Co sadzisz o wprowadzeni całkowitego lokdownu w Austrii i wprowadzenia od lutego 2022 przymusu szczepień. - str 2/4

Dodano na Hydepark przez AlexAthame, 64 postów, ostatni post 25 lis 8:27

  • AlexAthame
    · 20 lis 7:11

    Alexander Schallenberg, kanclerz Austrii pełniący funkcje od 11 października 2021 ogłosił całkowity lockdown od poniedziałku i przymus szczepień od lutego 2022. Ponad 67% obywateli austriackich się zaszczepiło. Jest to podobno najniższa wartość w Europie. Jak zawsze, szczególnie od dwóch lat, to zarządzenie jest dla dobra i bezpieczeństwa ludności. Co o tym myślicie? Co ja myślę, wiecie, ale oczywiście się wypowiem, po jakimś czasie.

  • MEM
    · 22 lis 10:08

    Speker

    Speker: Żadnej segregacji sanitarnej, bo jako ludzkość doskonale wiemy czym to się kończy.

    To jest trochę demagogiczne podejście. Od tego rodzaju "segregacji", wynikającej z autentycznej konieczności ratowania zdrowia i życia osób, z których składa się dana populacja, do segregacji np. rasowej znanej z czasów III Rzeszy droga daleka (tym bardziej, że przecież nim nastała III Rzesza wcale nikt nie segregował w Niemczech ludzi pod "pretekstem" jakiejś epidemii).  

    Zwróć uwagę zresztą na to, że na świecie od dawna funkcjonuje różnego rodzaju segregacja sanitarna. Mamy np. szpitale zakaźne, do których nie można sobie, ot tak, wejść z ulicy, zdarzają się przypadki nałożenia kwarantanny na jakiś obszar (np. tak było podczas epidemii ospy we Wrocławiu, jeszcze w PRL-u), przepisy sanepidu też Ci ograniczają swobodny dostęp do różnych miejsc, te same przepisy ograniczają Ci swobodę działalności gospodarczej i narzucają restrykcyjne przepisy dotyczące np. produkcji i sprzedaży żywności (a może wolałbyś za każdym razem, gdy coś jesz, ryzykować, że się najesz całej gamy zarazków, od salmonelli począwszy, najesz szkła lub igieł w żywności, albo zatrujesz się lub otrujesz się substancjami, które nie powinny się w żywności znaleźć?), nie wjedziesz też do wielu państw świata, nie mając aktualnych szczepień z listy obowiązkowych. I nikt z tego problemu nie robi (przeciwnie, robi się problem z tego, że przepisy nie są przestrzegane; pierwszy z brzegu przykład: pamiętasz może np. aferę sprzed paru lat z dodawaniem soli drogowej do żywności?), ani też wcale nie oznacza to zmierzania w stronę jakiegoś totalitaryzmu. Są po prostu rzeczy, które są priorytetowe, i walka, skuteczna walka, z różnymi zagrożeniami (typu epidemie) ma ograniczony arsenał środków, z których nie tylko powinna, ale wręcz musi korzystać.

    Nim się skończy ta fala pandemii w Polsce (tylko w Polsce, już nawet nie licząc reszty świata) wymrze na COVID średniej wielkości miasto. Kolejne zresztą (i w dodatku znów, jak poprzednie, powiększone w tej ilości ofiar o głupotę PiS-u). Jeszcze większa liczba osób zostanie z mniejszym lub większym uszczerbkiem na zdrowiu z powodu przebycia tej choroby. Czy naprawdę ważniejsze jest od tego to, że komuś jest z dowolnego powodu niewygodne jakiekolwiek ograniczenie czy nakaz? I to w dodatku w imię czego? Jakichś obaw wzbudzonych i podsycanych przez grupkę bliżej niesprecyzowanych i najczęściej anonimowych oszołomów od wiary w demoniczne spiski lub coś w tym rodzaju, albo ruską czy chińską "razwiedkę"?

    Speker

    Speker: Pobudzony "Waszą dyskusją" dołożę drwa do ognia. "Statystycznie więcej wypadków śmiertelnych w ruchu drogowym powodują kobiety, dlatego należy ograniczyć im dostęp do uprawnień prowadzenia pojazdów, a nawet zakazać im tej czynności" wypowiedź zapożyczona...

    Akurat kulą w płot. :)

    "Mężczyźni są znacznie częściej sprawcami wypadków i kolizji drogowych niż kobiety - wynika z danych Komendy Głównej Policji. Wypadki spowodowane przez mężczyzn częściej kończą się śmiercią niż te, których sprawczyniami są kobiety."

    Źródło: auto-swiat. pl/wiadomosci/aktualnosci/mezczyzni-powoduja-wiecej-smiertelnych-wypadkow-niz-kobiety/fs5jmy4

    To kiedy oddajesz prawko? :D

    Poza tym to – już bez względu na to, która płeć powoduje więcej ofiar wypadków – to jest trochę co innego. Wypadki się będą zdarzały, z tych czy innych powodów, i jedynie można je starać się ograniczyć, jednocześnie balansując to w taki sposób, by ludziom możliwie nie utrudniać życia. Natomiast w przypadku epidemii i szczepień, to w praktyce nikomu szczepienie życia nie utrudnia i nie szkodzi (przeciwnie większość dzięki temu unika choroby czy zgonu), a jak ktoś się nie zaszczepi, to ewentualne utrudnienia z powodu "segregacji" ściąga sobie na głowę sam. I tak nawiązując jeszcze do wypadków drogowych... Może zrezygnujmy w ogóle z prawa jazdy, bo kto to widział taką "segregację", by ludziom zabraniać prowadzić pojazdy mechaniczne. Z dyplomów uprawniających do wykonywania danego zawodu też zrezygnujmy, od tej pory będziesz miał audio-tele, czy np. trafiłeś na chirurga, czy na hydraulika, albo na gościa po dwóch klasach podstawówki, czy może to pensjonariusz Tworek... No bo przecież nie można tak segregować ludzi poprzez zabranianie im wykonywania pracy, jaką chcą wykonywać. W końcu wiemy, czym to się kończy, nie? Jeden facet swego czasu nie dostał się do Akademii Sztuk Pięknych w Wiedniu...

  • Speker
    · 22 lis 13:00

    Troszkę to naciągasz do swoich poglądów, ale ok szanuję to.
    "Natomiast w przypadku epidemii i szczepień, to w praktyce nikomu szczepienie życia nie utrudnia i nie szkodzi " zrobienie sobie tatuażu na czole ***** ** ma ten sam skutek, życia nie utrudnia i nie szkodzi ;)

    "(przeciwnie większość dzięki temu unika choroby czy zgonu)" wystarczy spojrzeć na dane z Holandii czy innych krajów gdzie wyszczepialnosc społeczeństwa sięga niekiedy 90%, a umieralność i dzienne przypadki gwałtownie rosną.

    Ostatnia rzeczą, która jest niedorzeczna, to wiara i głębokie przekonanie, że wirusa da się pokonać. To utopia...

    P.S. Nienawidzę prowadzić dyskusji przez literki.
    Miłego...

  • MEM
    · 22 lis 16:06

    Speker

    Speker: Troszkę to naciągasz do swoich poglądów, ale ok szanuję to.

    A fe, o takie rzeczy podejrzewać... ;)

    No bo jakie to naciąganie... Dlaczego jedne obowiązkowe szczepionki są według ludzi OK i protestów nie ma, a inna już nie jest (choć pół świata się zaszczepiło i żyje)? Dlaczego jedna segregacja – np. właśnie wymagana przepisami sanepidu – jest w porządku i nikt nie krzyczy, że wiemy, jak to się kończy, a druga tak samo wynikająca z pewnych okoliczności (w tym wypadku z pandemii), już nie jest OK i pojawia się taka argumentacja? Dlaczego nikomu nie przeszkadza (i nikt nie mówi, że faszyzm), że go cofną z jakiejś granicy, jeśli nie będzie miał obowiązujących tam szczepień?  

    Speker

    Speker: zrobienie sobie tatuażu na czole ***** ** ma ten sam skutek, życia nie utrudnia i nie szkodzi

    No tak. :) Ale czy ktoś ludzi zmusza do takich rzeczy? Czym innym przecież są poważne przyczyny mające na celu ochronę społeczeństwa przed chorobą i śmiercią, a czym innym jakiś absurdalny pomysł kogoś, kto by się chciał tak wytatuować, albo kazał ludziom to zrobić przymusowo.  

    Speker

    Speker: wystarczy spojrzeć na dane z Holandii czy innych krajów gdzie wyszczepialnosc społeczeństwa sięga niekiedy 90%, a umieralność i dzienne przypadki gwałtownie rosną.

    Akurat w Holandii pełną dawkę otrzymało tylko około 72% a nie 90%. To jest znaczna różnica. To właśnie te pozostałe 25% (niezaszczepieni) oraz ci, którzy dostali tylko jedną dawkę (3%), która, i to od początku było wiadomo, nie daje wystarczającej ochrony przed zarażeniem, teraz głównie chorują. Odsetek chorych wśród w pełni zaszczepionych zaś jest niski, natomiast – i to także było z góry wiadome – szczepienia nigdy nie dają pełnej, 100-procentowej ochrony (Czyli to już po prostu efekt skali. Jeśli szczepionka daje ok. 95% ochrony przed zarażeniem, a w Holandii mieszka około 18 mln osób, z czego 72% jest w pełni zaszczepiona, to z tych zaszczepionych statystycznie zachoruje, pomimo szczepionki, około 650 tysięcy osób. Ale, i to przy tym też ważne, oni najczęściej tę chorobę przejdą lekko.). Stąd i statystyka zachorowań.

    Zaś co do tych państw, w których zaszczepiono najwięcej osób. Taka ciekawostka dla porównania i wyciągnięcia wniosków. Największy odsetek zaszczepionych obiema dawkami mają Zjednoczone Emiraty Arabskie. 89,3%. I tam, w kraju zamieszkanym przez prawie 10 mln ludzi plus bardzo dużo obcokrajowców (zarówno turystów, jak i przede wszystkim pracowników z różnych krajów Azji), czyli stanowiącym (z obcokrajowcami) mniej więcej 1/3 Polski, na COVID zapada dziennie około 60 osób, a w Polsce 12-20 tysięcy osób. Jest więc duża różnica, prawda? To samo jest w 10-milionowej Portugalii, gdzie w pełni zaszczepionych jest 86,6%, zachorowań jest około 2000 dziennie (a jeszcze przed chwilą było to 700 dziennie). A u nas nadal te kilkanaście tysięcy co dzień i ta liczba może szybko wzrosnąć nawet kilkukrotnie. I tam zgonów jest kilka, góra kilkanaście dziennie (w Emiratach to nawet są dni, w których liczba zgonów wynosi 0), a u nas potrafi ich być 400.

    Speker

    Speker: Ostatnia rzeczą, która jest niedorzeczna, to wiara i głębokie przekonanie, że wirusa da się pokonać. To utopia...

    Nikt nie mówił o całkowitej jego eliminacji. Jedynie o tym, by zminimalizować szkody przez niego czynione. A to ostatnie da się zrobić (przynajmniej dopóki nie pojawi się jakaś groźniejsza mutacja; a te się pojawiają tak często właśnie m. in. z powodu tego, że ludzie się nie szczepią i przez to wirus znajduje gospodarzy i mnoży się oraz mutuje w nich do woli).

    Speker

    Speker: Miłego...

    Nawzajem. :)

  • iamnaughty1990
    · 22 lis 16:46

    Nie będę się już produkował. Skoro ktoś widzi tylko plusy tej sytuacji to nie ma o czym rozmawiać.  
    Biorą odpowiedzialność? To dlaczego na każdy zgon po szczepieniu mają standardową odpowiedź, że szczepionka nie miała ze zgonem nic wspólnego? Z mojej rodziny umarło w ciągu 2-4 tygodni pięć osób J&J, Pfizer, Pfizer, Moderna, Astra (21, 30, 39, 45, 66) nie chorujących na nic, nie przyjmujących żadnych leków, ale w aktach zgonu informacje o zawale, udarze, nagłym zatrzymaniu krążenia (dla chętnych podam lokalizacje na cmentarzach, żebyście sobie zweryfikowali osobiście daty i miejsca pochówku). Po, co organizują loterie zamiast skutecznej promocji? Skuteczna mam na myśli omówienie wszystkich za i przeciw szczepieniu, żeby niezdecydowani mogli rozważyć na poważnie swoją decyzję, a nie stale, że szczepienie jest tylko najlepsze i nic się po nim nie dzieje- nikt nie informuje o możliwych powikłaniach otwarcie. Żadnych badań przed szczepieniem tylko podpis, że bierzesz wszystko na siebie. I jak nie faszyzm? Przy dobrowolnych szczepieniach zmuszanie niezaszczepionych brakiem wstępu do jakichś obiektów nie można nazwać faszyzmem? Jeżeli mielibyśmy sytuację, że po szczepieniu nie roznosisz wirusa to obostrzenia dla niezaszczepionych byłyby uzasadnione, bo to one wtedy roznosiłyby wirusa, ale zaszczepieni niekontrolowani, nie poddawani badaniom na Cov-19 tak samo jak osoby nieszczepione a nawet bardziej (według badań mają ileś tam razy więcej Cov-19 w sobie, gdy są chorzy) zagrażają tym ludziom o słabszej odporności (pomimo pełnego szczepienia).

    I zanim podpisałem Lux..d (składka ponad 300zł) dokładnie przejrzałem to, co mam w pakiecie. Przewyższa mi to, co oferuje NFZ znacznie bardziej. Oczywiście poza super drogimi terapiami na nieuleczalne choroby, ale NFZ też za takie leczenie nie płaci. Dodatkowo płacę za ubezpieczenie na życie podobną składkę 650zł i mam w niej pokrycie kosztów leczenia szpitalnego do 5000zł/dobę.  

