Co myślicie o związkach mieszanych?

Dodano na Hydepark przez AlexAthame, 12 postów, ostatni post 21 lip 19:03

  • AlexAthame
    · 19 lip 23:55

    Pytanie dotyczy związów biały z czarną, czy czarny z białą. Moim zdaniem najlepszy związek jest między osobami przeciwnych płci, pochodzącymi z tej samej grupy kulturowej, mających identyczne podejście do wiary i podobnych zapatrywaniach politycznych.

  • C10H12N2O
    · 20 lip 0:17

    AlexAthame

    AlexAthame: Moim zdaniem najlepszy związek jest między osobami przeciwnych płci, pochodzącymi z tej samej grupy kulturowej, mających identyczne podejście do wiary i podobnych zapatrywaniach politycznych.

    Zapomniałeś jeszcze dodać, że jedynie wiązać mogą się osoby pełnosprawne psychicznie. Niepełnosprawni fizycznie jedynie z innymi niepełnosprawnymi. Natomiast osoby upośledzone powinno sie poddać utylizacji, aby oczyścić pulę genową populacji...

  • AlexAthame
    · 20 lip 1:55

    C10H12N2O

    C10H12N2O: AlexAthame: Moim zdaniem najlepszy związek jest między osobami przeciwnych płci, pochodzącymi z tej samej grupy kulturowej, mających identyczne podejście do wiary i podobnych zapatrywaniach politycznych.Zapomniałeś jeszcze dodać, że jedynie wiązać mogą się osoby pełnosprawne psychicznie. Niepełnosprawni fizycznie jedynie z innymi niepełnosprawnymi. Natomiast osoby upośledzone powinno sie poddać utylizacji, aby oczyścić pulę genową populacji...

    To Ty napisałaś.Tak uważasz? Nie wyciągaj pochopnych wniosków. Jak chcesz wiedzieć, to zapytaj. Napisałem co ja uważam i chciałbym wiedzieć co Ty uważasz, a nie żebyś pisała w moim imieniu, czego nie napisałem.

  • MEM
    · 20 lip 2:04

    Jeśli komuś to odpowiada, to żaden problem. Ba, ma to nawet spore plusy.

    Choć jest przy okazji kwestia taka, że w przypadku tego rodzaju związków mieszanych inaczej to będzie wyglądało, gdy obie osoby o różnym kolorze skóry pochodzą z tego samego społeczeństwa i kręgu kulturowego (np. oboje wychowali się w kraju "multikulti" takim jak USA), a inaczej, gdy oboje np. pochodzą z różnych państw.

    A wspomniane plusy są przede wszystkim dwa.  

    Pierwszy. Czym szybciej ludzie staną się jedną rasą, tym lepiej (bodaj brytyjscy naukowcy, jakiś czas temu, prognozowali to na okolice roku 3000, ale kto wie..., może mieć miejsce szybciej, może też i później, tak czy inaczej, o ile nie wybijemy się nawzajem albo nie wykończy nas klimat, zarazy, czy inne atrakcje, to jest to nieuniknione). Zniknie wtedy jedna z głównych przyczyn konfliktów na świecie – na tle rasowym.

    Drugi plus jest taki, że na ogół potomstwo ludzi pochodzących z różnych ras ludzkich jest zdrowsze niż tych osób, które są sobie bliższe etnicznie.

    Zresztą, ludzie "mieszali się" ze sobą od niepamiętnych czasów, to nie jest żadna nowość. Gdyby zbadać nasze genomy, to pomimo iż najprawdopodobniej wszyscy tutaj jesteśmy biali i uważamy się za Polaków czy Słowian, pewnie okazałoby się, że mamy wspólnych przodków z np. Afrykanami.

    Rasa, społeczeństwo, naród itp. to pojęcia kulturowe. Mają mniejsze znaczenie niż to, że w sumie wszyscy jesteśmy ludźmi. A z tego punktu widzenia pochodzenie partnera/partnerki nie ma najmniejszego znaczenia. Różnice kulturowe mogą ludzi dzielić (i często to robią, nawet pomimo fascynacji z powodu przynależności tej wybranej przez nas osoby do innej kultury), ale nie "rasowe" (chyba, że ktoś jest na tyle głupi, żeby być rasistą, no ale patologię pomińmy).

  • MrHyde
    · 20 lip 9:22

    Są kombinacje, które pasują, i kombinacje, które nie pasują. Np. impotent pasuje do nimfomanki, ale nimfoman nie pasuje do impotentki; pedofil pasuje do dziecka, ale dziecko niekoniecznie pasuje do pedofila; homoseksualista może pasować do heretyka, ale na pewno nie do homoseksualistki... oszust do naiwnego, sadysta do masochisty.

