Co zniszczy każdy związek i co uratuje prawie każdy związek.

Dodano na Hydepark przez AlexAthame, 94 postów, ostatni post 23 marca

  • AlexAthame
    · 13 marca

    Powodem tych dwóch pytań jest opowiadanie Elorence pod tytułem ,,Za mało". Od razu proszę o wasze poważne odpowiedzi. Pytanie nie jest skierowane tylko do fanów Elorence. Nie chcę od razu pisać co ja myślę. Oczywiście miłość jest ważna. Oczywiście uczciwość i jej brak ma znaczenie. Sam znam odpowiedź na te dwa pytania, ale interesują mnie wasze opinnie. Jak zobaczę aktywność, to obiecuję napisać swoją odpowiedź. Poczekam na pięć odpowiedzi. Byłoby miło, gdybyście swoje odpowiedzi rozwinęli. Jeżeli uważacie, że jest więcej niż jedna rzecz spełniająca wymagania pytań, proszę też to napisać.

  • Margerita
    · 13 marca

    W związku liczy się szczerość

  • AlexAthame
    · 13 marca

    Margerita

    Margerita: W związku liczy się szczerość

    Dziękuję, że wyraziłaś swoją opinię, ale dobrze przeczytaj post.

  • AlexAthame
    · 13 marca

    Margerita

    Margerita: W związku liczy się szczerość

    Napisałem:Oczywiście uczciwość i jej brak ma znaczenie.Nikt nie jest zawsze szczery.Bóg w Swoim Słowie mówi.Tylko ja jestem prawdą, a każdy człowiek jest kłamcą.Nie ma człowieka, który ZAWSZE mowi prawdę.Chcesz powiedzieć, że szczerość uratuje każdy związek, a jej brak zniszczy?

  • Margerita
    · 13 marca

    Nie

  • Speker
    · 14 marca

    To pytanie raczej dziwne, jak cały post. Uwaga. Jakie są wygrane numery w Lotto? Ja wiem, ale czekam na Wasze zdanie. Byłoby miło, gdybyście swoje odpowiedzi rozwinęli.
    Pozdrawiam Cię serdecznie ;)

  • Ello
    · 14 marca

    Niestety nie ma przepisu na udany czy nieudany związek. Nie ma recepty na zburzenie go lub odbudowanie. Związek to więź między dwojgiem ludzi. W każdym pojedynczym przypadku dotyczy to zupełnie różnych ludzi, mających różne cele, priorytety, wady, zalety a także przeróżne wzorce, którymi się kierują. A więc nie ma dobrych odpowiedzi. Zadając to pytanie, by uzyskać satysfakcjonującą dla siebie odpowiedź, trzebaby odnieść się do konkretnego przykładu, konkretnego związku, konkretnych ludzi. A i wtedy nawet byłoby to trudne, jeśli nie niemożliwe. Gdybyśmy mogli znać ten "złoty środek" nie istniały by rozstania ani rozwody, ludzie wiązaliby się szczęśliwie, tylko z odpowiednimi dla siebie partnerami a każdy związek byłby w 100% silny i trwały.

  • MEM
    · 15 marca

    Speker

    Speker: To pytanie raczej dziwne, jak cały post. Uwaga. Jakie są wygrane numery w Lotto? Ja wiem, ale czekam na Wasze zdanie.

    W dziesiątkę. :)  

    AlexAthame

    AlexAthame: Co zniszczy każdy związek

    Wszystko to, czego dane osoby nie tolerują. I tu to, co to konkretnie będzie, zależy od konkretnych osób. Nie ma uniwersalnej recepty. Choć pewne rzeczy się na ogół powtarzają. Brak uczuć do drugiej osoby, brak zaufania, zdrada, przemoc, zbyt duża różnica poglądów i charakterów, i tak dalej.  

    AlexAthame

    AlexAthame: co uratuje prawie każdy związek.

    Ello

    Ello: Nie ma recepty na zburzenie go lub odbudowanie.

    W ogóle jakiekolwiek "odbudowywanie/ratowanie związku" to jakaś utopia. Jeśli jedna osoba zrobi coś, co jest nieakceptowalne, co przekracza jasno określone granice (oczywiście w przypadku, gdy to coś jest kwestią istotną, a nie jakąś bzdurą typu on lubi pomidory a ona rzodkiewkę i pokłócili się przy kolacji o kanapki), to nie ma czego odbudowywać, bo to jest koniec. Zaufania nie da się odzyskać, a ono leży u podstaw wszystkiego.