    I nie zwalajmy zgonów na osoby nieszczepione. W ubiegłym roku umierało znacznie więcej ludzi i nie było szczepionki- czy powiesz, że to wina niezaszczepionych w 2020 roku ludzi tak jak teraz? Nie powiesz, bo tak ci obecnie wmówili, żeby umyć ręce od swojej odpowiedzialności za kiepski stan służby zdrowia i podjęte ich decyzje.  

    I absolutnie nie twierdzę, że wirusa nie ma, że ludzie będą umierali, ale podział na lepszych i gorszych jest zawsze politykom na rękę. I nie walcie ludzie ściemy, że politykom zależy na waszym życiu czy zdrowiu. Oni mają to gdzieś, bo nakradli odpowiednio dużo i mają dla siebie kliniki. Miały być fundusze chorób rzadkich jak obiecał jeden kłamca. Są? Nie ma, bo nie ma pieniędzy na to. Bo nie ma pieniędzy na podstawowe- czytaj niezbędne do życia ludziom potrzeby jak badania profilaktyczne - zawsze dowiadują się ludzie o raku jak jest już przeważnie za późno. Po, co pompować zabraną wszystkim pracującym kasę w plusy jak można zrobić profilaktykę, żeby przeżywalność czy wykrywalność była większa, ale nie o to chodzi, bo liczy się, żeby dać im władzę, żeby mogli kraść dla siebie.

  • iamnaughty1990
    · 22 lis 16:58

    I jeszcze jedna sprawa. Nie uważam, że zarabiam dużo, ale widząc ludzi, których ciężko doświadcza los wpłacam na zbiórki- różne kwoty w zależności od tempa zbiórki czy kwoty. Odmówię sobie whiskey, słodyczy nie jem, odmówię sobie jakichś drogich bajerów zbędnych do życia (perfumy, kolorowe żarówki, drogie ciuchy), bo wiem, że żyję pośród społeczności w której się liczy jedność a nie podział. Bo wiem, że człowiek potrzebujący miliony na SMA, chłoniaki, neuroblastomę czy inne choroby jest skazany tylko na siebie. Ci nieudolni, zakłamani, złodziejscy politycy każdej opcji politycznej mają to gdzieś. Wolę się z tymi ludźmi podzielić niż patrzeć na tych degeneratów z Wiejskiej. Jeden dziadek zginął we Włoszech, a drugi wrócił kaleką z wojny i wiem o, co walczyli - i nie jest to obecna sytuacja w kraju czy na świecie.

  • MEM
    · 22 lis 20:36

    iamnaughty1990

    iamnaughty1990: Nie będę się już produkował. Skoro ktoś widzi tylko plusy tej sytuacji to nie ma o czym rozmawiać.

    Oj, nie widzę "tylko plusów", podałam Ci tylko kilka faktów na parę tu poruszonych przez Ciebie tematów. I to nawet nie wszystkie. Np. Wiesz, co grozi firmie zatrudniającej na czarno pracownika? Przypuszczam, że nie, i stąd Twoje podejście. Więc żeby wyprowadzić Cię z potencjalnie kosztownego błędu...

    "Kary dla pracodawcy za pracę pracownika na czarno 2019:  

    1. 2 tysiące złotych mandatu za niesporządzenie pisemnej umowy między pracodawcą a pracownikiem  
    2. 5 tysięcy złotych mandatu za dokonanie tego samego wykroczenia drugi raz  
    3. Od 1 tysiąca do 30 tysięcy kary, jeśli inspektor pracy postanawia skierować sprawę do sądu  
    4. 5 tysięcy złotych kary za nieopłacanie składek za pracownika  
    5. Od 3 tysięcy do 5 tysięcy złotych kary za niezgłoszenie danych, które mają wpływ na wymiar składek na Funduszu Pracy
    6. Kara w wysokości 720 stawek dziennych lub pozbawienie wolności do 3 lat, jeśli pracodawca zostanie uznany za winnego przestępstwa skarbowego."


    aplikuj. pl/porady-dla-pracownikow/1503/pracujesz-na-czarno-sprawdz-jakie-sankcje-ci-groza

    Przy czym pewnie nie wiesz, ile wynosi tzw. stawka dzienna. Otóż wynosi od 93,33 zł  do 37 332 zł. Czyli w przypadku maksymalnej kary, może to być 720 x 37 322 zł, a więc 26 871 840 zł. Mało która firma wraz z właścicielami by się z tego podniosła. O tzw. Januszach biznesu już nawet nie mówiąc (ale oni są specyficzni i uważają, że ich nikt nie złapie, albo w ogóle sobie nie zdają nawet sprawy z wysokości potencjalnych kar). Myślisz, że jakiś kumaty pracodawca zrobi to dla Ciebie, żebyś sobie mógł kilka złotych miesięcznie zaoszczędzić, tak? A ja widzę same plusy? Taaa... :lol2:

    Przy okazji, pracownikowi za pracę na czarno też grożą (obok wypadków w pracy, przez które może stracić życie, zdrowie i źródło dochodu) kary z Urzędu Skarbowego i Urzędu Pracy, jeśli jest zarejestrowany jako bezrobotny. Więc też się może dodatkowo nie opłacić.  

    To samo dotyczy kwestii prywatnego ubezpieczenia i kosztów leczenia. Ta Twoja firma od ubezpieczenia medycznego to Lux Med, tak? A poczytałeś sobie, jaka jest różnica w składkach pomiędzy ludźmi młodymi i zdrowymi a tymi w podeszłym wieku (i nie nominalnie, a procentowo)? Znalazłeś może w ich ofercie pokrycie czegoś poważniejszego niż konsultacje lub testy? I to w ramach tzw. Pakietu Platynowego Premium za blisko 500 zł miesięcznie... BTW, wiesz, że przy pierwszym wykupieniu takiej polisy, obowiązuje na większość oferty okres karencji, nieraz kilkumiesięczny, kiedy płacisz składkę, ale nie dostajesz w zamian żadnej formy leczenia dostępnego w ramach tej składki? A o tym, że ubezpieczyciel może odmówić Ci ubezpieczenia, już wspominałam, prawda? Ba, może Ci też odmówić pokrycia kosztów tego, co jest w pakiecie, gdy uzna, że swoje obrażenia/chorobę spowodowałeś sam, bo np. byłeś pod wpływem alkoholu. Wypijesz jedno piwo za dużo, przewrócisz się i bulisz... Aha, i składka wtedy leci do góry. Podobnie jak leci w górę w miarę rosnącej częstotliwości korzystania z oferowanych w pakiecie rzeczy.

    Ale znów to ja widzę we wszystkim same plusy. ;)

    A szczepienie przeciwko COVID? Zaszczepieni stanowią znikomy odsetek zachorowań i jeszcze mniejszy ciężkiego przebiegu i zgonów. Poważnych efektów ubocznych szczepionka nie ma żadnych. To co? Jestem dzięki temu zdrowa, podobnie jak ominął mnie szereg chorób dzięki szczepieniom obowiązkowym, i mam się doszukiwać na siłę minusów o jakimś rzekomym faszyzmie albo bajek o tym, jak mnie szczepionkami trują? No ludzie... Odrobina realizmu i logicznego myślenia...

    iamnaughty1990

    iamnaughty1990: Biorą odpowiedzialność? To dlaczego na każdy zgon po szczepieniu mają standardową odpowiedź, że szczepionka nie miała ze zgonem nic wspólnego?

    Bo może nie ma? Ludzie umierają z wielu różnych powodów. Mój ojciec miał siłę konia. Dosłownie konia, potrafił po 16 godzin dziennie zasuwać w robocie z taczkami, których zawartość ważyła po 300-400 kg. Oranką. Gdybym nie widziała na własne oczy, to bym nie uwierzyła. I wydawało się, że zdrowie także (a przynajmniej tak wykazała sekcja zwłok). Praktycznie nigdy nie chorował. Ale dostał zatoru i było raz dwa po wszystkim. Lekarz dodał od siebie tę smutną prawdę przy okazji, że to jest w przypadku tego typu chorób, jakimi są choroby układu krążenia "wiek poborowy" (na tamten świat) 40-50+ lat. Bywa.
      
    W końcu przecież nikt nikomu nie obiecywał, że szczepionka przeciwko COVID uczyni go nieśmiertelnym, nie? Ludziom np. rak rozwija się całkowicie bez objawów. A potem jest zaskoczenie i często w praktyce za późno jest na leczenie. Tak po prostu jest. Oczywiście zdarzają się rozmaite błędy, przekręty itd. Ale to jest margines, a nie, tak jakby chciał Alex i jemu podobni, norma.
    Poza tym wielu ludzi zwyczajnie nie dba po prostu o zdrowie. Je byle co, obrasta tłuszczem, nie ma ruchu, chleje co popadnie, pali, ćpa itd. A potem zdziwienie, że choroby... Czasem też są podatni na coś genetycznie. Czasem ulegają jakimś kontuzjom czy wypadkom, które wydają się niegroźne, a kończą się tragicznie. Jeden z najlepszych polskich przedwojennych i wojennych pilotów myśliwskich, Leopold Pamuła, zmarł na skutek zakażenia po wyrwaniu zęba. Niby prosty zabieg, nie? Taki jest po prostu świat i możliwości zejścia z niego jest multum. A że w iluś przypadkach zbiegnie się to z np. szczepieniem, to przecież nie świadczy o tym, że to była przyczyna. Tylko ludzie doszukują się jej na siłę, bo z góry zakładają (podsyceni takimi rewelacjami, jakie np. Alex produkuje), że ich ktoś chce oszukać.

    BTW, wiesz, że nawet pigułki antykoncepcyjne, przynajmniej niektóre, niosą ze sobą ryzyko chorób układu krążenia? I co? Mamy antykoncepcję wyrzucić do kosza, bo jest jakiś tam drobny ułamek prawdopodobieństwa, że się zachoruje? A jeśli już się zachoruje, to czy na pewno przyczyną były właśnie one, a nie np. wspomniany niezdrowy tryb życia? Co Cię prędzej wykończy na zawał? Ta tabletka brana pod kontrolą lekarza, czy np. brak ruchu i obrośnięcie tłuszczem dodatkowo nie unikając używek (przy okazji używek, zabawne, że ludzie wiedzą, że one szkodzą w olbrzymim stopniu, będąc powodem różnych schorzeń, ale korzystają z nich nieraz bez umiaru. A w przypadku szczepionki na COVID, z jakimś tam jednym przypadkiem powikłań na milion czy kilka milionów, to już "urr... durr... nie zaszczepię się, bo mnie wykończą" :lol2:)?

    iamnaughty1990

    iamnaughty1990: Po, co organizują loterie zamiast skutecznej promocji?

    1. Dlatego, że rządzą nami wyjątkowi nieudacznicy z kaczej partii i tylko na tyle byli w stanie wpaść, bo: "rządzą, jak latają, latają, jak jeżdżą".

    2. Dlatego, że władze chciały zachęcić ludzi do szczepienia się. A patrząc po tym, jak ten naród się zachowuje przy np. supermarketowych wyprzedażach, to nie bardzo się jest czemu dziwić. Tak jednak czy inaczej. Gdyby ludzie podeszli do tego zdroworozsądkowo, to nie tylko żadnej loterii, ale i żadnej promocji szczepień nie byłoby potrzeba. Sami by wiedzieli, że należy się zaszczepić.

    iamnaughty1990

    iamnaughty1990: Skuteczna mam na myśli omówienie wszystkich za i przeciw szczepieniu, żeby niezdecydowani mogli rozważyć na poważnie swoją decyzję, a nie stale, że szczepienie jest tylko najlepsze i nic się po nim nie dzieje

    No bo prawda jest taka, że jest najlepszą z dostępnych w tej sytuacji rzeczy i nic się po nim nie dzieje. No co? Mieli zmyślać cuda i dziwy, żebyś miał rozrywkę? Podano publicznie i wielokrotnie powtarzano zalety szczepienia, oraz że szczepionka spełnia warunki, by ją uznawać za bezpieczną. To co tu jest jeszcze do ogarnięcia? Reszta to już własna decyzja: szczepisz się lub nie. I to tyle. A skoro nie dotarło do ludzi, że zaszczepić się w tej sytuacji trzeba, albo nadal tego nie rozumieją, choć dawno temu mieli to we wszystkich możliwych środkach przekazu tłumaczone, i z tego powodu pandemia nie może wygasnąć, to trudno. Szczepienie będzie, prędzej czy później, przymusowe dla dobra ogółu, tak jak wiele innych rzeczy jest z tego samego powodu przymusowe (regulowane prawnie) i się pogódź z losem.

  • MEM
    · 22 lis 20:38

    iamnaughty1990

    iamnaughty1990: nikt nie informuje o możliwych powikłaniach otwarcie.

    Bzdura. Masz np. internet, sam możesz sprawdzić. Poza tym każdy produkt przemysłu farmaceutycznego ma ulotkę z wypisanymi potencjalnymi powikłaniami (i nawet każda jedna reklama takich rzeczy do znudzenia Ci przecież powtarza: "przed użyciem zapoznaj się z ulotką, lub skonsultuj...", nie?). To co mi opowiadasz, za bajki?  

