Tęsknota
Zeny żyć bez zastanowienia,
żeby kochać bez znieczulenia,
Trzeba miłości cel postawić,
Wierzyć ze nikt się temu nie przeciwstawi,
I żebyśmy przez przypadek nie zostali sami :PA teraz zostały mi tylko wspomnienia, chodź jesteś blisko to wcale Cię nie ma. Przestałaś całować, przestałaś dotykać i mówisz że kochasz chodź tego nie widać. Myślę jak było i tego mi brak, chyba me życie straciło smak.
Gdybym mogła powiedzieć
Wszystkie Tobie te słowa
Które jeszcze wśród serca tajemnic
Udało mi się zachować
Gdybym mogła! Niestety
W dzień są dawno ukryte
Czasem tylko przychodzą w myślach
Letnią nocą przed świtem
Gdybyś mógł być raz ze mną
Gdy się budzę co rano
Dałabym Ci moje marzenia
Skrywane przed sobą samą
I może wtedy zakwitłyby w sercu
Miłości gorącym zachwytem
Gdybyś mógł być raz przy mnie
Letnią nocą, przed świtem...Prosiłam dziś wiatr,
by delikatnie
pogładził Cię po twarzy
i zdmuchnął wszystkie troski z czoła.
Prosiłam dziś krople deszczu,
by zmyły z Ciebie szarość dnia
i napoiły Cię sobą.
Teraz proszę Twoje serce,
bądź przy mnie blisko,
już dłużej nie chcę być sama,
to boli, to bardzo boli.W Twych oczach gwiazdy migocą...
Czy dla mnie? – nie mam nadziei.
Dla kogo one się złocą?
Czy dla kogoś na tej Ziemi?
Usta Twoje błyszczą śmiechem...
Może dla mnie on coś znaczy?
Co kryje się pod ich brzmieniem?
Wiedzą o tym tylko kwiaty.
Twoje lica się rumienią...
Czy wstąpiłem do Twych myśli?
Może one tu coś zmienią
Na – chociaż dla mnie – korzyści.
Falują Twe czarne włosy...
Jak na wietrze krucze skrzydła.
Taką piękną widzę w nocy,
To Ciebie me serce wzywa!Wieczny głód nie do zaspokojenia wysysa wszystkie soki
Z tętniącej życiem błękitnej żyły
Zatkane pory skóry duszą się od kurzu
Drobne krople słonej cieczy
Wydrążają kanał w czole
Zarumieniony dekolt ukrywa tajemnicę
Granatowe źrenice wchłaniają pożądliwie
Każdy promyk światła
Zadarte paznokcie zostawiają blizny
Kosmyki zlepionych włosów
Opadają bezwładnie na szerokie ramiona
Przybrudzone stopy są zranione chodzeniem
Duży nos wciąga głęboko powietrze
W zapchane życiem płuca
Rzęsa ląduje na pucatym policzku
Chcąc tam pozostać
Szerokie uda mocno zaciskają się na
Danej chwili nie chcąc by ktos je
rozpoznałOtwieram oczy, rozglądam się, nie ma Cię i nagle to ukłucie serca.
Chodzę ulicami, szukam Cię wciąż Cię nie ma.
Kładę się i dla pewności patrzę może gdzieś jesteś, ale nie ma Cię.
Kolejny dzień zakończył się tym samym samotnością i tęsknotą.
To nic może jutro będziesz... o jesteś!
Nie to tylko Twój obraz wyryty w moim sercu.Lubię, gdy jesteś blisko
Na wyciągniecie dłoni
Wtedy jest prostsze wszystko
I czas mnie już nie goni
Lubię gdy jesteś obok
I świat się już nie liczy
Lubię rozmawiać z Tobą
O wszystkim i o niczym
Lubię wieczory długie
Dające wytchnąć zmysłom
Nawet gdy śpisz, to lubię
Bo wtedy jesteś blisko