    Co najwyżej ludzie ratują związki z różnych wyrachowanych (świadomie lub nie) przyczyn, a nie z tego powodu, że z tego, że faktycznie wierzą w to, że warto i że coś z tego będzie (no chyba, że są aż tek naiwni, że wierzą, że się to uda). Najczęściej wynika to z różnych zobowiązań (typu dzieci), z kwestii ekonomicznych, i ze strachu przed potencjalną samotnością. Ale to w zasadzie droga donikąd, bo jak to w takich przypadkach mawiał Al Bundy: ;) "wraku nie da się naprawić". To już nie będzie to samo, co wcześniej. Natomiast grozi nie tylko powtórkami z rozrywki, ale też wszystkimi konsekwencjami braku zaufania oraz świadomości tych wyrachowanych powodów, przez które zdecydowano się kontynuować związek, a obie te rzeczy będą go regularnie podkopywać. Więc w efekcie można sobie zgotować piekło na własne życzenie, i albo męczyć się tak w nim do końca życia, albo i tak się to w którymś momencie rozpierdzieli z hukiem. Więc po co sobie, i otoczeniu, robić taką krzywdę? Jak w przypadku relacji międzyludzkich coś legło w gruzach, to nie ma najmniejszego sensu tego odbudowywać.

  • AlexAthame
    · 15 marca

    Potrzebujemy jeszcze głosu jednej osoby. Postaram się odnieść do waszych wypowiedzi. Zadać dobre pytanie jest czasem trudniej niż udzielić na nie odpowiedzi.

  • AlexAthame
    · 15 marca

    Margerita

    Margerita: Nie

    To co chcesz powiedzieć?

  • AlexAthame
    · 15 marca

    Speker

    Speker: To pytanie raczej dziwne, jak cały post. Uwaga. Jakie są wygrane numery w Lotto? Ja wiem, ale czekam na Wasze zdanie. Byłoby miło, gdybyście swoje odpowiedzi rozwinęli.  
    Pozdrawiam Cię serdecznie

    Tam są dwa pytania.Dziwne? Cóż, powiedziałbym, że bardxo konkretne.Zadałem dwa pytania i napisałem, że znam odpowiedzi, co nie oznacza, że usatysfakcjonują każdego.Przeczytaj jeszcze raz post, pytania i udziel odpowiedzi.Tylko nie pisz, że nie wiesz, bo to by oznaczało że twój związek jest skazany na rozpad kiedy spotkają was kłopoty.To nie konkurs z nagrodami. Nie możesz napisać co myślisz?

  • AlexAthame
    · 15 marca

    MEM

    MEM: Speker: To pytanie raczej dziwne, jak cały post. Uwaga. Jakie są wygrane numery w Lotto? Ja wiem, ale czekam na Wasze zdanie. W dziesiątkę.   AlexAthame: Co zniszczy każdy związekWszystko to, czego dane osoby nie tolerują. I tu to, co to konkretnie będzie, zależy od konkretnych osób. Nie ma uniwersalnej recepty. Choć pewne rzeczy się na ogół powtarzają. Brak uczuć do drugiej osoby, brak zaufania, zdrada, przemoc, zbyt duża różnica poglądów i charakterów, i tak dalej.  
    AlexAthame: co uratuje prawie każdy związek. Ello: Nie ma recepty na zburzenie go lub odbudowanie. W ogóle jakiekolwiek "odbudowywanie/ratowanie związku" to jakaś utopia. Jeśli jedna osoba zrobi coś, co jest nieakceptowalne, co przekracza jasno określone granice (oczywiście w przypadku, gdy to coś jest kwestią istotną, a nie jakąś bzdurą typu on lubi pomidory a ona rzodkiewkę i pokłócili się przy kolacji o kanapki), to nie ma czego odbudowywać, bo to jest koniec. Zaufania nie da się odzyskać, a ono leży u podstaw wszystkiego.  
      