    BTW, każdy lek ma taką ulotkę z tymi powikłaniami, nawet witaminy. A ludzie jedzą garściami lekarstwa i suplementy bezmyślnie, jak leci. Lekarze masowo w mediach ostrzegają przed nadmiernym i często niepotrzebnym zażywaniem leków, a zwłaszcza antybiotyków, ale ludzie żrą bezmyślnie dalej. Bo jak zwykle "wiedzą lepiej" niż specjaliści. Tak jak w przypadku – tu dla odmiany jest to niechęć –  szczepienia przeciw COVID, też "wiedzą lepiej". No a potem (w obu przypadkach) wielkie zdziwienie, że choroby i zgony... No ale tak to już jest. Nikt się nie zna na "Big Pharmie" i kwestiach medycznych lepiej, niż tacy ludzie jak Alex, co najwyżej aptekę widział tylko wtedy, jak do niej po coś przypadkiem przyszedł, albo gdy ją mijał po drodze... Co tam, że w zasadzie cały świat medyczny mówi jednym głosem, i udowadnia to badaniami, jak i tym, że szczepionki faktycznie zadziałały i działają tak, jak przewidywano. Przeciętny Kowalski "wie lepiej"... Tak jak wie lepiej, że np. pójdzie na czarno do roboty, i oczywiście nic się nie stanie, bo wypadki się zdarzają tylko innym, a do tego władze też mogą mu naskoczyć, a z kolei właściciel firmy na każde skinienie, na dwóch łapkach koło niego skacząc, go zatrudni, na dowolnie podyktowanych przez danego Kowalskiego warunkach... Inni tak samo wychodzą z założenia, że można wsiąść za kierownicę, będąc nawalonym (czymkolwiek) w trupa i zapierdalać, ile fabryka dała. A potem wielkie zaskoczenie... Że jednak nie można... I kto wtedy winy? Wszyscy, tylko nie sam wspomniany Kowalski, który daną głupotę popełnił.  

    iamnaughty1990

    iamnaughty1990: Żadnych badań przed szczepieniem tylko podpis, że bierzesz wszystko na siebie.

    Skoro jesteś zdrowy, to założenie jest takie, że szczepienie Ci nie zaszkodzi. Jeśli zaś masz podejrzenia co do stanu swego zdrowia, to nawet nie oglądając się na tego typu okazję jak szczepienie, oraz na to czy się zdecydujesz szczepić czy nie, sam powinieneś poczłapać, żeby te badania zrobić. Dla samego siebie, żeby sprawdzić, jaki masz stan zdrowia. Ale nie pomyślałeś o tym, żeby to zrobić, nie? A przeca ponoć kapitalizm, którego zresztą zwolennikiem jesteś (to wstrętne państwo mi kasę zabiera... ;)), nie? No więc skoro tak, to nikt niańczył i za rączkę prowadził nie będzie, żebyś się zbadał. Twoje zdrowie, Twoje zmartwienie.

    Poza tym obciążona nadmiernie epidemią państwowa służba zdrowia zwyczajnie nie ma czasu na to, by wszystkich zbadać przed szczepieniem. Po prostu: priorytety. Wiesz co to jest triaż? Jeśli tak, to powinieneś zrozumieć przyczynę takiego stanu rzeczy w tej sytuacji. Chcesz badań, szukaj innej możliwości.

    iamnaughty1990

    iamnaughty1990: I jak nie faszyzm? Przy dobrowolnych szczepieniach zmuszanie niezaszczepionych brakiem wstępu do jakichś obiektów nie można nazwać faszyzmem?

    To nie jest faszyzm (demagodzy z tego robią faszyzm, a to jest już "insza inszość" ). To jest prawo. A ono nakłada różne ograniczenia na ludzi z różnych powodów i najczęściej słusznie uzasadnionych. I m. in. o tym już była tutaj przecież mowa, prawda? Masz pretensje o to, że nie wolno jeździć bez prawa jazdy? O to, że sanepid ma całą stertę przepisów, które musisz spełniać, żeby zajmować się np. żywnością? O to, że niektóre dziedziny działalności gospodarczej są obwarowane np. koncesjami? O to, że nie wjedziesz do jakiegoś kraju, który obowiązkowo wymaga szczepień na określone choroby? O to, że bez biletu Cię nie wpuszczą do rozmaitych obiektów i nie zawsze mają obowiązek Ci go sprzedać? O to że Ci w sklepie alkoholu nie sprzedadzą (w teorii ;)), jak przyjdziesz "pod wpływem", albo gdy jesteś niepełnoletni? I tak dalej... To co? Żyjemy w demokracji (kaczyzm pomijając), czy w faszystowskiej Rzeszy lub Włoszech, bo przecież tyle zakazów...?

    iamnaughty1990

    iamnaughty1990: Jeżeli mielibyśmy sytuację, że po szczepieniu nie roznosisz wirusa to obostrzenia dla niezaszczepionych byłyby uzasadnione, bo to one wtedy roznosiłyby wirusa, ale zaszczepieni niekontrolowani, nie poddawani badaniom na Cov-19 tak samo jak osoby nieszczepione a nawet bardziej (według badań mają ileś tam razy więcej Cov-19 w sobie, gdy są chorzy) zagrażają tym ludziom o słabszej odporności (pomimo pełnego szczepienia).

    Tak. Tylko, że po pierwsze, to jest jedna z form nakłonienia ludzi do zaszczepienia się, skoro nic do nich nie dociera a szczepienie jest nadal w zasadzie koniecznością. Po drugie, skoro niezaszczepieni nie są/nie będą nigdzie wpuszczani, to nie zetkną się z przebywającymi tam zaszczepionymi, prawda? A więc przebywający w danym obiekcie zaszczepieni w takich wypadkach nie zagrażają zarażeniem niezaszczepionych, bo niezaszczepionych tam nie ma/nie będzie. A siebie nawzajem w praktyce także nie zarażą, bo są zaszczepieni.

    Natomiast to, że jest jakaś konsekwencja za brak szczepienia, to już problem niezaszczepionego. Sam sobie przecież zdecydował. Za każdą jedną rzecz są w życiu konsekwencje, bo takie jest życie. I jakoś nikt nie mówi, że to nienormalne. Owszem, bywa niesprawiedliwe, ale jest zupełnie normalną sprawą. Czemu w tym wypadku miałby to być wyjątek?
      

    iamnaughty1990

    iamnaughty1990: I zanim podpisałem Lux..d (składka ponad 300zł) dokładnie przejrzałem to, co mam w pakiecie. Przewyższa mi to, co oferuje NFZ znacznie bardziej.

    Niestety, nieprawda. Pakiety Lux Medu, podobnie jak innych tego typu firm, zawierają w większości ofertę badań, testów i konsultacji oraz duperele w rodzaju podstawowej stomatologii. Reszta nie jest nawet oferowana. Co najwyżej na np. drobne zabiegi chirurgiczne niektóre pakiety oferują kilkanaście procent zniżki. I to wszystko też nie jest za darmo, bo za nadmierne korzystanie z oferty, a już zwłaszcza co droższych z niej rzeczy, składka idzie w górę, bądź ubezpieczyciel może odmówić ubezpieczenia. To, podobnie jak każde ubezpieczenie, opiera się na statystyce i ekonomicznych założeniach tego biznesu – ma się przede wszystkim opłacać firmie. A to z kolei wyklucza po prostu te faktycznie poważniejsze niż konsultacje rzeczy, bo po prostu są one za drogie. Tymczasem państwo odmówić Ci ubezpieczenia nie może (co przypłaca m. in. nadmiernym obłożeniem służby zdrowia pacjentami), i robi to często – oczywiście oferując praktycznie całość usług medycznych, za wyjątkiem jakichś wyjątkowo drogich i rzadko spotykanych – za niższą stawkę niż prywatna firma ubezpieczeniowa tego typu (Koszt składki ubezpieczenia zdrowotnego pracownika zarabiającego średnia krajową, to 460 zł, i masz w tym w praktyce wszystko, z poważnymi zabiegami i hospitalizacją włącznie i bez jakichś warunków typu: "facet się upił i po pijanemu wywrócił, więc niech buli za swoje leczenie", a nie jakąś konsultację i teścik. Jest różnica, prawda?).

    iamnaughty1990

    iamnaughty1990: Dodatkowo płacę za ubezpieczenie na życie podobną składkę 650zł i mam w niej pokrycie kosztów leczenia szpitalnego do 5000zł/dobę.

    No widzisz. Czyli prosty rachunek. Państwu płacisz składkę 460 zł (od średniej pensji) i masz w tym całość możliwej oferty niemal bez względu na koszty. To jest wsio jeśli chodzi o tego typu wydatek.

    Tymczasem Lux Medowi i ubezpieczycielowi na życie płacisz łącznie 950 zł i masz ściśle wyliczony i ograniczony wycinek medycznej oferty, i to pod warunkiem, że Ci z byle powodu nie odmówią pokrycia kosztów leczenia i nie przekroczysz wyznaczonego budżetu. No a do tego i tak musisz składki ZUS-owi opłacać, więc miesięczna kwota wydatków jeszcze bardziej rośnie. Czyli łącznie wychodzi Ci miesięcznie circa trzy razy tyle, co w ZUS, i gdyby nie ten ZUS, w poważniejszym przypadku wymagającym leczenia, obudziłbyś się z ręką w nocniku. I to wszystko, gdy masz na głowie tylko własne zdrowie a nie musisz opłacić jeszcze takich samych składek całej rodzinie, bo by Ci po prostu wypłaty zabrakło. I Ty mi mówisz, że to się bardziej opłaca??? :lol2:  

    (Może opłacać się w jakiś tam sposób ubezpieczenie na życie polegające na odszkodowaniu dla rodziny za utratę tego życia, ale firmy ubezpieczeniowe to też mają dobrze policzone i często praktyka jest taka, że na głowie stają, próbując odmówić lub zmniejszyć wysokość odszkodowania. Ale mimo to, samo ubezpieczenie tego typu ma już pewien sens i jakiś tam plus. Jest on podobny jak np. ubezpieczenie nieruchomości.)  

    Niestety. Tego typu rzeczy, jakie wykupiłeś w Lux Medzie, mają czasami pewne plusy, gdyby się uprzeć i na siłę uznać, że pójście raz do roku na jakiś test czy konsultację bez kolejki to korzyść (Bo czy korzyść? Ile rocznie Ci wyjdzie tej składki dla Lux Medu? A jeśli faktycznie raz na rok potrzebujesz tej konsultacji, to ile by Cię kosztowała prywatna wizyta u lekarza? Też przecież bez kolejki... Bo widzisz... Jak Ci już wcześniej wspomniałam, to się wszystko na statystyce opiera... :) Dlatego biznes się Lux Medowi kręci.), ale nie zapewnią Ci one nigdy w życiu faktycznej opieki medycznej. Takiej poważnej, a nie byle drobiazgów typu plomba w zębie. Po prostu fizycznie się nie da za takie pieniądze, jakie wynosi nawet najdroższa tam składka, tego zrobić. I to nie dlatego, że Cię Lux Med chce naciąć, tylko po prostu oni nie robią tego z powodów altruistycznych a medycyna jest bardzo droga.  

    Takie życie.

  • MEM
    · 22 lis 20:38

    iamnaughty1990

    iamnaughty1990: I nie zwalajmy zgonów na osoby nieszczepione. W ubiegłym roku umierało znacznie więcej ludzi i nie było szczepionki- czy powiesz, że to wina niezaszczepionych w 2020 roku ludzi tak jak teraz? Nie powiesz, bo tak ci obecnie wmówili, żeby umyć ręce od swojej odpowiedzialności za kiepski stan służby zdrowia i podjęte ich decyzje.

    No przecież sam sobie na to odpowiedziałeś... :rotfl: Nie było szczepionki, to zgonów było więcej. To teraz pytanie za sto punktów: co było przyczyną tego, że w 2020 roku było więcej zgonów? :) NIEZASZCZEPIENIE (I nieważne czy było, czy nie było czym się szczepić. Wirusa to guzik obchodzi, czy szczepionka nie istniała i dlatego się gość nie zaszczepił, czy istniała, ale nie chciał się szczepić. Jedyne, co jest tu istotne to, że delikwent był niezaszczepiony.). To idąc dalej w tej dedukcji: kto teraz, w 2021 roku, choruje i na skutek tego wyciąga kopyta? Nadal niezaszczepieni (bo zaszczepieni, którzy się przekręcili, to ułamek procenta), tyle, że różnica z poprzednim rokiem jest taka, że szczepionkę od dawna mają pod ręką. Więc czyja to wina, że się nie zaszczepili?

    A medycyna? Nawet najlepsza bywa bezsilna, gdy jest postawiona w sytuacji, gdy delikwent się kończy z powodu własnego debilizmu. Owszem, kaczyzm nieudacznictwem doprowadził w 2020 i obecnie doprowadza do dużo większej liczby zgonów, ale gwoli sprawiedliwości. Od iluś tam miesięcy każdy miał darmowy dostęp do szczepienia. I mógł zawczasu skorzystać. Gdyby ludzie z tego skorzystali, dziś, bez względu na to kto i jak tym krajem rządzi, problemu by praktycznie nie było. No to kto jest winien, że delikwent nie posłuchał nawoływań i tłumaczenia, że należy się zaszczepić? Kaczyński? Tusk? Horban z Simonem? Media? Czy głupota gościa, który "wiedział lepiej" i olał szczepienie, bo przeca go "trują", i skutkiem tego grzebnął w kalendarza, zarażając kogo się dało po drodze (a najczęściej równie "mądrych" jak on)? Była możliwość? Nie skorzystałeś, jeden z drugim? To nie miej do nikogo pretensji, że lądujesz pod respiratorem, albo przysłowiowe 6 stóp pod ziemią. Proste aż do bólu. Przyczyna i skutek.

    iamnaughty1990

    iamnaughty1990: I absolutnie nie twierdzę, że wirusa nie ma, że ludzie będą umierali, ale podział na lepszych i gorszych jest zawsze politykom na rękę.