  • MEM
    · 20 lip 15:45

    MrHyde

    MrHyde: homoseksualista może pasować do heretyka

    Ekhem... Do heteryka, Hyde, do heteryka. ;)

  • MrHyde
    · 20 lip 15:51

    MEM

    MEM: Ekhem... Do heteryka, Hyde, do heteryka.

    To była odpowiedź dla Aleksa na bla bla bla "mających identyczne podejście do wiary". ;)

  • MEM
    · 20 lip 15:59

    MrHyde

    MrHyde: To była odpowiedź dla Aleksa na bla bla bla "mających identyczne podejście do wiary".

    A, to odszczekuję. Myślałam, że Ci się słówka pomyliły. :)

  • MrHyde
    · 20 lip 16:31

    MEM

    MEM: A, to odszczekuję. Myślałam, że Ci się słówka pomyliły.

    jedno drugiego nie wyklucza ;)

  • C10H12N2O
    · 21 lip 12:10

    AlexAthame

    AlexAthame: (...)chciałbym wiedzieć co Ty uważasz(...)

    Więc ja uważam, że jak ludzie się kochają, to co mi do tego czy do siebie pasują czy nie. Wierzę też, iż są istotniejsze aspekty wpływające na dopasowanie pary ludzi, niż ich kolor skóry, w jakich kręgach kulturowych się wychowali, czy ich płeć.

    Wierzę też, że istnieje coś na kształt karmy. Dobro, które czynimy, w jakiś sposób do nas prędzej czy później wraca, oraz złe uczynki z czasem się mszczą. Nawet gdy widzę jakąś pozornie kompletnie niedopasowaną do siebie parę, zawsze mam z tyłu głowy, że ta bardziej poszkodowana osoba, w jakiś sposób sobie zasłużyła na to, że jest w związku z kimś takim. Może to, że te osoby różnią się aż tak do siebie, sprawia, iż czują się ze sobą kompletni. W pewnym sensie uzupełniają siebie nawzajem.

  • MEM
    · 21 lip 13:14

    C10H12N2O

    C10H12N2O: Więc ja uważam, że jak ludzie się kochają, to co mi do tego czy do siebie pasują czy nie.

    O, to, to. :)

    C10H12N2O

    C10H12N2O: Wierzę też, iż są istotniejsze aspekty wpływające na dopasowanie pary ludzi, niż ich kolor skóry, w jakich kręgach kulturowych się wychowali, czy ich płeć.

    Raczej nie ma. Dopasowanie się to efekt mieszanki czynników biologicznych i kulturowych, więc to właśnie te wszystkie rzeczy, jak rasa, wygląd, pochodzenie, edukacja itd., mają na związek ludzi wyłączny wpływ.

    Chyba, że ktoś wierzy w przeznaczenie. ;)

    C10H12N2O

    C10H12N2O: Wierzę też, że istnieje coś na kształt karmy. Dobro, które czynimy, w jakiś sposób do nas prędzej czy później wraca, oraz złe uczynki z czasem się mszczą. Nawet gdy widzę jakąś pozornie kompletnie niedopasowaną do siebie parę, zawsze mam z tyłu głowy, że ta bardziej poszkodowana osoba, w jakiś sposób sobie zasłużyła na to, że jest w związku z kimś takim.

    Może być również inne wytłumaczenie tego, że taka osoba zasłużyła sobie na taki związek – po prostu za głupotę się płaci. ;)

    C10H12N2O

    C10H12N2O: Może to, że te osoby różnią się aż tak do siebie, sprawia, iż czują się ze sobą kompletni. W pewnym sensie uzupełniają siebie nawzajem.

    O ile niczego nie pokręciłam, to z biologicznego punktu widzenia nasze przeciwieństwa oraz osoby znacznie różniące się od nas fizycznie (w tym i kolorem skóry) często są dla nas atrakcyjniejsze. Taka metoda natury na to, żeby pula genowa była jak najbardziej zróżnicowana. Dopiero naleciałości cywilizacyjne przy wyborze partnera/partnerki powodują, że pod uwagę brane są inne kwestie, typu podobne pochodzenie czy poglądy. A że oba te czynniki (biologiczny i kulturowy) mieszają się ze sobą przy dokonywaniu przez nas wyboru, to w efekcie jak ktoś uległ przewadze jednego z nich, a zlekceważył rzeczy wypływające z drugiego, to potem musi się męczyć. ;)

  • C10H12N2O
    · 21 lip 18:02

    MEM

    MEM: O ile niczego nie pokręciłam, to z biologicznego punktu widzenia nasze przeciwieństwa oraz osoby znacznie różniące się od nas fizycznie (w tym i kolorem skóry) często są dla nas atrakcyjniejsze. Taka metoda natury na to, żeby pula genowa była jak najbardziej zróżnicowana. Dopiero naleciałości cywilizacyjne przy wyborze partnera/partnerki powodują, że pod uwagę brane są inne kwestie, typu podobne pochodzenie czy poglądy. A że oba te czynniki (biologiczny i kulturowy) mieszają się ze sobą przy dokonywaniu przez nas wyboru, to w efekcie jak ktoś uległ przewadze jednego z nich, a zlekceważył rzeczy wypływające z drugiego, to potem musi się męczyć.