    Co najwyżej ludzie ratują związki z różnych wyrachowanych (świadomie lub nie) przyczyn, a nie z tego powodu, że z tego, że faktycznie wierzą w to, że warto i że coś z tego będzie (no chyba, że są aż tek naiwni, że wierzą, że się to uda). Najczęściej wynika to z różnych zobowiązań (typu dzieci), z kwestii ekonomicznych, i ze strachu przed potencjalną samotnością. Ale to w zasadzie droga donikąd, bo jak to w takich przypadkach mawiał Al Bundy:  "wraku nie da się naprawić". To już nie będzie to samo, co wcześniej. Natomiast grozi nie tylko powtórkami z rozrywki, ale też wszystkimi konsekwencjami braku zaufania oraz świadomości tych wyrachowanych powodów, przez które zdecydowano się kontynuować związek, a obie te rzeczy będą go regularnie podkopywać. Więc w efekcie można sobie zgotować piekło na własne życzenie, i albo męczyć się tak w nim do końca życia, albo i tak się to w którymś momencie rozpierdzieli z hukiem. Więc po co sobie, i otoczeniu, robić taką krzywdę? Jak w przypadku relacji międzyludzkich coś legło w gruzach, to nie ma najmniejszego sensu tego odbudowywać.

    Zawsze mi zarzucacie, że jestem mało konkretny. Postawiłem dwa pytania i mam wyszukiwać w tym co napisalaś odpowiedzi? Napisałaś, że ktos przekroczy jasno określone granice.Czy Ty ze swoim mężam określiłaś te granice? Użyłaś słowa jasne. Wygląda jak instrukcja obslugi. Nie wierzę, że tak jest. Na ceremonii ślubu ludzie sobie ślubują wierność, ale jest wiele związków, w których doszło do aktu niewierności i związki nadal istnieją

  • AlexAthame
    · 15 marca

    Czy zadałem zbut trudne pytania? Nikt z was nie napisał konkretnie. Nie oczekuję identycznych odpowiedzi, bo jesteśmy różni. Jedna rzecz co niszczy związek, druga co może ratować. Potem opis. To może komuś pomóc, prawda?Będzie wiedział na co zwracać uwagę, a czego unikać. Nie wierzę, że nie wiecie, bo wówczas pierwszy kryzys może być ostatnim. Biorę pod uwagę normalne związki, a nie patologie.

  • Margerita
    · 15 marca

    Moim zdaniem najczęściej związek niszczy zdrada

  • AlexAthame
    · 15 marca

    Margerita

    Margerita: Moim zdaniem najczęściej związek niszczy zdrada

    A co myślisz, że może uratować związek? Zdradę można czasem wybaczyć.

  • MEM
    · 15 marca

    AlexAthame

    AlexAthame: Zawsze mi zarzucacie, że jestem mało konkretny. Postawiłem dwa pytania i mam wyszukiwać w tym co napisalaś odpowiedzi?

    No ale czego oczekiwałeś w odpowiedzi? Jakiejś wyliczanki przyczyn, z których wybierzesz sobie te "jedyne właściwe" według Ciebie, bo jak na samym początku zaznaczyłeś, Ty znasz odpowiedź? To jest pytanie z gatunku: "jaka jest wasza ulubiona liczba, przy czym zaznaczam, że ja i tylko ja znam właściwą odpowiedź, którą się podzielę pod tymi i tymi warunkami" (dlatego Speker napisał Ci o numerach Lotto).

    A poza tym odpowiedź na takie pytanie nie daje się sprowadzić do samej wyliczanki (i zresztą przecież chciałeś, byśmy rozwinęli swe wypowiedzi). Założyłeś sobie, a przynajmniej na to wygląda, że postępując zgodnie z jakimiś zaleceniami, można związek uratować, i na tej podstawie chciałeś jakiejś listy kroków, jakie trzeba podjąć w tym celu, tymczasem odpowiedź brzmi: nie można uratować i żadna instrukcja tu nie pomoże, a tym bardziej że co para, to indywidualne czynniki, które wpływają na całość ich konkretnej sytuacji, co powoduje, że nie ma też jakiegoś uniwersalnego szablonu, po przyłożeniu którego wszystko jest cacy (i o tym ludzie tutaj też Ci napisali). Uzasadniłam Ci więc w poprzednim poście, dlaczego (IMO) "ratowanie związku" nie ma sensu bez względu na dowolną listę przyczyn.  

    AlexAthame

    AlexAthame: Napisałaś, że ktos przekroczy jasno określone granice.Czy Ty ze swoim mężam określiłaś te granice?