    To, co jest w tym wypadku dobre dla polityków, to jest już inny temat. W praktyce luźno związany z samą pandemią, bo skoro ludzie olewają profilaktykę, jaką są np. właśnie szczepionki, to nie ma już znaczenia, co polityk dla własnego interesu wyprawia. Bo to nie polityk może Cię uchronić przed konsekwencjami zarażenia się i zachorowania, tylko właśnie szczepionka, a tę politycy Ci zapewnili. Twoja brocha, że z niej nie skorzystałeś, ale nie wciskaj kitu, że ktoś jest temu winien, że nie skorzystałeś, bo wina jest w takim wypadku wyłącznie Twoja i ewentualne konsekwencje też będą. Jesteś dorosły, sam za siebie odpowiadasz, miałeś możliwość, nikt nie przymusił do żadnego z wyborów. Reszta to już Twój problem.

    iamnaughty1990

    iamnaughty1990: I nie walcie ludzie ściemy, że politykom zależy na waszym życiu czy zdrowiu.

    Ale nikt Ci przecież tej ściemy nie walił. Natomiast, wbrew pozorom, kumatemu politykowi zależy właśnie na tym, byś miał możliwie jak najlepiej (i ewentualne własne jego wałki na boku nie muszą w tym mu przeszkadzać; przeciwnie, dla tych wałków to może być nawet korzystne). Dlaczego? Bo od poziomu zadowolenia społeczeństwa zależy jego stołek pod dupą (i te kręcone przez niego wały też). Prawda, że proste? :) Dlatego gdy np. epidemia uderza w gospodarkę oraz w każdy możliwy sposób w prywatne życie obywateli, to polityk mający już nawet nie rozum, ale jakiś zwykły instynkt samozachowawczy, robi co może, by problem jakoś się tam udało rozwiązać. A że przy okazji oznacza to, że skutkiem tego może ocalić swymi decyzjami Ci życie i zdrowie, to jest to pewien efekt uboczny, ale to właśnie nim powinieneś być najbardziej zainteresowany dla własnego śmierdzącego dobra, nie?

    iamnaughty1990

    iamnaughty1990: Miały być fundusze chorób rzadkich jak obiecał jeden kłamca. Są? Nie ma, bo nie ma pieniędzy na to.

    Wybrali sobie ludzie kaczyzm, bo się dali ogłupić propagandą o "Polsce w ruinie" i kupić (wyciągniętymi im z kieszeni, żeby było śmieszniej) "pińcet+", to mają. Do kogo pretensje? Ilu głosowało za PiS-em i kaczym przydupasem od podpisywania? Ilu nie polazło na wybory, bo ciężko było dupę ruszyć? To do nich miej pretensje, co ja mam z tym wspólnego... Ostrzegałam, gdy mogłam, tak samo jak tych, co się nie zaszczepili przed konsekwencjami. Nie słuchali, to mają. ;) W obu przypadkach.

    iamnaughty1990

    iamnaughty1990: Po, co pompować zabraną wszystkim pracującym kasę w plusy jak można zrobić profilaktykę, żeby przeżywalność czy wykrywalność była większa, ale nie o to chodzi, bo liczy się, żeby dać im władzę, żeby mogli kraść dla siebie.

    Oczywiście, że tak. Tylko to już inny temat. ;)

    iamnaughty1990

    iamnaughty1990: I jeszcze jedna sprawa. Nie uważam, że zarabiam dużo, ale widząc ludzi, których ciężko doświadcza los wpłacam na zbiórki- różne kwoty w zależności od tempa zbiórki czy kwoty. Odmówię sobie whiskey, słodyczy nie jem, odmówię sobie jakichś drogich bajerów zbędnych do życia (perfumy, kolorowe żarówki, drogie ciuchy), bo wiem, że żyję pośród społeczności w której się liczy jedność a nie podział. Bo wiem, że człowiek potrzebujący miliony na SMA, chłoniaki, neuroblastomę czy inne choroby jest skazany tylko na siebie. Ci nieudolni, zakłamani, złodziejscy politycy każdej opcji politycznej mają to gdzieś. Wolę się z tymi ludźmi podzielić niż patrzeć na tych degeneratów z Wiejskiej. Jeden dziadek zginął we Włoszech, a drugi wrócił kaleką z wojny i wiem o, co walczyli - i nie jest to obecna sytuacja w kraju czy na świecie.

    No dobrze, tylko co z tym mają wspólnego szczepionki przeciwko COVID? To są dość różne tematy i nie da się nimi usprawiedliwia decyzji o tym czy się ktoś zaszczepi czy nie. No bo co? Nie zaszczepisz się, bo złość politykowi zrobisz? Przecież skutkiem tego rodzaju decyzji, w przypadku choroby, to nie on będzie się kończył gdzieś na intensywnej terapii tylko Ty.

    Mało tego. Masz też swego rodzaju podwójny standard w tym wszystkim. Dlaczego? Jak pewnie dobrze wiesz, państwo utrzymuje się ze składek i podatków (owszem, w jakimś procencie marnotrawionych, ale to już nie jest wina samych składek i podatków jako takich, a ludzi, których ludzie sobie do władz, na wszystkich szczeblach, wybrali, więc sami sobie winni). A kto się ostatnio rzucał, że nie będzie niczego płacił i idzie robić na czarno...? :) Przypomnisz? A potem zdziwienie, że kasy za mało w budżecie i na leczenie tymi już superdrogimi terapiami kasy nie ma...  

    Politycy mają swoje za uszami i mają tego grubo. Ale szary Kowalski wcale nie jest taki cacy. Bo kombinuje (w negatywnym sensie tego słowa), omija jak może np. podatki, czasami kradnie albo bierze łapówki, i tak dalej... No to skąd potem to zdziwienie i rozgoryczenie takim stanem rzeczy? Przecież jak sobie ścielisz, tak się wysypiasz, nie? Co jest? Nikt nie uświadomił, że jak ten nasz szary Kowalski np. weźmie w łapę 1000 zeta i mordkę cieszy, że taki cwany, to się obudzi któregoś dnia w tak skorumpowanym systemie, że gdzie się nie obejrzy, to każdy do niego łapę po ten 1000 zeta wyciągnie? I co? Opłaci się? To samo jest z podatkami/składkami. Nie płacz, że nie ma kasy np. ludziom na leczenie, jak kombinujesz, jak nie płacić składek i podatków, i jeszcze strugasz przy tym cwanego gieroja. To przecież proste, nie?

  • MrHyde
    · 22 lis 21:04

    iamnaughty1990

    iamnaughty1990: Z mojej rodziny umarło w ciągu 2-4 tygodni pięć osób J&J, Pfizer, Pfizer, Moderna, Astra (21, 30, 39, 45, 66) nie chorujących na nic, nie przyjmujących żadnych leków, ale w aktach zgonu informacje o zawale, udarze, nagłym zatrzymaniu krążenia

    Może to nie na miejscu uwaga, ale dużą masz rodzinę? Jeśli umiera aż 5 osób miesięcznie, to niedługo nikogo z was nie zostanie. Chyba że są was miliony, albo mnożeniem się lub adopcją potraficie skompensować zgony.

    iamnaughty1990

    iamnaughty1990:  
    Po, co organizują loterie zamiast skutecznej promocji? Skuteczna mam na myśli omówienie wszystkich za i przeciw szczepieniu...

    Może nie trzeba aż tak narzekać. PiS mógł przecież oddać sprawę w 100 procentach antyunijnym antyszczepcom Ziobry, tak że byśmy widzieli niemieckie szczepionki, ale tylko na obrazku w internecie. A nie oddał. ;)

