przeżyć podpadają pod wspomnianą przez Ciebie klasyfikację, coś się w nich zmienia, ale mimo to te "oświecone" osoby tej klasyfikacji chorób umykają. A to z kolei, obok powyżej wspomnianych, innych niż 'oświecone", przypadków, także udowadnia właśnie to, że nie tylko środki psychoaktywne i choroby psychiczne są odpowiedzialne za zmiany charakteru u dorosłych, ukształtowanych już wcześniej ludzi.

  • AlexAthame
    · 19 lip 23:44

    C10H12N2O

    C10H12N2O: AlexAthame: Czyli ogólnie się zgadzasz, że dogadanie jest ważne. Ogólnie zgadzam się z Twoim ostatnim wpisem całkowocie. Miłość jest ważna.Dzięki. Nie.  
    Dogadanie przed angażowaniem się w poważny związek, ustalając czego się od partnera oczekuje, jakie ma się priorytety życiowe itd.  
    Jestem w stanie sobie wyobrazić, że ludzie mogą być ze sobą szczęśliwi nie odzywając się do siebie, bez jakiejś większej potrzeby i mogą być ze sobą szczęśliwi.

    W pociągu jechał facet i dwóch rabinów. Po godzinie milczenia facet powiedział, zwracając się do jednego z rabinów.
    - Spodziewałem się owocnej dyskusji, a panowie rabini milczycie.
    - Ja wiem wszystko, on wie wszystko, to o czym mamy rozmawiać.- odrzekł rabin.
    To miałaś na myśli :smiech2:

  • C10H12N2O
    · 19 lip 23:57

    MEM

    MEM: Zaś w przypadkach "oświecenia" (których niekoniecznie jest tak mało, jakby się mogło wydawać ), kto to wie...  (...)A w każdym razie, przynajmniej jakaś część w ten sposób "oświeconych", poza samym nawróceniem się i wyznawaniem danej wiary, nie wykazuje zachowań, które by ich kwalifikowały jako ludzi chorych psychicznie.

    Tylko ci oćwieceni i cudownie nawróceni, czują nieodpartą chęć podzielenia się swoim doświadczeniem z całym światem ;) Ja zawsze podejrzliwie zerkam na wszelkie osoby czy to afiszujące się ze swoją wiarą, nakłaniającymi innych do nawrócenia, jak i tych niewierzących, pragnących oznajmić wszystkim wierzącym, że są w błędzie :p

  • MEM
    · 20 lip 1:36

    C10H12N2O

    C10H12N2O: Tylko ci oćwieceni i cudownie nawróceni, czują nieodpartą chęć podzielenia się swoim doświadczeniem z całym światem

    Tak. :)

    Ale jest tu też i druga strona medalu. Kiedyś sobie posłuchałam kilku takich świadectw, na które natrafiłam na Youtube, i co jest ciekawe, to to, że przynajmniej w niektórych przypadkach ludzie ci wspominali o tym, że nagle fizycznie doświadczyli czegoś, co zmieniło ich podejście do tematu religii i wiary, na skutek czego zaczęli być wierzący i to na tyle gorliwie, że głośno mówią o tym, co ich spotkało, nie przejmując się przy tym, że ludzie "zerkają na nich podejrzliwie". ;) A jeśli nie było to na skutek wpływu jakiejś substancji, tylko te osoby były w tym momencie w pełni władz umysłowych (i oczywiście zakładając, że nie kłamią; bo nawet jeśli kłamie w takich przypadkach większość, to raczej wątpliwe jest, że kłamią wszyscy), to trudno to uznać za zbieg okoliczności.  

    Natomiast żeby jeszcze bardziej zagmatwać sprawę, zostaje jeszcze kwestia tego, czy tego rodzaju rzeczy to rzeczywiście jest "znak od Boga/Allaha/innego bóstwa", czy jednak coś innego, nadal niewyjaśnionego naukowo, podpadającego w dzisiejszych czasach pod "Z Archiwum X", co ludzie, z braku innego wyjaśnienia oraz przyczyn kulturowych, biorą za dowód na to, że dana religia ma rację.  

    Tak czy inaczej, bazując choćby na swoich własnych doświadczeniach ateistki, która różnych rzeczy nie mających racjonalnego wytłumaczenia doświadczyła lub zna je z pierwszej ręki i jest pewna wiarygodności zdanej z nich relacji, to choć te podejrzenia wobec osób "oświeconych", o jakich mówisz, mogą być słuszne nawet może i w większości wypadków, to jednak może się kiedyś jeszcze okazać, że istnieją rzeczy uznawane dziś za paranormalne i to one maczają palce, w niektórych tego rodzaju wypadkach (przy czym wcale nie musi być nawet tak, że gdy nauka już dotrze do sedna takich spraw, to interpretacja dokonana przez osoby, które doświadczyły takiego "oświecenia", okaże się zgodna z rzeczywistością).

  • C10H12N2O
    · 21 lip 11:49

    MEM

    MEM: A jeśli nie było to na skutek wpływu jakiejś substancji...

    Są też ludzie, którzy się nawracają w skutek odstawienia jakiejś substancji. Na przykład większość terapii alkoholowych, bazuje na wierze katolickiej. Osoba nadużywająca alkoholu po przebyciu takiej terapii zastępuje alkohol gorliwą wairą w boga i uznaje, że cudem i dowodem na jego istnienie jest to, że powstrzymuje tą osobę przed sięgnięciem po alkohol. Oczywiście kryzys wiary takiej osoby następuje w momencie, gdy spotka znajomych i da się namówić na małe piwo :devil: Wtedy to bóg staje się zły, bo dopuścił do tego, by alkoholik uległ pokusie i po iluś tam latach abstynencji sięgnął po alkohol  ;)

  • MEM
    · 21 lip 12:41

    C10H12N2O

    C10H12N2O: Są też ludzie, którzy się nawracają w skutek odstawienia jakiejś substancji.

    Też. :) Ale nie zawsze, więc takie przypadki jeszcze nie udowadniają, że rzeczy nadprzyrodzone nie istnieją. Ich interpretacja jako znaku ingerencji istoty boskiej (a co za tym idzie, jej istnienia) może się okazać błędna, ale samego ich zjawiska nie da się wykluczyć i wytłumaczyć w taki sposób, że ktoś odstawił jakąś substancję i na skutek tego mu się tak porobiło.

    C10H12N2O

    C10H12N2O: Oczywiście kryzys wiary takiej osoby następuje w momencie, gdy spotka znajomych i da się namówić na małe piwo :devil: Wtedy to bóg staje się zły, bo dopuścił do tego, by alkoholik uległ pokusie i po iluś tam latach abstynencji sięgnął po alkohol

    To sobie wierzący też wytłumaczyli – a mianowicie: instytucją diabła/demona (skądinąd też istoty nadprzyrodzonej). ;)

Zaloguj się aby dodać post. Nie masz konta? Załóż darmowe konto