    Oczywiście, że tak (i BTW, bardzo pomaga, gdy ludzie mają podobny system wartości, podobne poglądy na życie i różne sprawy, "patrzą w jednym kierunku", jest wtedy łatwiej o zgodę i znika część przyczyn ewentualnego rozpadu związku). Przy czym pewne z tych granic w zasadzie rozumieją chyba powszechnie wszyscy, więc nie trzeba ekstra zawiadamiać (no chyba, że ktoś koniecznie chce) drugiej strony, że np. zdrada nie będzie akceptowana. To jest niejako domyślnie, chyba że ludzie się dogadają, że np. tworzą tzw. otwarty związek. Ale wtedy to także wynika z komunikacji między nimi i przedstawienia na samym początku swoich oczekiwań co do związku i dogadania się na ten temat, lub uznania, że nic z tego nie będzie i pójścia każde w swoją stronę.

  • MEM
    · 15 marca

    AlexAthame

    AlexAthame: Użyłaś słowa jasne. Wygląda jak instrukcja obslugi.]

    W pewnym sensie to jest instrukcja obsługi :) (ale przecież poniekąd tego chciałeś – chciałeś przyczyn niszczenia/ratowania związku, czyli w zasadzie metod na osiągnięcie tych celów, żeby uniknąć jednego albo uzyskać drugie).  

    AlexAthame

    AlexAthame: Na ceremonii ślubu ludzie sobie ślubują wierność, ale jest wiele związków, w których doszło do aktu niewierności i związki nadal istnieją

    Tak. Tylko zadaj sobie pytanie, dlaczego istnieją.  

    A powodów może być kilka. Począwszy od tego, że zgadzają się na otwarty związek, bo taki faktycznie im pasuje, a skończywszy na przyczynach, które Ci w poprzednim komentarzu wymieniłam (zobowiązania takie jak dzieci, kwestie ekonomiczne, strach przed byciem samemu itp.). Tak czy inaczej, i ograniczając się do Twojego przykładu dotyczącego wierności, tylko w tym pierwszym przypadku – otwartym związku – ludzie niewymuszenie akceptują niewierność, w innych po prostu z różnych, prawdziwych lub urojonych, przyczyn się tylko w nim w jakimś tam stopniu męczą, ale "na zewnątrz" związek istnieje. Czyli niczego taki istniejący mimo to związek wtedy nie udowadnia. Bo jest z tych albo innych powodów na siłę utrzymywany przy życiu.

    AlexAthame

    AlexAthame: Czy zadałem zbut trudne pytania? Nikt z was nie napisał konkretnie.

    Nie zadałeś trudnych pytań. Zadałeś pytania, na które nie ma jednoznacznej, konkretnej odpowiedzi, mieszczącej się w jednym zdaniu lub liście punktów do wypełnienia.  

    AlexAthame

    AlexAthame: Nie wierzę, że nie wiecie, bo wówczas pierwszy kryzys może być ostatnim.

    Oczywiście, że może być ostatnim. Zależy od tego, co było przyczyną, i od indywidualnej oceny konkretnych zaangażowanych osób.

  • AlexAthame
    · 15 marca

    MEM

    MEM: AlexAthame: Użyłaś słowa jasne. Wygląda jak instrukcja obslugi.]W pewnym sensie to jest instrukcja obsługi  (ale przecież poniekąd tego chciałeś – chciałeś przyczyn niszczenia/ratowania związku, czyli w zasadzie metod na osiągnięcie tych celów, żeby uniknąć jednego albo uzyskać drugie).  AlexAthame: Na ceremonii ślubu ludzie sobie ślubują wierność, ale jest wiele związków, w których doszło do aktu niewierności i związki nadal istniejąTak. Tylko zadaj sobie pytanie, dlaczego istnieją.  
      
    A powodów może być kilka. Począwszy od tego, że zgadzają się na otwarty związek, bo taki faktycznie im pasuje, a skończywszy na przyczynach, które Ci w poprzednim komentarzu wymieniłam (zobowiązania takie jak dzieci, kwestie ekonomiczne, strach przed byciem samemu itp.). Tak czy inaczej, i ograniczając się do Twojego przykładu dotyczącego wierności, tylko w tym pierwszym przypadku – otwartym związku – ludzie niewymuszenie akceptują niewierność, w innych po prostu z różnych, prawdziwych lub urojonych, przyczyn się tylko w nim w jakimś tam stopniu męczą, ale "na zewnątrz" związek istnieje. Czyli niczego taki istniejący mimo to związek wtedy nie udowadnia. Bo jest z tych albo innych powodów na siłę utrzymywany przy życiu. AlexAthame: Czy zadałem zbut trudne pytania? Nikt z was nie napisał konkretnie.Nie zadałeś trudnych pytań. Zadałeś pytania, na które nie ma jednoznacznej, konkretnej odpowiedzi, mieszczącej się w jednym zdaniu lub liście punktów do wypełnienia.  AlexAthame: Nie wierzę, że nie wiecie, bo wówczas pierwszy kryzys może być ostatnim.Oczywiście, że może być ostatnim. Zależy od tego, co było przyczyną, i od indywidualnej oceny konkretnych zaangażowanych osób.