  • iamnaughty1990
    · 23 lis 13:30

    Do Mem:
    Wyjaśniając plusy sytuacji miałem na myśli pandemię i całe działania wokół niej.  
    Jeżeli chodzi o wyliczenia nie interesuje mnie kara jaka jest nakładana na przedsiębiorcę za brak zatrudnienia. Wiesz dlaczego? Bo pracownik podejmujący pracę na czarno i pracodawca go przyjmujący są oboje świadomi, co z tego wynika. Ryzyko ponoszą obie strony, choć większe pracownik, który w przypadku urazu czy zgonu zostaje z niczym. Oczywiście są ludzie, którzy zatrudniając na czarno są w stanie pomóc pracownikowi, który uległ wypadkowi, ale to jest tylko garstka ludzi, którym się to opłaca i wiedzą z czego to wynika, że ktoś nie chce umowy.
    Jeżeli chodzi o prywatną opiekę medyczną. Płaci za nią mój pracodawca z, którym jestem związany odkąd skończyłem szkołę. Uważam, że lojalność to coś, czego brakuje obecnie w społeczeństwie, ale przynajmniej ja czuję, że coś z niej mam. Nie błagam pracodawcy o podwyżki, mam auto służbowe, premie i wiem, że swoją pracą spłacam zaufanie. Nawiązując do tematu. Wydaje mi się, że nie znasz istoty działania pakietów medycznych. Wiesz po, co ludzie je kupują? Żeby dostać się do lekarza i podjąć stosowne leczenie czy zrobić ważne badania, na które z tej super państwowej opieki czekasz jak dobrze pójdzie miesiącami a czasem latami. Albo nie wykorzystałem swojego limitu badań jeszcze, albo nie mam pojęcia jak to działa. Nie liczę nawet ile dni bym czekał na NFZ, ale badania które zrobiłem i mam zaplanowane w tym tylko roku kosztowałyby mnie uśredniając ceny dla mojego regionu około 5500-6500zł. Wszystko od ręki. Głupie (proste) badanie krwi w mojej miejscowości na NFZ to czekanie w kolejce około 2-3 tygodni.
    Pandemia i działania tego rządu dobitnie zweryfikowały stan służby zdrowia, że ludzie MUSZĄ się ratować prywatnymi usługami medycznymi. Nie wkłada się tej kasy potrącanej z wypłat czy „milionów” nowych podatków w najważniejsze rzeczy.  
    Zdrowy, myślący człowiek wie, że będąc ubezpieczonym osobiście czy ubezpieczając auto ma zakres ochrony, który jest must have, ale z tego wynikają właśnie jego obowiązki, żeby to odszkodowanie dostać. Logiczne, że samochodem się jeździ na trzeźwo a spowodowanie wypadku po pijanemu jest karane – to jest w warunkach ubezpieczenia przecież, ale kto czyta takie rzeczy.
    Mówisz, że zaszczepieni stanowią odsetek zachorowań czy zgonów? Oficjalnie proporcja magicznie się zmieniła z 1% na 30% i stale rośnie (dane przekazywane przez MZ wydarzenia na Polsacie z 22.11.2021). Wytłumaczysz mi dlaczego na Gibraltarze mają wzrosty i lockdown przy 100% (99,99%) wyszczepienia? Ten 0,01% to super roznosiciele, którzy niszczą efekt szczepień? Bierzesz przekaz medialny na serio, że zaszczepieni stali się nieśmiertelni i nikomu nie zagrażają? Poczytaj o testowych imprezach dla zaszczepionych, gdzie wszyscy wyszczepieni a połowa z pozytywnym testem. Wiem…testy mogą się mylić…bajka dla debili. Na jeden zrobisz siku i masz Cov-19, na drugi nalejesz Tymbarka i pozytywny, zrobisz 3,4,5,6,7,8,9, 10 z własnego wymazu za jednym razem i masz 5/10 pozytyw/negatyw.
    I nie porównujmy posiadania książeczki sanepidowskiej do szczepienia- błagam. Są choroby, które się przenosi bezpośrednim kontaktem z żywnością na przykład. To są wymogi uregulowane prawnie, żeby w takiej pracy pracować. Uważasz, że super wykształcony informatyk nie może pracować w biurze, bo nie ma szczepienia? W czym jest gorszy od zaszczepionego w tej sytuacji? Nie wiem jakie masz wykształcenie, ale powiedzmy dla przykładu mgr ekonomii składasz papiery do kancelarii prawnej i Cię nie przyjmują, bo nie masz wykształcenia prawniczego. A Ty mówisz, że jesteś zaszczepiona i chcesz tą pracę. Dostaniesz ją?
    „Bo może nie ma? Ludzie umierają z wielu różnych powodów. Mój ojciec miał siłę konia. Dosłownie konia, potrafił po 16 godzin dziennie zasuwać w robocie z taczkami, których zawartość ważyła po 300-400 kg. Oranką. Gdybym nie widziała na własne oczy, to bym nie uwierzyła. I wydawało się, że zdrowie także (a przynajmniej tak wykazała sekcja zwłok). Praktycznie nigdy nie chorował. Ale dostał zatoru i było raz dwa po wszystkim. Lekarz dodał od siebie tę smutną prawdę przy okazji, że to jest w przypadku tego typu chorób, jakimi są choroby układu krążenia "wiek poborowy" (na tamten świat) 40-50+ lat. Bywa.”
    Może? Nie ma nic wspólnego ze zgonem? Tak samo mogę powiedzieć o Cov-19, że nie miał wpływu na zgon tych ludzi (umarli jak podałaś np. od zatoru, udaru, zapalenia płuc), ale Cov19 okazał się remedium. W sezonie grypowym objawy jak grypa, w sezonie letnim odmiana z objawami kropka w kropkę z alergią. Może faktycznie umarli na, co innego, ale płacą lepiej za zgon covidowy?  
    Nikt nie obiecywał, że ludzie będą nieśmiertelni. No przecież, że się nie da. Mam przykład w pracy. Marzec-Maj 2020 gość 55 lat chodził dosłownie obsrany (nie podawał nikomu ręki, dezynfekował je, co 5 minut, płakał, że ktoś nie miał przy nim maski, unikał kontaktów) a jak dostał szczepionkę to od razu mu przeszło…rąk już nie dezynfekuje, maski nie nosi. Czuje się nieśmiertelny pod dwóch dawkach.
    Piszesz, że przyczyn śmierci czy zachorowań na raka jest mnóstwo. Teraz tego nie ma? Wszystko jest od Cov-19? Każdy katar, kaszel, ból brzucha, zmęczenie, ból stawów i mięśni to wszystko jest Cov-19. Choroby układu pokarmowego, zapalenia stawów już nieaktualne?
    Nie uważam, żeby jeden przypadek powikłań na milion miał być wyrocznią, bo każdy jest inny. Boją się ludzie ryzyka. Mniejsze jest się zarazić (przy niedługo trwającej już prawie 2 lata pandemii zachorowało w PL ponad 3mln ludzi) a jak weźmie zastrzyk to ma szanse 50/50. Albo nic nie będzie, albo dostanie NOP, który go wyeliminuje jak dobrze pójdzie z życia zarobkowego, albo tego świata. Ludzie kalkulują. Jak jest zbyt dużo kolorowej prawdy to ludzie zaczynają myśleć. Nigdy nie ma przewagi dobra nad złem.
    Czy na grypę szczepią się wszyscy? Są obowiązkowe szczepienia? Gdyby pandemia miała taki wymiar jaką ma reklamę i wszystkie rzucone siły medialne to już dawno miałabyś na ulicach ludzi z karabinami i łapanki, żeby szczepić. Na ulicach leżałby gnijące trupy przemawiające ludziom do rozsądku. I nie napisałem powyższego, żeby się pośmiać tylko pokazać skalę wyolbrzymienia tematu. Wierzysz mediom? Ja, nie. Nie przepraszają, gdy wprowadzają w błąd. Nastraszyli ludzi trupami z Bergamo a prawda była zupełnie inna. U lekarzy prywaciarzy wirus nie istnieje? Nikt nie zmusza do maski, nikt nie naciska na szczepienie, nikt o nie nie pyta,  dotyka bez rękawic, nikt nie nosi przyłbic i kombinezonów. Coś jest nie tak. Ile prawdy w prawdzie? Lekarz na NFZ zagląda mi w gardło z odległości 1m w przyłbicy i masce FP2 a prywaciarz bez maski (ewentualnie w szmaciaku) prawie mi wchodzi do gardła.  
    Masz internet. Ja mam, bo mieszkam w mieście, ale są ludzie na wsiach, w lasach czy seniorzy, którzy nie mają tak kolorowo. Każdy produkt ma ulotkę. No ma. Szczepiąc się przeczytałaś ulotkę preparatu, który Ci podali? Ja absolutnie nie jestem zwolennikiem łykania jakichkolwiek tabletek. Nawet na ból głowy nie biorę, bo jestem świadomy, że każdy lek niszczy inne narządy. Jeżeli ktoś chce być autorytetem, żeby go ludzie słuchali nie może sobie pozwolić na blamaż. Dla mnie człowiek, który reklamuje papierowe maski a przyłapany na tym, że wziął za to pieniądze tłumaczy się, że reklamuje polskie a nie chińskie jest zwykłą mendą (zarabiającą przy okazji na sytuacji).  
    Jakbym miał się leczyć bazując na wiedzy z neta to pewnie bym już ziemię gryzł. Można się nakierować sugestiami czy objawami kogoś innego i w tym kierunku szukać dla siebie pomocy, ale przecież każdy jest inny i nie ma jednego standardu leczenia czy postępowania.
    No niby jestem zdrowy. Twój ojciec też był jak napisałaś. Robię dla siebie badania i tylko dzięki temu, że mam dodatkową opiekę radzę sobie, gdy inni rozkładają ręce i sprawdzają, gdzie mnie boli przez telefon. Piszesz, że decyzja o szczepieniu to moja suwerenna decyzja i jak się to ma do wywierania presji czy ograniczeń? To jest suwerenna decyzja czy nie? Znam ludzi, którzy się zaszczepili dla wyjazdu na wakacje (bo za test trzeba zapłacić), żeby chodzić do kina. Czy ci ludzie myślą o własnym zdrowiu czy robią to, żeby uniknąć ograniczeń? Taki ma być cel powstrzymania pandemii?  
    Faszyzm nie, ale delikatna presja. Tak jak napisałem. Jeżeli skala pandemii jest na tyle globalna i niebezpieczna to decyzja o obowiązku szczepień byłaby jednogłośna na jakimś światowym forum, ale tego nie ma. Nie ma, bo? Nie jest to epidemia? Nie zabija jak hiszpanka? Nikt nie chce wziąć odpowiedzialność za podjęte decyzje? Ktoś zarabia kasę? Jest jakieś wytłumaczenie dlaczego nie ma powszechnego obowiązku szczepień na całym świecie skoro pandemia trwa już blisko dwa lata? Zauważ, że ludzie stosują się do przepisów, bo tak funkcjonuje państwo. A jak nie ma przepisów to, co robisz? Interpretujesz sytuację po swojemu czy wykonujesz narzuconą przez kogoś wolę?
    A jaki ma wymiar nie wpuszczanie gdzieś niezaszczepionych? Troska o zdrowie szczepionych (o ile wiadomo nie trafiają do szpitali, nie umierają)? Zaszczepieni siebie nie zarażają? Z grypą też tak jest czy tylko Cov-19 jest taki, że zaszczepiony nie stanowi zagrożenia? To napiszę ci jak ja to widzę. Zaszczepiony choruje bezobjawowo i pojawia się w towarzystwie osoby o niskiej odporności (pomimo szczepień) i z nią przebywa. Od kogo zarazi się szybciej? Od zaszczepionego bezobjawowego czy niezaszczepionego, który ma symptomy i będzie go unikać taka osoba? Niebezpieczny jest ukryty czy jawny?  
    Płacę, bo muszę. Gdyby był wybór cały system by leżał na łopatkach. Opłacam dodatkowo, bo mam na uwadze swoje życie i cele, które to życie kształtują. Kalkulujesz typowo dla jedynej słusznej partii. Tym nie damy, bo nam się nie opłaca, ale tym rzucimy 13-kę i 500+ i na nas zagłosują. Dla Ciebie jest tylko białe i czarne.  
    Umieralność się nie zmniejszyła i większość zgonów nie jest powiązana z samym Cov, ale taki przekaz lepiej brzmi. Przecież prezentacja w power poincie jest najważniejsza…

  • iamnaughty1990
    · 23 lis 13:30

    c.d.
    Nie mów, że politykowi zależy obecnie na Twoim zdrowiu. Zorganizowali wybory w centrum wielkiej pandemii i mają stołki na lata. Nie podejmują żadnych decyzji, żeby sobie rączek nie brudzić. Myślisz, że dla nich jeden zgon w jedną czy w drugą stronę to jakaś strata głosu? Obudź się. Są miliony wyborców, którym wystarczy machnąć stówką i lecą jak pieski.
    Odpisałem z grzeczności. Doceniam, że cytujesz wszystko bardzo dokładnie. Moje zaangażowanie w ten temat nie miało zamiaru przekonać kogoś do szczepień. Chciałem tylko przedstawić inny punkt widzenia, ale nie da się jak ktoś widzi tylko białe i czarne. Widocznie lubisz spędzać czas przed komputerem. Ja nie. Bo mam znajomych, pracuję, uprawiam sport i widzę, co mnie otacza na żywo a nie przez okno pokoju. Dla mnie jest ważne życie, które mam a nie wmawianie komuś, że mam rację, bo się zaszczepiłem a reszta to idioci (takie odniosłem wrażenie skoro piszesz, że nie szczepili się to umierają i tak mają). Szacunek i uszanowanie odmiennego zdania to klucz do dobrej dyskusji. Mam nadzieję, że Cię nie obraziłem, ale nie wszystko, co jest dobre dla Ciebie jest dobre dla innego.

  • iamnaughty1990
    · 23 lis 13:38

    MrHyde

    MrHyde: Może to nie na miejscu uwaga, ale dużą masz rodzinę? Jeśli umiera aż 5 osób miesięcznie, to niedługo nikogo z was nie zostanie. Chyba że są was miliony, albo mnożeniem się lub adopcją potraficie skompensować zgony. iamnaughty1990:  
    Po, co organizują loterie zamiast skutecznej promocji? Skuteczna mam na myśli omówienie wszystkich za i przeciw szczepieniu...Może nie trzeba aż tak narzekać. PiS mógł przecież oddać sprawę w 100 procentach antyunijnym antyszczepcom Ziobry, tak że byśmy widzieli niemieckie szczepionki, ale tylko na obrazku w internecie. A nie oddał.

    Mam sporą rodzinę w pierwszej linii. Matka miała 3 siostry i 3 braci. Każde ma po 3 lub 4 dzieci. Każda z ciotek w tym moja matka to już babcie 2-3 wnucząt. Normalna populacja rodzinna z okresu powojennego. Nie umiera 5 osób miesięcznie tylko tak po prostu "wypadło". Absolutnie nie neguję przyczyn zgonów- nie ja jestem lekarzem przecież. Byłem na pogrzebach, spełniłem swój obowiązek i życie kręci się dalej, przynajmniej moje.  

    Nie mogli oddać, bo liczy się władza. Tak jest polityka. Robi się wszystko, żeby po latach posuchy być przy żłobie. Jak wytłumaczyć, że podejmują inne decyzje niż sugeruje rada medyczna? Wiele rzeczy mi się nie podoba w UE (to, że sprzedaliśmy nasze biznesy i wpuściliśmy na masową skalę zachód) ja w 2004 roku miałem 14 lat i moje pojęcie o polityce było znikome. Dzisiaj jednak twierdzę, że bez wsparcia Polska wyglądałaby jak Białoruś czy Ukraina. Nie można zgodzić się na wszystko, co idioci z UE narzucają ale nie mając własnego przemysłu na światową skalę jesteśmy zależni od innych niestety.

  • MrHyde
    · 23 lis 15:35

    iamnaughty1990

    iamnaughty1990: Jak wytłumaczyć, że podejmują inne decyzje niż sugeruje rada medyczna?

    Kalkulacją polityczną? Wolą elektoratu? Wynikami analiz sondaży? Złym składem Rady? ;)
    Ale tak trochę poważniej pisząc, nie sądzę, żeby rząd - jaki by nie był - musiał koniecznie kropka w kropkę wdrażać zalecenia jakiejś pojedynczej rady. Powinien wyważać różne interesy. Za to mu przecież płacimy ;)

  • iamnaughty1990
    · 23 lis 15:59

    Nie chodzi o wdrażanie kropka w kropkę. Skoro mnie nazywają foliarzem czy jak ktoś wyżej (ona lub on) napisał antyszczepionkowcem to i ja sobie pozwolę na "małą" uszczypliwość do szczepionkowca. Szczepionkowcy wręcz żądają izolacji od nieszczepionych w obawie? O, co? Że ich zarażą w kinie czy na siłowni? Przecież łagodnie przechodzą, choruje tylko 1% i nikt z nich nie umiera? Przed kim tak chcą się izolować? Czy szczepionkowcy na grypę też żądają izolacji? Może ktoś jeszcze chciałby zgłosić gotowość izolacji, bo się zaszczepił na głuptę, pomroczność jasną?
    W pracy miałem styczność przez 4 tygodnie na okrągło z ludźmi, którzy "mieli" Cov-19 (oczywiście  ewidentne samoluby, bo ja z uwagi na "pandemię" z kaszlem i katarem zostałbym w domu, ale oni mają to w dupie i może, gdybym to ja przyszedł do pracy byłbym bardzo niemile widziany- nie płakałem szefowi, że chcę, żeby mnie od nich odizolował). I teraz patrząc na rząd...elektorat różny seniorzy, bezrobotni, teoretycznie (słabiej wykształceni) to mieszanka ludzi zaszczepionych i nie. Jakie mają decyzje podjąć? Dać jednym izolację, żeby narazić się drugim? Wyważać interesy? Nie da się, gdy twoja władza jest krucha. Żeby być przy żłobie trzeba kłamać a ludzie lubią, gdy wmawia się im nieprawdę. A jeszcze jak to w telewizji powiedzą...

  • MrHyde
    · 23 lis 19:49

    iamnaughty1990

    iamnaughty1990: to i ja sobie pozwolę na "małą" uszczypliwość do szczepionkowca. Szczepionkowcy wręcz żądają izolacji od nieszczepionych w obawie? O, co? Że ich zarażą w kinie czy na siłowni?

    Nic mi o tym nie wiadomo. Jako szczepionkowiec mogę tylko powiedzieć, że popieram od dawna, albo wręcz od zawsze, teoretyczny jak na razie nakaz szczepień określonych grup na określone choroby i egzekwowanie (!) tego nakazu, np. w szkołach przez niewpuszczanie na teren szkoły osób (nie tylko uczniów, ale też rodziców i pracowników szkoły) niezaszczepionych na odrę, gruźlicę, grypę, teraz też, odkąd są dostępne szczepionki, covid. To samo w transporcie publicznym, placówkach medycznych itp. oczywiście z adekwatnym zestawem wymaganych szczepień (w gruncie reczy wystarczy covid i w szpitalach grypa). Nie dlatego żebym się chciał od kogoś izolować, tylko żeby chronić słabszych, np. dzieci, staruszków, leczących się onkologicznie, po przeszczepach, dla których każda infekcja jest groźna, i w ramach ogólnej profilaktyki. Przy tym doskonale wiem, że takie nakazy, czy raczej kultura zdrowotna, czy higiena, to marzenie ściętej głowy. Gdzie tam powszechne szczepienia, kiedy ludzie nie szanują się wzajemnie do tego stopnia, że kombinują, jak mogą, żeby nie zasłonić nosa maseczką do zasłaniania nosa przeznaczoną. Albo kaszlą w pracy. Na brudactwo nawet najlepszy rząd pisowski nic nie pomoże. A jak pomoże, np. zamykając lasy, czy wystawiając uzbrojonych wojaków na przejściach granicznych i okupując czeskie kapliczki, to lepiej żeby nie pomagał.

    iamnaughty1990

    iamnaughty1990: I teraz patrząc na rząd...elektorat różny seniorzy, bezrobotni, teoretycznie (słabiej wykształceni) to mieszanka ludzi zaszczepionych i nie. Jakie mają decyzje podjąć? Dać jednym izolację, żeby narazić się drugim? Wyważać interesy? Nie da się, gdy twoja władza jest krucha. Żeby być przy żłobie trzeba kłamać a ludzie lubią, gdy wmawia się im nieprawdę. A jeszcze jak to w telewizji powiedzą...