    Właśnie troszkę pomyliłaś ;)
    Biologicznie pociągają nas osoby, które wyglądem zbliżone są do nas samych. Jeżeli w rodzinie występują zdrowe realcje, to matka jest wzorcem idealnej kobiety dla syna, a ojciec dla córki. Ewentualnie starszy brat dla młodszej siostry i starsza siostra dla młodszego brata. Taki mechanizm ewolucyjny by utrwalać swoje geny w puli genowej. Natomiast formą zabezpieczenia przed rozmnażaniem się wśród najbliższej rodziny, jest występujący u naczelnych mechanizm, który nie pozwala na odczuwanie pociągu seksualnego do osobników, z którymi się wychowywało. Dzieci, na które jeszcze czynniki kulturowe nie wywarłu aż takie wpływu, odczuwają pewnego rodzaju odrazę do wszystkiego co inne. Małe dziecko widząc osobą otyłą, zawoła do mamy: "Mamo zobacz jaki grupy pan/pani!" i przy tym nie bedzie widziało w tym nic złego. Na osobę o innym kolorze skóry czy skośnych oczach zareaguje w podobny sposób. Nie bez powodu dzieci w szkołach nieco różniące się od rówieśników mają ciężko.  

    Dopiero gdy się dorasta, treści docierające do ludzi przez środki masowego przekazu zmieniają nieco ich nastawienie. Dziewczyny czytające romansidła o arabskich księciach, na wakacjach czy na erasmusach latają za mężczyznami o śniadej karnacji. Obecne wszędzie stereotypy o tym jak wyposażeni są czarnoskórzy mężczyźni, sprawiają, że tylko z tym są kojarzeni. Zewsząd epatująca poprawność polityczna, wręcz zachęca do kojarznia się w mieszane pary, aby udowodnić jakimi to są tolerancyjnymi ludźmi, jakby tolerancja właśnie na tym polegała.

    W czasach pańszczyźnianych, opalenizna była mało atrakcyjna, gdyż ludziom kojarzyła się z chłopstwem pracującym całe dnie w polu, gdy bladzi dworzanie kryli się przed promieniami słońca w chłodnych murach oraz pod parasolkami.  

    Mimo, iż mniej więcej wiem jak działają te mechanizmy, nie widzę przeszkód by ludzie wiązali się z kim chcą. Tak samo nie chciałabym, aby ktoś układał mi życie, wedle swoich upodobań. W końcu każdy swój rozum ma i każdy sam ponosi konsekwencje swoich wyborów :)

  • MEM
    · 21 lip 19:03

    C10H12N2O

    C10H12N2O: Biologicznie pociągają nas osoby, które wyglądem zbliżone są do nas samych. Jeżeli w rodzinie występują zdrowe realcje, to matka jest wzorcem idealnej kobiety dla syna, a ojciec dla córki. Ewentualnie starszy brat dla młodszej siostry i starsza siostra dla młodszego brata. Taki mechanizm ewolucyjny by utrwalać swoje geny w puli genowej. Natomiast formą zabezpieczenia przed rozmnażaniem się wśród najbliższej rodziny, jest występujący u naczelnych mechanizm, który nie pozwala na odczuwanie pociągu seksualnego do osobników, z którymi się wychowywało.

    Czyli gdy zestawimy obok siebie osoby z naszego środowiska oraz osoby spoza niego ("egzotyczne" ;)), to atrakcyjniejsze dla nas będą te drugie. Co było do udowodnienia. :)

    Bo oczywiście jest tak, jak mówisz – szukamy w potencjalnym partnerze/partnerce czegoś nam znajomego. Przy takim wyborze – jak zresztą i w każdej innej kwestii – kierujemy się mieszanką biologii i norm społecznych. Ale mówiliśmy o tym, co jest (co wydaje się nam) atrakcyjniejsze z biologicznego punktu widzenia. I tu egzotyka ma przewagę (przynajmniej do pewnego momentu, a więc do czasu, gdy np. różnice kulturowe między danymi ludźmi nie spowodują, że "klapki z oczu spadną", ;) czyli że właśnie z samego czysto biologicznego punktu widzenia wygrywa egzotyka).