    Mam się drugi raz tłumaczyć?Napisałem, że znam odpowiedzi.Co nie znaczy, że musisz się z nimi do końca zgadzać.Nadal nie wymieniłaś jednej, ani na tak ani na nie.Jak nie wiesz to napisalem co moze sie stac, a jak wiesz i nie chcesz napisac, to nie rozumiem czemu napisałaś tak dużo o niczym. Są statystyki powszechnie znane.Za znane przyczyny rozpadu związku najczęściej uważa się zdradę, alkoholizm, problemy finansowe. Nie spotkałem się, żeby ktoś się rozstał, bo dostał złe kanapki o czym wspomnialaś.Jak chcesz to napisz odpowiedzi, a jak nie chcesz to nic nie pisz.

  • MEM
    · 15 marca

    AlexAthame

    AlexAthame: Mam się drugi raz tłumaczyć?Napisałem, że znam odpowiedzi.Co nie znaczy, że musisz się z nimi do końca zgadzać.

    Wiem, co napisałeś. :) Tylko nadal nie chcesz zrozumieć, że wymienianie jakiejś listy przyczyn w tym wypadku niczego Ci nie da. Raz dlatego, że w przypadku przyczyn zniszczenia związku, ta lista jest indywidualna dla każdego człowieka (nie ma jakiejś uniwersalnej, nawet jeśli część rzeczy się na każdej powtarza), podobnie jak indywidualne są okoliczności. Czyli nie uzyskasz w ten sposób odpowiedzi, bo każdy poda Ci ją inną, zgodnie z własnymi poglądami. Równie dobrze więc mógłbyś każdą przyczynę spisać na osobnej karteczce, wrzucić je do miski i je losować. Po prostu nie ma "jedynie słusznej" na to pytanie odpowiedzi.

    A dwa, że z kolei w przypadku "ratowania związku" z tego powodu jest bezsensownym takie ratowanie, że bezsensownym jest ratowanie czegoś, co zostało zniszczone. Zniszczenie samo przez się jest rozumiane jako unicestwienie czegoś, doprowadzenie do tego, że coś przestaje istnieć. A skoro tak, to jak chcesz ratować coś, co już nie istnieje na skutek tego, że jedna lub obie osoby w danym związku zrobiły coś, czego nie powinny były robić? Uratować to możesz np. żywe dziecko z płonącego domu, ale nie uratujesz trupa. No to jaką chcesz, z takiej perspektywy na to patrząc, jaką powyżej Ci podałam, odpowiedź na pytanie: "Co uratuje każdy związek?"?

    I to Ci próbowałam poprzednio wyjaśnić.  

    AlexAthame

    AlexAthame: Nadal nie wymieniłaś jednej, ani na tak ani na nie.

    Bo nie pytasz, co w moim przypadku świadczyłoby o końcu związku, a pytasz tak ogólnie. A ogólnie rzecz biorąc, każdy do tego podchodzi wedle własnego widzimisię. Tak jak już Ci napisałam i ja i Ello: nie ma jednej uniwersalnej recepty.  

    I pytasz też o to, co moim zdaniem by go uratowało, a moim zdaniem w przypadku gdy związek przestaje istnieć, nie ma już czego ratować. I to też Ci napisałam, dodając tylko do tego tyle, że ludzie z różnych powodów próbują rozmaitych ratunków, i sami się tym oszukują, a potem najczęściej się w takim sztucznie utrzymywanym związku męczą.

    AlexAthame

    AlexAthame: Nie spotkałem się, żeby ktoś się rozstał, bo dostał złe kanapki o czym wspomnialaś.