    Ten rząd zrobił już wystarczająco dużo. Nie zakazał szczepień, nawet je w miarę sprawnie zorganizował. Co prawda po wojskowemu, nieelastycznie (jeśli chodzi o wybór terminu drugiej dawki), ale jednak. Zrobił więcej, niż można było po nim oczekiwać. No i respiratory załatwił ;) Myślę, że zrobiwszy aż tyle dobrego, może z czystym sumieniem odejść. ;)

  • iamnaughty1990
    · 23 lis 20:44

    Tylko czytam komentarze pod newsami na temat obostrzeń dla niezaszczepionych (zakazy wstępu itp.) i jad się wylewa, że w końcu, bo sobie zaszczepieni nie życzą przebywać w towarzystwie niezaszczepionych. Jakieś kino próbowało zrobić seanse dla szczepionych i niezaszczepionych- wyszło miło.  
    Zanim zaczniemy coś wymagać czy egzekwować trzeba najpierw zapewnić podstawy na przyzwoitym poziomie rabując kieszenie podatników. Potem możemy coś prawnie regulować jak przystało na demokratyczne państwo- nie mówię o Polsce, bo demokratycznie masz tylko obowiązki a oddawanie pańszczyzny masz już od urodzenia przyklepane. Nie jestem zwolennikiem zamykania niczego, ale nawet do kościoła latają ludzie chorzy (kaszel, katar), choć nie muszą a powinni posiedzieć tą jedną niedzielę w domu.  

    Zorganizowali, bo musieli. I błagam nie róbmy kategorii, że się nie szczepiłeś to płać za leczenie. Za to, że jesteś cukrzykiem, masz wysoki cholesterol, alkoholikiem, palaczem, covid - bo się nie szczepiłeś - chcesz nadal płacić, boś nie pilnował swojego zdrowia? Są ludzie żyjący zdrowo, uprawiają sport a mają cukrzycę czy wysoki cholesterol. Mają płacić z własnej kieszeni, bo trafił na nich przypadek? Sorry, ale zrzuta "na państwo" z wypłaty jest różna i dla mnie pracującego więcej jest większa i więcej wymagam, bo jeżeli nie trzeba pracować to się nie płaci karnego podatku PIT a masz nawet bez płacenia na składki dostęp do służby zdrowia na takim samym poziomie jak człowiek na etacie płacący minimalne składki czy przedsiębiorca płacący full ZUS 2000zł. Do płacenia wyższych składek, bo pracujesz więcej godzin czy masz lepiej płatną pracę to jest okej, ale jak oczekuję w zamian za to chociaż ułamka tego w postaci leczenia to już jest źle?

  • MrHyde
    · 23 lis 21:38

    iamnaughty1990

    iamnaughty1990: I błagam nie róbmy kategorii, że się nie szczepiłeś to płać za leczenie.

    To akurat nie moja estetyka. Można zachęcać do profilaktyki jakimiś zniżkami za składkę czy usługi nieobjęte ubezpieczeniem (przykład z życia: jak przez 10 lat raz w roku odwiedzisz stomatologa, to masz 10% zniżki na protezę), ale bez przesadyzmu. I jak już leczymy raka krtani/płuc palacza od kołyski, to i szura-foliarza-antyszczepca możemy poleczyć, albo jego/jej dziecko, jak złapie odrę.  

    iamnaughty1990

    iamnaughty1990: ale jak oczekuję w zamian za to chociaż ułamka tego w postaci leczenia to już jest źle?

    Bardzo źle. Bo wykazujesz postawę życzeniową, egoizm i bóg wie co jeszcze. O nie, państwu trzeba dawać, państwa trzeba bronić szablą i bagnetem, dla państwa dać się zabić, ale wymagać od państwa - never! ;)

  • MEM
    · 23 lis 21:56

    iamnaughty1990

    iamnaughty1990: Jeżeli chodzi o wyliczenia nie interesuje mnie kara jaka jest nakładana na przedsiębiorcę za brak zatrudnienia. Wiesz dlaczego? Bo pracownik podejmujący pracę na czarno i pracodawca go przyjmujący są oboje świadomi, co z tego wynika.

    Szczerze mówiąc, to wątpię, by jakiś przysłowiowy tzw. Janusz biznesu, np. taki przyjmujący pracownika na czarno, w ogóle zdawał sobie sprawę z takich rzeczy. Na przeszkodzie stoi mu po prostu jego mentalność.

    Natomiast co do samego podejmowania ryzyka. Wiesz, gość, który upije się w trupa i wsiada za kierownicę, też jest świadomy ryzyka. I co z tego? Nadal jest to złe i nadal konsekwencje są fatalne. Ergo: to żadne usprawiedliwienie, że ktoś tam jest świadomy tego, co robi, to nawet wytłumaczenie nie jest, bo po prostu na głupotę nie ma ani usprawiedliwienia ani wytłumaczenia.

    iamnaughty1990

    iamnaughty1990: Jeżeli chodzi o prywatną opiekę medyczną. Płaci za nią mój pracodawca z, którym jestem związany odkąd skończyłem szkołę.

    No OK, tylko że oczywiście zdajesz sobie sprawę z tego, że ten wydatek Twojego szefa to jest dla niego jeden z kosztów Twojej pracy, tak? Czyli, że jemu w zasadzie wsio rawno, czy Ty masz za to ten pakiet medyczny, czy te ileś tam zł miesięcznie, które ten pakiet kosztuje, dostałbyś dodatkowo do kieszeni w ramach wypłaty (tak w uproszczeniu, kwestie składkowo-podatkowe pomijając)? Więc w zasadzie co byś wolał? Płacenie na te pakiety, czy kasę jednak bezpośrednio w kieszeni?

    I w tym sęk. Jeśli w nadmiarze będziesz korzystał z oferowanego pakietu medycznego lub znacznie pogorszy Ci się stan zdrowia, składka pójdzie mocno w górę (ewentualnie ubezpieczyciel odmówi ubezpieczenia) i może się wtedy okazać, że szefowi już to będzie za drogo. Co wtedy? Ano brak tego benefitu, lub odebranie jakiejś części innych benefitów, by pokryć różnicę wynikającą ze wzrostu składki. Ewentualnie szukanie innej pracy. Też będzie wtedy tak różowo?

    Natomiast, jeśli z pakietu usług medycznych będziesz korzystał rzadko, to nadal pozostaje pytanie, czy rzeczywiście Ci się kalkuluje niedostawanie tych 300+ (lub iluś tam) zł miesięcznie do kieszeni w zamian za jedną czy dwie prywatne "konsultacje medyczne" rocznie o wartości kosztów miesięcznej składki. I rachunek chyba jest prosty...

    Bo po prostu tak działa ten system.

    iamnaughty1990

    iamnaughty1990: Żeby dostać się do lekarza i podjąć stosowne leczenie czy zrobić ważne badania, na które z tej super państwowej opieki czekasz jak dobrze pójdzie miesiącami a czasem latami.

    Tak, to prawda. I wynika to z szeregu czynników (i na ogół znanych), których wymienianie tylko wydłużyłoby ten tasiemiec. Ale nikt nie twierdził przecież, że opcja państwowej służby zdrowia i składek na nią jest idealna. To jedno. Druga sprawa jest taka, że o ile płacący składkę często idzie prywatnie do specjalisty, chcąc ominąć kolejkę, i dodatkowo musi za to zapłacić, o tyle przy generalnie dobrym stanie zdrowia (czyli takim, na jaki liczą sprzedawcy pakietów medycznych, bo im się wcale nie uśmiecha, gdy ktoś nadmiernie korzysta z oferty, wtedy to się po prostu firmie nie kalkuluje), to czyni tak od święta. Natomiast w razie poważnej choroby czy zabiegu, ma to państwowe leczenie w tych kilkuset zł ZUS-owskiej składki. A Ty – gdybyś się opierał wyłącznie na tym pakiecie prywatnym – tego nie masz. I to jest podstawowa i najważniejsza w tym wypadku różnica. Bo o ile można sobie darować wizytę w prywatnym gabinecie z jakąś tam grypką czy ostatecznie zapłacić za nią te 100-200 zł, o tyle wyłożyć od ręki kilkadziesiąt tysięcy, lub więcej, na konieczne już w poważnych przypadkach leczenie przeciętny Kowalski nie jest w stanie. Więc tak – system państwowych składek zdrowotnych ma wady, ale nadal one, zebrane do kupy, nie przeważają takiej z tego korzyści.  

    Po trzecie zaś, te kolejki do lekarzy na ZUS-owską składkę rzeczywiście są, ale też często są demonizowane. Sama, w ostatnich dziesięciu latach, byłam kilka razy w przychodni na NFZ, i ani razu nie czekałam w kolejce dłużej niż pół godziny na korytarzu przechodni. Tak więc bywa z tym różnie, na pewno w przypadkach bardziej obłożonych chorymi oraz w tych, w których np. brakuje personelu, jest jakaś długa kolejka z terminami wyznaczanymi na kiedyś tam, ale te podstawy opieki medycznej (od chorób typu grypa po chirurgię) są w praktyce jednak zapewnione w zasadzie od ręki i 24 na dobę (Zdarzyło mi się jechać do szpitala na szycie rozciętej dłoni o wpół do czwartej rano, i przyjęli bez problemu, dobijać się nie trzeba było. Nawet chirurg nie narzekał, że go obudziłam. Zeszył i poszedł spać z powrotem. ;)).

    iamnaughty1990

    iamnaughty1990: Pandemia i działania tego rządu dobitnie zweryfikowały stan służby zdrowia, że ludzie MUSZĄ się ratować prywatnymi usługami medycznymi. Nie wkłada się tej kasy potrącanej z wypłat czy „milionów” nowych podatków w najważniejsze rzeczy.

    Tak i nie.  

    "Tak", bo rzeczywiście zdarzenia takie jak pandemia pokazują braki i zaniedbania w służbie zdrowia. Zaś "nie", bo nie ma na świecie systemu publicznej opieki zdrowotnej, który by wytrzymał takie i większe obciążenia jak epidemia (I tak BTW, we wszystkich cywilizowanych krajach – ba, nawet za komuny tak było – "od zawsze" ten system jest mieszany, czyli państwowo-prywatny. Po prostu niczego lepszego do tej pory nie wynaleziono. I się nie wynajdzie.). To jest po prostu fizycznie niemożliwe. Czyli podsumowawszy to, co piszesz, nie jest żadnym usprawiedliwieniem chęci niepłacenia składek. System, nawet wadliwy, ma niezaprzeczalne korzyści w porównaniu z wydatkiem na niego pochodzącym od statystycznego obywatela. Oczywiście można narzekać na władzę (dowolną), na marnotrawstwo czy korupcję w samym systemie opieki zdrowotnej, szukać możliwości jego ulepszenia, ale to jest całkowicie co innego niż stwierdzanie w skrócie (i nie całkiem zgodnie z prawdą): "system jest do dupy, nie będę płacił składek".

    iamnaughty1990

    iamnaughty1990: Zdrowy, myślący człowiek wie, że będąc ubezpieczonym osobiście czy ubezpieczając auto ma zakres ochrony, który jest must have, ale z tego wynikają właśnie jego obowiązki, żeby to odszkodowanie dostać. Logiczne, że samochodem się jeździ na trzeźwo a spowodowanie wypadku po pijanemu jest karane – to jest w warunkach ubezpieczenia przecież, ale kto czyta takie rzeczy.

    Tak. Tylko, że to nadal nie zmienia niczego w tym, co na ten temat pisałam. Nadal ubezpieczenie prywatne nie jest jakimś ósmym cudem świata, który Ci we wszystkim pomoże, i nadal, jak przyjdzie co do czego, z przyczyn o których już była mowa, będziesz musiał albo płacić za wszystko sam (w olbrzymich kwotach), albo pójść do tej "złej" państwowej ubezpieczalni i służby zdrowia. Czyli z tej perspektywy, bezkrytyczne podejście do firmy oferującej pakiet medyczny przy jednoczesnym bezrefleksyjnym wieszaniu psów na państwowym systemie opieki zdrowotnej to głupota. Skrajna i mogąca kosztować życie głupota.

    iamnaughty1990

    iamnaughty1990: Mówisz, że zaszczepieni stanowią odsetek zachorowań czy zgonów? Oficjalnie proporcja magicznie się zmieniła z 1% na 30% i stale rośnie (dane przekazywane przez MZ wydarzenia na Polsacie z 22.11.2021).

    Co masz na myśli, bo nie wiem, czego dotyczy ta "zmieniająca się magicznie proporcja"?

