Sens życia
Z zewnątrz szczęśliwy, pełen życia i radości mężczyzna, a w środku wrak człowieka.Uśmiech był tylko przykrywką jego cierpienia.Ukrywał swoje uczucia i emocje.
Jednak był środek, który pozwalał mu oderwać się od myśli, a przede wszystkim, od bólu jaki odczuwał po stracie żony.
Zaczęło się niewinnie. Najpierw jeden, drugi potem trzeci...kieliszek.Na początku potrafił się kontrolować.Później popłynął.
Unikał jakichkolwiek spotkań z ludźmi.Staczał się.Jego jedyną wartością stał się alkohol.To on był lekiem na zło jakiego doświadczył.
Tracił sens życia.
Czas nie leczył jego ran, wręcz przeciwnie powodował, że stawały się głębsze i bardziej bolały.Z każdym dniem zatracał się w swoim cierpieniu.
Wariował.
Nie przyjmował niczyjej pomocy.
Błądził.Nie był w stanie odnaleźć właściwej drogi.Tracił całkowity kontakt ze światem realnym.
Funkcjonował we własnym rytmie i przekonaniu.
Człowiek, który niegdyś miał wszystko, teraz był nikim.
Jedyne co mu pozostało to wspomnienia i alkohol.
Wspomnienia blakły, a alkohol pozbawiał go najcenniejszego daru, życia.
Opowiadanie dodane 19 Lut 2012 przez lietomex, do kategorii miłosne