    A to coś nie doczytałeś... :) Ja nie napisałam, że się związek komuś rozpadł przez kanapki (Choć i to jest możliwe. Miałam kiedyś za sąsiadów w bloku rodzinę, w której facet, choć tak poza tym to bardzo porządny człowiek, był do tego stopnia skąpą kutwą, że wydzielał jedzenie żonie i dzieciom wedle własnego uznania, więc kłótnie na ten temat, obok wszystkich innych, nie były im obce. Gdy tylko ich dzieci dorosły, kobieta kopnęła sknerę w dupę i w końcu odetchnęła z ulgą – po 20+ latach w końcu nikt jej kartofli na talerzu, i każdej innej rzeczy, codziennie nie liczy.), ja napisałam: "Jeśli jedna osoba zrobi coś, co jest nieakceptowalne, co przekracza jasno określone granice (oczywiście w przypadku, gdy to coś jest kwestią istotną, a nie jakąś bzdurą typu on lubi pomidory a ona rzodkiewkę i pokłócili się przy kolacji o kanapki), to nie ma czego odbudowywać, bo to jest koniec.". Czyli, że właśnie nie z powodu takiego drobiazgu jak kanapki, a z jakichś istotnych życiowych powodów.

  • Speker
    · 15 marca

    AlexAthame

    AlexAthame: Speker: To pytanie raczej dziwne, jak cały post. Uwaga. Jakie są wygrane numery w Lotto? Ja wiem, ale czekam na Wasze zdanie. Byłoby miło, gdybyście swoje odpowiedzi rozwinęli.  
    Pozdrawiam Cię serdecznie Tam są dwa pytania.Dziwne? Cóż, powiedziałbym, że bardxo konkretne.Zadałem dwa pytania i napisałem, że znam odpowiedzi, co nie oznacza, że usatysfakcjonują każdego.Przeczytaj jeszcze raz post, pytania i udziel odpowiedzi.Tylko nie pisz, że nie wiesz, bo to by oznaczało że twój związek jest skazany na rozpad kiedy spotkają was kłopoty.To nie konkurs z nagrodami. Nie możesz napisać co myślisz?

    To nie konkurs z nagrodami- dokładnie, więc nie oczekuj nagrody.
    Napisałem co myślę. Nie baw się w Freuda, bo psychologia jest za trudna. Skoro Twój związek się rozpada to porozmawiaj z partnerką, nie szukaj porady w Internecie i nie wmawiaj innym złego zwiazku (tak to odbieram). Troszkę z przekąsem ale podejrzewam, że jedyną odpowiedzią jaka by Cię usatysfakcjonowała jest: Bóg jest przyczyną i skutkiem, tylko Bóg sprawi, że coś jest trwałe lub coś się rozpadnie. On ma władzę nad powstaniem i rozpadem. Lub coś w tym stylu. Pozdrawiam Cię i liczę, że poukladasz swój związek i go uratujesz.

  • AlexAthame
    · 15 marca

    MEM

    MEM: AlexAthame: Mam się drugi raz tłumaczyć?Napisałem, że znam odpowiedzi.Co nie znaczy, że musisz się z nimi do końca zgadzać.Wiem, co napisałeś.  Tylko nadal nie chcesz zrozumieć, że wymienianie jakiejś listy przyczyn w tym wypadku niczego Ci nie da. Raz dlatego, że w przypadku przyczyn zniszczenia związku, ta lista jest indywidualna dla każdego człowieka (nie ma jakiejś uniwersalnej, nawet jeśli część rzeczy się na każdej powtarza), podobnie jak indywidualne są okoliczności. Czyli nie uzyskasz w ten sposób odpowiedzi, bo każdy poda Ci ją inną, zgodnie z własnymi poglądami. Równie dobrze więc mógłbyś każdą przyczynę spisać na osobnej karteczce, wrzucić je do miski i je losować. Po prostu nie ma "jedynie słusznej" na to pytanie odpowiedzi.  
      
    A dwa, że z kolei w przypadku "ratowania związku" z tego powodu jest bezsensownym takie ratowanie, że bezsensownym jest ratowanie czegoś, co zostało zniszczone. Zniszczenie samo przez się jest rozumiane jako unicestwienie czegoś, doprowadzenie do tego, że coś przestaje istnieć. A skoro tak, to jak chcesz ratować coś, co już nie istnieje na skutek tego, że jedna lub obie osoby w danym związku zrobiły coś, czego nie powinny były robić? Uratować to możesz np. żywe dziecko z płonącego domu, ale nie uratujesz trupa. No to jaką chcesz, z takiej perspektywy na to patrząc, jaką powyżej Ci podałam, odpowiedź na pytanie: "Co uratuje każdy związek?"?  
      