    Natomiast nic dziwnego, że ilość zachorowań rośnie (zgonów też), skoro połowa narodu się nie zaszczepiła. To jest prawie 20 mln osób, to czemu się tak dziwisz, że jest po ileś tam tysięcy zachorowań codziennie?

    iamnaughty1990

    iamnaughty1990: Wytłumaczysz mi dlaczego na Gibraltarze mają wzrosty i lockdown przy 100% (99,99%) wyszczepienia?

    Co do wzrostów zakażeń. No przecież już sam to powinieneś wiedzieć, bo była o tym mowa. :) Ale proszę bardzo... Szczepionki nie dają 100-procentowej ochrony przed zarażeniem. Przynajmniej kilka procent zaszczepionych niestety zachoruje. Więc jeśli masz taki Gibraltar z 34 tysiącami mieszkańców i w praktyce całością populacji zaszczepioną (dla uproszczenia nie doliczymy przyjezdnych), to trzeba się liczyć z tym, że około 5% z tych zaszczepionych zachoruje. 5% z 34000, to 1700 osób. A podczas obecnie trwającej fali pandemii liczba zachorowań na Gibraltarze wzrosła z kilku dziennie do raptem około 90 u szczytu fali (obecnie spadła do 24 osób, dane ze wczoraj). Można spokojnie założyć, i pewnie okaże się zgodne ze stanem faktycznym, że osoby które tam się obecnie zarażają wirusem, są w grupie tych około 2000 osób, które miały pecha i im akurat szczepienie nie pozwoliło uniknąć choroby (ewentualnie jakaś część z nich nie mieszka na stałe na Gibraltarze). Ale to, że te kilka procent zachoruje, nie oznacza, że szczepienia są złe. Bo lepiej mieć 5% chorych, niż chorych kilkadziesiąt procent lub całość populacji, nie? To właśnie na tym polega – szczepionka to nie jest jakiś super lek na wszystkie problemy, ma ograniczać do minimum zachorowania i łagodzić ich ewentualny przebieg. I z tego wywiązuje się ona doskonale.

    Natomiast co do lockdownu, brytyjska strona rządowa podaje, że na Gibraltarze lockdownu nie ma, większość restrykcji jest zniesiona.  

    iamnaughty1990

    iamnaughty1990: Bierzesz przekaz medialny na serio, że zaszczepieni stali się nieśmiertelni i nikomu nie zagrażają?

    Nie i nigdy czegoś takiego nie twierdziłam (przeciwnie, np. poprzednio pisałam Ci przecież, że szczepionka nie daje 100-procentowej ochrony).  

    Zaś co do przekazu medialnego. On jest daleki od ideału, ale są źródła mniej lub bardziej wiarygodne. Natomiast głupotą jest wychodzenie z takiego założenia, jakie ma np. Alex, że bezmyślnie wierzy w nawet najgłupszy przekaz medialny wychodzący od twórców teorii spiskowych, jednocześnie równie bezmyślnie negując całość przekazu medialnego z "mainstreamowych mediów", bo mu się uroiło, że "wszyscy kłamio".

  • MEM
    · 23 lis 21:57

    iamnaughty1990

    iamnaughty1990: I nie porównujmy posiadania książeczki sanepidowskiej do szczepienia- błagam.

    A niby dlaczego nie? Jedno i drugie to przepisy prawa. A prawo nie przewiduje, że sobie, jako obywatel, wybiórczo będziesz stosował lub odrzucał przepisy, jak Ci się akurat żywnie spodoba. Tym bardziej, że wyobraź sobie, wielu naprawdę nie rozumie, że np. przepisy sanepidu są niezbędną koniecznością (Byłam kiedyś w sanepidzie, zapytać o coś, i natrafiłam akurat na scenkę, w której paru jego pracowników szykowało się z interwencją u jednego takiego, co tego nie rozumiał. Od słowa do słowa, kierowniczka tego sanepidu opowiedziała mi, że z facetem toczą już boje któryś raz, bo do gościa nie dociera, że nie można produkować żywności z produktów niewiadomego pochodzenia i w warunkach na pół zrujnowanej szopy lub garażu. Oni swoje, a on swoje, i zostaje im latanie po różnych melinach, w których facet otwiera swoją działalność na nowo. Ot, też taki "bojownik w walce z systemem",, na jakiego się kreują ci z kolei, do których nie dociera np. zagrożenie i konieczności wynikające z obecnej pandemii.)

    iamnaughty1990

    iamnaughty1990: Są choroby, które się przenosi bezpośrednim kontaktem z żywnością na przykład. To są wymogi uregulowane prawnie, żeby w takiej pracy pracować. Uważasz, że super wykształcony informatyk nie może pracować w biurze, bo nie ma szczepienia?

    A czy jedno jest w jakiś sposób gorsze od drugiego? Co jest z tym Twoim myśleniem tutaj? Że żarcia nie można robić z byle gówna i w skandalicznych warunkach, to doskonale rozumiesz (i całe szczęście ;)), a że taka osoba może zarazić np. połowę personelu tej informatycznej czy innej firmy oraz iluś tam jej klientów, to już nie ogarniasz? COVID to nie jest byle grypka czy przeziębienie, to choroba, która potrafi tak dokumentnie zniszczyć płuca (i nie tylko zresztą płuca), że tylko ich przeszczep może Cię uratuje. Docierają konsekwencje (bo tych wynikających z finansowych strat, gdy się ta połowa pracowników firmy wraz z klientami pochoruje, to już nawet nie licząc)?  

    iamnaughty1990

    iamnaughty1990: Może? Nie ma nic wspólnego ze zgonem? Tak samo mogę powiedzieć o Cov-19, że nie miał wpływu na zgon tych ludzi (umarli jak podałaś np. od zatoru, udaru, zapalenia płuc), ale Cov19 okazał się remedium. W sezonie grypowym objawy jak grypa, w sezonie letnim odmiana z objawami kropka w kropkę z alergią. Może faktycznie umarli na, co innego, ale płacą lepiej za zgon covidowy?

    1. Nie możesz powiedzieć tego samego o COVID, bo efekty COVID widać np. właśnie po stanie płuc delikwenta. Znasz jakąś grypkę, która by zostawiała w takim stanie płuca?

    2. Wiele różnych chorób ma do siebie zbliżone objawy. To jednak nie znaczy, że są to te same choroby. Przy raku jelita objawami są m. in. bóle brzucha i wzdęcia. A zdarzyło Ci się, że bolał Cię brzuch? I co? To był wspomniany rak? No widzisz...  

    Ergo? To kompletna bzdura, że COVID to grypa, bo ma podobne do grypy niektóre objawy.  

    3. A z teoriami spiskowymi o tym, jak to płacą za "covidowy zgon", to do Alexa. ;)

    iamnaughty1990

    iamnaughty1990: Mam przykład w pracy. Marzec-Maj 2020 gość 55 lat chodził dosłownie obsrany (nie podawał nikomu ręki, dezynfekował je, co 5 minut, płakał, że ktoś nie miał przy nim maski, unikał kontaktów) a jak dostał szczepionkę to od razu mu przeszło…rąk już nie dezynfekuje, maski nie nosi. Czuje się nieśmiertelny pod dwóch dawkach.

    No dobrze, tylko co Ty chcesz tym przytoczonym w swoim przykładzie przypadkiem cudzej głupoty udowodnić? Co to zmienia w kwestii skuteczności/nieskuteczności szczepień, że jakiemuś tam zaszczepionemu się wydaje, że już nie ma prawa zachorować? Równie dobrze może mu się wydawać, że jak sobie zrobi z prześcieradła spadochron i skoczy z wieżowca, to mu się nic nie stanie. I co z tego? Jego głupota, jego problem, natomiast same fakty dotyczące danej sprawy (pandemii i szczepień) nadal pozostają bez zmian.

    iamnaughty1990

    iamnaughty1990: Teraz tego nie ma? Wszystko jest od Cov-19? Każdy katar, kaszel, ból brzucha, zmęczenie, ból stawów i mięśni to wszystko jest Cov-19. Choroby układu pokarmowego, zapalenia stawów już nieaktualne?

    Jak to nieaktualne? Pokaż mi jedną oficjalną statystykę, w której za wszystkie zgony obwiniano COVID.

    Czyli: bzdura i urban legend. Co więcej, nawet lekarze wielokrotnie w mediach alarmowali, że z powodu tego, że służba zdrowia była/jest obciążona pandemią, to właśnie ilość zgonów z powodu innych chorób wzrośnie. I nikt tego nie będzie ukrywał.

    iamnaughty1990

    iamnaughty1990: Boją się ludzie ryzyka. Mniejsze jest się zarazić (przy niedługo trwającej już prawie 2 lata pandemii zachorowało w PL ponad 3mln ludzi) a jak weźmie zastrzyk to ma szanse 50/50.

    Ludzie boją się ryzyka, ale nieracjonalnie rozumują przy oszacowywaniu tego ryzyka. Przykładem jesteś Ty sam, który piszesz, że szczepienie daje szanse 50/50, podczas gdy jest to nieprawda wynikająca właśnie z niedoinformowania oraz złej oceny ryzyka. Statystyka oparta na rzeczywistym stanie rzeczy, mówi, że szczepionki dają od 90-99% ochrony przed zachorowaniem. To jakie to "fifty-fifty", skoro zaszczepiony masz w praktyce najwyżej tylko kilka procent szans na zachorowanie?

    Zaś co do tych 3 milionów, co zachorowało w Polsce w ciągu pandemii. Po pierwsze, sam sobie właśnie zaprzeczyłeś, bo sam pisałeś, że różnie jest z wiarygodnością testów. Po drugie, z powodu niewydolności służby zdrowia oraz rozmaitego oporu w społeczeństwie, a także przy okazji jednego czy drugiego przypadku głupoty władz, nie wszyscy faktycznie chorujący mogli przez system zostać zarejestrowani. Po trzecie zaś, podejmowane środki bezpieczeństwa ograniczały tempo rozprzestrzeniania się choroby i to także wpłynęło na ilość zachorowań.  

    iamnaughty1990

    iamnaughty1990: Albo nic nie będzie, albo dostanie NOP, który go wyeliminuje jak dobrze pójdzie z życia zarobkowego, albo tego świata. Ludzie kalkulują.

    Ludzie kalkulują, lecz na ogół nie potrafią tego robić. Dlatego właśnie boi się jeden z drugim tego, że będzie tym jednym przypadkiem na milion/kilka mln i padnie ofiarą NOP-u, ale jednocześnie na co dzień robi wiele różnych głupot, które dają mu np. kilkadziesiąt procent szans na chorobę lub śmierć, i się tym nie przejmuje.

    Zaś NOP-y są w tym wypadku demonizowane. Większość jest w praktyce nieszkodliwa (ot, dwa dni bolała mnie, głównie przy dotyku, okolica wkłucia – to, m. in., też jest ten zdemonizowany przez teorie spiskowe i urban legends straszny NOP, a czy to faktycznie jest jakaś tragedia?), a te poważne zdarzają się z tak minimalnym prawdopodobieństwem, że w zasadzie nawet nie ma o czym mówić. To jest ileś tam zer (nie pamiętam dokładnie, a nie chce mi się szukać) po przecinku, masz większe szanse, że sobie przez sen we własnym łóżku krzywdę zrobisz, niż że na tego rodzaju NOP natrafisz.

    Ale ludzie kalkulują... Wiedzą, że prawdopodobieństwo takiego rzeczywiście groźnego NOP-u wynosi ileś zer po przecinku i z tego wysiłku kalkulowania wychodzi im, że na 100% im się przydarzy. :lol2:

    iamnaughty1990

    iamnaughty1990: Jak jest zbyt dużo kolorowej prawdy to ludzie zaczynają myśleć.

    Może i zaczynają, ale na ogól nie mają wystarczającej wiedzy do tego, by wyciągnąć zgodne z rzeczywistością i sensowne wnioski. I w tym jest problem. A jeszcze większy jest, jak jest podsycany celową dezinformacją (taką jak np. te demoniczne NOP-y, czy taką, jaką Alex regularnie serwuje za swoimi źródełkami o spiskach wszelakich). Co więcej, smutna prawda jest taka, że ludzie nie myślą w ogóle. Można ich w praktyce ogłupiać i urabiać do woli. Wystarczy trochę psychologii i uwierzą we wszystko. Dlatego tacy jak Zięba każą swoim wyznawcom "włączyć myślenie" i podsuwają cuda w rodzaju strukturyzatorów wody po ileś tam tysięcy za sztukę (i potem taki nabywca się cieszy przede wszystkim z tego, że mu powiedziano, że "włączył myślenie i myśli samodzielnie", a im bardziej byś mu udowadniał głupotę, na tym większy opór natrafisz, bo na ogół ludzki sposób rozumowania ma często w takich przypadkach tę wadę, że ktoś taki nie chce zrozumieć, że wyszedł na głupka, bo nie chce mieć świadomości tego, że jest/był głupi, więc po prostu pod byle pretekstem odmawia przyjęcia tego do wiadomości, i koło się zamyka a Zięba ma klienta/wyznawcę). Dlatego ludzie się łapią na "jedyne w swoim rodzaju, wyjątkowe" oferty garów za 5 tysięcy, dlatego wstępują do sekty, i tak dalej.

    iamnaughty1990

    iamnaughty1990: Czy na grypę szczepią się wszyscy? Są obowiązkowe szczepienia?

    Nie i nie ma. Ale znów: co to ma udowadniać?

