Dotyk
Obudziła się kiedy poczuła ciężki oddech na swej szyi. Nadzieja, z którą kładła się spać w tej jednej chwili prysnęła. Do oczu napłynęły jej łzy, odczuwała ból, który z każdą chwilą narastał. Już nie próbowała walczyć, poddała się.
Przez resztę nocy nie zdołała zasnąć, mimo że była wyczerpana. W jej głowie kłębiły się myśli, które wykańczały ją wewnętrznie, wypalały resztki szczęścia.
Gdy na zegarku wybiła szósta trzydzieści, wstała z łóżka i poszła pod prysznic, próbowała zmyć z siebie jego dotyk. Czuła wstręt i obrzydzenie do swojej osoby.
Drogę do szkoły zawsze pokonywała ze słuchawkami w uszach. Muzyka pozwalała przenieść się jej do innego świata. Świata, w którym była bezpieczna i szczęśliwa.
Nie miała żadnych przyjaciół, ludzie postrzegali ją jako dziwaczkę. Było jej dobrze samej. Często stawała się przedmiotem kpin i żartów swoich rówieśników. Jednak to nie sprawiało jej takiego bólu. Borykała się z większym problemem, którym był jej ojciec. Nienawidziła go, ale większą nienawiść żywiła do matki, która udawała, że o niczym nie wie.
Koszmar powracał każdej nocy. Stała się obiektem pożądań własnego ojca. Nie widziała już sensu dalszego życia. Nie potrafiła normalnie funkcjonować.
Znalazła tylko jedno wyjście z tej sytuacji. Wyjście dzięki, któremu zdołała uciec przed dalszym cierpieniem.
Opowiadanie dodane 18 Lut 2012 przez lietomex, do kategorii sen