    C10H12N2O

    C10H12N2O: Nie bez powodu dzieci w szkołach nieco różniące się od rówieśników mają ciężko

    Też nie do końca tak. :) Owszem, dzieci potrafią być wręcz okrutne. Ale dorośli w takich przypadkach także (różnice wynikają po części z tego, że są dojrzalsi, a po części z tego, że zdają sobie sprawę z konsekwencji, jakie mogą ich czekać za to, co zrobią). To nie wynika tylko z tego, że dziecko jeszcze wielu rzeczy nie rozumie i że normy społeczne nie zdążyły jeszcze na nich się odcisnąć tak dobrze, jak na dorosłych. To wynika przede wszystkim z tego, że człowiek jest zwierzęciem stadnym, a stado definiuje się podobnymi cechami (bez względu na to, jakie to są cechy), dlatego jest, właściwie naturalnie, wrogie wobec tych, którzy się od niego w czymkolwiek odróżniają. Pierwotnie zakorzeniony w instynkcie podział na: "my i wy".

    C10H12N2O

    C10H12N2O: Dopiero gdy się dorasta, treści docierające do ludzi przez środki masowego przekazu zmieniają nieco ich nastawienie. Dziewczyny czytające romansidła o arabskich księciach, na wakacjach czy na erasmusach latają za mężczyznami o śniadej karnacji.

    Ale to także jest już naleciałość kulturowa, a pisałam wcześniej o kwestiach wyłącznie biologicznych (przypomnę: "z biologicznego punktu widzenia nasze przeciwieństwa oraz osoby znacznie różniące się od nas fizycznie (w tym i kolorem skóry) często są dla nas atrakcyjniejsze." ). To zaś są dwie różne rzeczy.

    Czyli. Dla naszej pra-pra-pra-pra-itd...babki, która nawet nie słyszała o czymś takim jak druk, nie mówiąc już o wspomnianych romansidłach o księciu z Erasmusa, nadal bardziej pociągający byłby "opalony południowiec" niż rodzimy "pszenno-buraczany". ;)

    C10H12N2O

    C10H12N2O: Zewsząd epatująca poprawność polityczna, wręcz zachęca do kojarznia się w mieszane pary, aby udowodnić jakimi to są tolerancyjnymi ludźmi, jakby tolerancja właśnie na tym polegała.

    To nie jest tylko sama poprawność polityczna, choć ona rzeczywiście dorzuca swoją cegiełkę do promowania tego rodzaju związków, ale jej możliwości na tym polu są mocno przesadzone. Jest czymś zupełnie naturalnym, że to zjawisko jest coraz częstsze, z uwagi na to, że świat się skurczył a wiele osób żyje i jest tolerowane, wraz ze wszystkimi prawami, w innych krajach niż te, z których pochodzą. Ludzie mają po prostu szansę się poznać, i nawet może okazać się, że są sobie bliżsi kulturowo/światopoglądowo, niż się im wydawało (a więc znów: pierwotnie jest fascynacja czysto biologiczna, czyli walory czysto fizyczne, feromony oraz wspominana już egzotyczność, a potem dochodzą kwestie "duchowe", kiedy można się przekonać, czy pod względem "cywilizacyjnym" pasujemy do siebie). A tym bardziej jest to możliwe w krajach które od pokoleń są "multikulti", a więc w takich, w których różne grupy etniczne wychowują się w zbliżonych normach społecznych.

    C10H12N2O

    C10H12N2O: W czasach pańszczyźnianych, opalenizna była mało atrakcyjna, gdyż ludziom kojarzyła się z chłopstwem pracującym całe dnie w polu, gdy bladzi dworzanie kryli się przed promieniami słońca w chłodnych murach oraz pod parasolkami.

    Tak. Ale to także jest naleciałość kulturowa, nie zaś biologiczna. Czyli dla osoby z czasów pańszczyźnianych nadal nieopalony/opalony chłop byłby chłopem, a przybysz z "Bantustanu" podniecającą atrakcją.

    C10H12N2O

    C10H12N2O: Mimo, iż mniej więcej wiem jak działają te mechanizmy, nie widzę przeszkód by ludzie wiązali się z kim chcą. Tak samo nie chciałabym, aby ktoś układał mi życie, wedle swoich upodobań. W końcu każdy swój rozum ma i każdy sam ponosi konsekwencje swoich wyborów

    :cheers:

Zaloguj się aby dodać post. Nie masz konta? Załóż darmowe konto