    Grypa jest chorobą od dawna znaną, i na ogół chorobą, z którą częściowo uodpornione ludzkie organizmy sobie radzą (wspomagane lekarstwami). Stąd z rzadka zdarza się coś takiego jak np. pandemia hiszpanki. I stąd też inne podejście do tej choroby niż do COVID (który zresztą kiedyś prawdopodobnie będzie podobnie traktowany i będzie to wynikało z podobnych powodów, ale na to trzeba czasu). Dopiero jeśli pojawi się kolejna pandemia grypy taka jaką była hiszpanka, to na ten konkretny szczep grypy podejście do szczepień także się zmieni.

    iamnaughty1990

    iamnaughty1990: Gdyby pandemia miała taki wymiar jaką ma reklamę i wszystkie rzucone siły medialne to już dawno miałabyś na ulicach ludzi z karabinami i łapanki, żeby szczepić. Na ulicach leżałby gnijące trupy przemawiające ludziom do rozsądku.

    Tylko wygodnie tu sobie olałeś dwie rzeczy. 1. że podejmowano wszelkie możliwe środki, by nie dopuścić do takich sytuacji, i 2., że były regiony świata, w których właśnie (i to przy ograniczonym tempie rozprzestrzeniania się wirusa) trupy faktycznie gniły na ulicach. Tak było np. w Peru i Ekwadorze. To, że nie miałeś okazji tego doświadczyć na własne oczy, bo cały świat medyczny i naukowy oraz rządy (nawet tak pokraczne, jak kacze) harował na to, by do tego nie dopuszczać, jeszcze o niczym nie świadczy.

  • MEM
    · 23 lis 21:57

    iamnaughty1990

    iamnaughty1990: Wierzysz mediom? Ja, nie.

    Wierzę sobie. A media? Wiele rzeczy da się zweryfikować, i to na tym polegam, zaś zdroworozsądkowym jest nie zakładać, że "wszyscy kłamio", bo to już jest przekroczenie granicy paranoi.

    iamnaughty1990

    iamnaughty1990: Nastraszyli ludzi trupami z Bergamo a prawda była zupełnie inna.

    Nie była inna.

    iamnaughty1990

    iamnaughty1990: U lekarzy prywaciarzy wirus nie istnieje? Nikt nie zmusza do maski, nikt nie naciska na szczepienie, nikt o nie nie pyta, dotyka bez rękawic, nikt nie nosi przyłbic i kombinezonów. Coś jest nie tak. Ile prawdy w prawdzie? Lekarz na NFZ zagląda mi w gardło z odległości 1m w przyłbicy i masce FP2 a prywaciarz bez maski (ewentualnie w szmaciaku) prawie mi wchodzi do gardła.

    Ponownie: co chcesz tym udowodnić? Czyjąś głupotę objawiającą się olaniem bezpieczeństwa własnego i pacjenta, bo jakiś "Janusz medycyny i biznesu" rozumuje w ten sposób, że zaoszczędzi parę groszy na środkach ochrony i ułamek minuty na ich zmianie?  

    Zresztą, nie wszędzie tak jest. Cały zeszły rok (co parę miesięcy) chodziłam do dentystki, z którą znam się ponad 20 lat. Prywatnie. Za każdym razem jej asystentka, co pacjent, bezwzględnie stała z płynem do dezynfekcji i nie było wymówek, że na korytarzu płyn rozstawiony, że w domu ręce myte itd. I oczywiście środki ochronne typu maska, przyłbica rękawiczki standard non stop u nich obydwu. Można? "Lekarz-prywaciarz" też człowiek. I dlatego zdarzają się i normalni i konowały.

    BTW, tyle się nachwaliłeś tej Twojej prywatnej służby zdrowia za wykupiony pakiet medyczny, a do takich jak opisany przez Ciebie chodzisz i sobie pozwalasz "w gardło wchodzić" (a przecież może wcześniej badał kogoś np. z żółtaczką, albo choć czyimś gównem łapy upaprał, i potem badał Ciebie?). No widzisz... :D A mówią, że to państwowa służba zdrowia to syf... ;)

    iamnaughty1990

    iamnaughty1990: Każdy produkt ma ulotkę. No ma. Szczepiąc się przeczytałaś ulotkę preparatu, który Ci podali?

    Nie licząc samych innych rzeczy, jakich dowiedziałam się na temat pandemii w jej trakcie, oczywiście, że tak. Nie na miejscu w przychodni tuż przed szczepieniem, a w domu, na spokojnie, ale tak, przeczytałam ulotkę.

    Poza tym jeszcze jedna rzecz. Podwójny standard. Zarzucasz, że ludzie nie czytali ulotki dotyczącej szczepionki na COVID (sami sobie winni, ale każdy ma wolną wolę i sam za siebie odpowiada), ale jakoś nie przeszkadza Ci, że gdy idziesz do lekarza z jakąkolwiek inną sprawą, to w ciemno zgadzasz się na jego werdykt i zalecenia. Tak samo np. w szpitalach. Ludzie leżą na oddziałach, przychodzi lekarz z pielęgniarką, zarządza szprycę w dupę i nikt nie wrzeszczy: "Co to?", "Na co to?" i "Daj ulotkę przeczytać" (zwłaszcza ci nieprzytomni). Łapiesz w czym rzecz? Tak samo wierzy się, że jednak – pomimo patologii, która się zdarza wszędzie – personel medyczny jednak poważnie podchodzi do przysięgi Hipokratesa. Dlaczego akurat w przypadku COVID ma być inaczej? Bo jakiś szukający sensacji brukowiec coś napisał, albo ktoś dla własnych wyrachowanych celów teorię spiskową rozpuścił po świecie? No krótka piłka, chłopie: masz do oceny ryzyko, komu zawierzysz: lekarzom, czy komuś całkowicie nieznanemu, kto żyje, lub czerpie inne korzyści, z jakiejś spiskowej teorii dziejów?

    Proste, nie? :)

    iamnaughty1990

    iamnaughty1990: Dla mnie człowiek, który reklamuje papierowe maski a przyłapany na tym, że wziął za to pieniądze tłumaczy się, że reklamuje polskie a nie chińskie jest zwykłą mendą (zarabiającą przy okazji na sytuacji).

    Może nawet i jest. Ale popatrz też na to z tej strony: nawet "menda" może mieć w czymś rację, lub w jakichś okolicznościach uratować Ci życie, nie? Cała reszta to już tylko właśnie ocena ryzyka.  

    Mam w bloku sąsiada-kapusia jeszcze za komuny (i mającego te nawyki kapowania do dziś, choć diabli wiedzą już komu teraz), a mimo to, że kapował i kapuje (i wie, że wiem), potrafi on czasem też przyjść jak człowiek i przed czymś ostrzec lub o czymś zawiadomić. Nadal jest menda, ale pożyteczna (przynajmniej czasami ;)) menda.

    iamnaughty1990

    iamnaughty1990: Jakbym miał się leczyć bazując na wiedzy z neta to pewnie bym już ziemię gryzł.

    Wszystko zależy od tego, gdzie i czego się szuka.

    iamnaughty1990

    iamnaughty1990: Piszesz, że decyzja o szczepieniu to moja suwerenna decyzja i jak się to ma do wywierania presji czy ograniczeń?

    Normalnie się ma. :) Decyzja i jej konsekwencje. Nikt Cię nie zmusza (przynajmniej na razie) do szczepienia, ale żyj z konsekwencjami tego (a te obejmują np. kwestie wstępu w niektóre miejsca, czy podjęcia pracy, ewentualnie własnej choroby, powikłań po niej, oraz zgonu). Tak samo jak nikt pijanego nie zmusza do tego, by nie wsiadał za kierownicę – sam sobie zdecydował, sam odpowiada. Nie ma w tym nic takiego trudnego do zrozumienia. Nie możesz sobie podchodzić do tematu (w żadnej kwestii) w ten sposób, że sobie robisz, co Ci się żywnie spodoba, a potem płakać, że reszta społeczeństwa jest niedobra i Ci w efekcie Twojego postępowania coś tam zrobiła. Nie jesteś przysłowiowym pępkiem świata, ani nie mieszkasz sam gdzieś w dżungli (zresztą, w niej obowiązują w sumie prawa o dokładnie tych samych mechanizmach). Zadecydować sobie możesz, jak chcesz, ale za daną decyzję, w ten czy inny sposób, bekniesz. Normalne? Oczywiście, że normalne.  

    iamnaughty1990

    iamnaughty1990: Znam ludzi, którzy się zaszczepili dla wyjazdu na wakacje (bo za test trzeba zapłacić), żeby chodzić do kina. Czy ci ludzie myślą o własnym zdrowiu czy robią to, żeby uniknąć ograniczeń? Taki ma być cel powstrzymania pandemii?

    Nie wiem, czy myślą o swoim zdrowiu. W takim przykładzie, jaki podałeś, pewnie nie myślą. Ale to w tym wypadku nie ma akurat żadnego znaczenia. Dlaczego? Bo z punktu widzenia tzw. dobra ogółu ich motywacja jest kompletnie nieistotna, ważne jest to, co ogół z tego ma. Czyli czy oni się zaszczepili, bo chcieli się ochronić przez COVID-em, czy dlatego, że chcieli chodzić do kina..., najważniejsze jest to, że są zaszczepieni, i dla ogółu tylko to się liczy. Cel więc został osiągnięty, bez względu na to, czy im się to podobało czy nie. I o to chodzi. Skoro ludzie sami nie rozumieją, co należy zrobić, to się ich w ten czy inny sposób do tego nakłania czy zmusza. Dla dobra ogółu, ale przy okazji także i dla ich dobra. Wariat – dajmy na to – też nie chce leczenia ani przebywania w szpitalu psychiatrycznym. A czy go ktoś o to pyta? Kaftan, leki i terapia. Taki jest świat i pogódź się z losem. Tym bardziej, że to nie zawsze jest złe, najczęściej ma sens.

    iamnaughty1990

    iamnaughty1990: Jeżeli skala pandemii jest na tyle globalna i niebezpieczna to decyzja o obowiązku szczepień byłaby jednogłośna na jakimś światowym forum, ale tego nie ma. Nie ma, bo?

    Nie ma, bo nie ma czegoś takiego, jak jakieś ogólnoświatowe forum, które podejmuje takie decyzje (to by było na tyle na temat NWO ;)).

    iamnaughty1990

    iamnaughty1990: Zauważ, że ludzie stosują się do przepisów, bo tak funkcjonuje państwo.

    Oczywiście, że tak. Alternatywą jest anarchia, a to by Ci tak szybko wyszło bokiem, że nie nadążyłbyś błagać za nastaniem jakąkolwiek państwowości, nawet takiej jak północnokoreańska.

    iamnaughty1990

    iamnaughty1990: A jak nie ma przepisów to, co robisz? Interpretujesz sytuację po swojemu czy wykonujesz narzuconą przez kogoś wolę?

    O, to jest złożony problem. :) W skrócie i uproszczeniu, owszem, wtedy się działa wedle własnego osądu. Ale widzisz, cały myk w tym, że na ten osąd składają się wszelakie czynniki, które ukształtowały mentalność i sposób rozumowania danego człowieka oraz nabyta w toku edukacji/doświadczenia życiowego wiedza, plus jeszcze do tego jego poziom inteligencji. Ale nawet to, to jeszcze nie wszystko. Wiesz pewnie, że masz na i w swoim ciele miliardy bakterii, prawda? Te bakterie bywają szkodliwe lub nie, ale wszystkie w toku konsumpcji (czymkolwiek się żywią), coś wydalają. A ponieważ człowiek z biologicznego punktu widzenia to worek substancji chemicznych, to przynajmniej teoretycznie to, co te bakterie produkują, zmienia skład tego worka. I też może w pewnym stopniu wpływać na różne rzeczy, w tym pewnie i na rozumowanie danej osoby. Podsumowawszy: decyzję opierasz na własnym osadzie, tylko zostaje nieco filozoficzna kwestia: czy to jest rzeczywiście Twój niezależny osąd. ;)

    iamnaughty1990

    iamnaughty1990: A jaki ma wymiar nie wpuszczanie gdzieś niezaszczepionych?

    Ma dwa. Po pierwsze, ograniczanie skali i tempa zarażeń. Po drugie, wywarcie jakiegoś nacisku na tych, którzy się nie chcą szczepić, aby skutkiem tego poszli się zaszczepić i dzięki temu można było wygasić epidemię (co z kolei jest, szeroko rozumianą, korzyścią dla wszystkich).

    iamnaughty1990

    iamnaughty1990: Zaszczepieni siebie nie zarażają?

    Zarażają, ale ten odsetek jest bardzo niski  (i zmniejsza się jeszcze wraz z różnymi dodatkowymi środkami zapobiegawczymi, jeśli są przestrzegane) a w zdecydowanej większości przypadków choroba ma wtedy bardzo łagodny przebieg. Czyli nie jest to obciążeniem dla społeczeństwa, pozwala zmniejszyć ilość ofiar i redukuje ryzyko potencjalnie niebezpiecznych mutacji wirusa. Nie wyeliminujemy wirusa całkowicie, ale musimy sobie wyważyć korzyści i straty.

    iamnaughty1990

    iamnaughty1990: Z grypą też tak jest czy tylko Cov-19 jest taki, że zaszczepiony nie stanowi zagrożenia?

    Ponownie: grypa, w normalnych przypadkach, nie stanowi takiego zagrożenia, jakie obecnie (od wybuchu epidemii) stanowi COVID, dlatego podejście władz jest dużo mniej restrykcyjne, bo korzyści z tego, że te restrykcje są niewielkie lub ich nie ma, przewyższają w tym wypadku straty spowodowane zachorowaniami. Przyjdzie druga hiszpanka (bo kiedyś pewnie będzie taka sytuacja), to będziesz miał powtórkę z obecnej rozrywki i restrykcje.

Zaloguj się aby dodać post. Nie masz konta? Załóż darmowe konto