    I to Ci próbowałam poprzednio wyjaśnić.  AlexAthame: Nadal nie wymieniłaś jednej, ani na tak ani na nie.Bo nie pytasz, co w moim przypadku świadczyłoby o końcu związku, a pytasz tak ogólnie. A ogólnie rzecz biorąc, każdy do tego podchodzi wedle własnego widzimisię. Tak jak już Ci napisałam i ja i Ello: nie ma jednej uniwersalnej recepty.  
      
    I pytasz też o to, co moim zdaniem by go uratowało, a moim zdaniem w przypadku gdy związek przestaje istnieć, nie ma już czego ratować. I to też Ci napisałam, dodając tylko do tego tyle, że ludzie z różnych powodów próbują rozmaitych ratunków, i sami się tym oszukują, a potem najczęściej się w takim sztucznie utrzymywanym związku męczą. AlexAthame: Nie spotkałem się, żeby ktoś się rozstał, bo dostał złe kanapki o czym wspomnialaś.A to coś nie doczytałeś...  Ja nie napisałam, że się związek komuś rozpadł przez kanapki (Choć i to jest możliwe. Miałam kiedyś za sąsiadów w bloku rodzinę, w której facet, choć tak poza tym to bardzo porządny człowiek, był do tego stopnia skąpą kutwą, że wydzielał jedzenie żonie i dzieciom wedle własnego uznania, więc kłótnie na ten temat, obok wszystkich innych, nie były im obce. Gdy tylko ich dzieci dorosły, kobieta kopnęła sknerę w dupę i w końcu odetchnęła z ulgą – po 20+ latach w końcu nikt jej kartofli na talerzu, i każdej innej rzeczy, codziennie nie liczy.), ja napisałam: "Jeśli jedna osoba zrobi coś, co jest nieakceptowalne, co przekracza jasno określone granice (oczywiście w przypadku, gdy to coś jest kwestią istotną, a nie jakąś bzdurą typu on lubi pomidory a ona rzodkiewkę i pokłócili się przy kolacji o kanapki), to nie ma czego odbudowywać, bo to jest koniec.". Czyli, że właśnie nie z powodu takiego drobiazgu jak kanapki, a z jakichś istotnych życiowych powodów.

    Owszem są uniwersalne powody ktore zniszczą kazdy zwiazek ale dowiesz sie tego później. Podobnie jest cos co jest najwazniesze, albo jeden z ważnych, by zwiazek istnial jako zdrowy. Jestes uparta c...Nie moglas wymienic trzech powodow JAK TY MYSLISZ? Boisz sie? Ja z pewnoscia nie napisze nie , to nie to. Kazdy zwiazek konczy smierc.Kazdy związek konczy brak milosci. Ale mi nie o to chodzi.Dopiero bedziemy dyskutowac jak ja napisze.To jest dla czytajacych Za malo, a jeszcze nikt z moich faworytow nie napisał nic nawet nie skomentowal ostatniego odcinka to nie wie o poscie. Poczytaj Hymn o milosci z listu do Koryntian.Dlaczego apostoł Pawel napisal wlasnie tak? Czy tez bys pisala tysiac slow bez odpowiedzi czym jest milosc a czym nie jest, zamiast wymienic powody?Ja to moge zrobic.Milosci nie mozna kupic, nie mozna sprzedac, nie mozna zaczac kochac na zawolanie, nie mozna przestac kochac na zawolanie.Co nie swiadczy ze ap Pawel nie miał racji w tym co napisał.On pisal o prawdziwej milosci a nie o toksycznym zwiazku.Moja zona wymieniła brak wiary w Boga jako powód zniszczenia zwiazku i ja sie nie zgodzilem. Fakt zwiazek katolika z swiadkiem Jehowy by dlugo nie pociągnąl.Juz wieksze rokowania by miał, gdyby jedna z osob była ateistą. Oczywiscie niezgodnośc poglądow moglaby byc jednym z powodow zniszczenia zwiazku.Wrak mozna naprawić. Nawet jak związek umiera, a zostania jedna iskierka milosci, to moze się odrodzić. Tylko trzeba chcieć.

Zaloguj się aby dodać post. Nie masz konta? Załóż darmowe konto