Samobójstwo z Miłości

Samobójstwo z Miłości

AAA

Jechała pociągiem zastanawiając się co ma teraz zrobić nie chciała mu powiedzieć o ciąży.Poznała go, gdy była u babci na wakacjach.Każdy jej mówił -to nie chłopak dla Ciebie- ocenili go po jednym błędzie, ale chciała go bliżej poznać od zawsze się buntowała.Gdy umarła jej mama świat jej się zawalił i bardzo się zmieniła.Przyjaźnili się i dobrze rozumieli.To on nauczył ją pocałunku, papierosów i pokazał co to alkohol. Znali się 5 lat razem imprezowali, nawet nie zauważyła a Tomek stał się dla niej kimś więcej niż przyjacielem. Wiedziała, że jest typem kobieciarza, że nie szanuje związku i nic nie obi sobie z miłości. Miała do niego jeszcze 120 km -wspominała.

-Muszę ci coś powiedzieć
-co takiego?
-Zakochałem się w Tobie
2 lata byli para jednak mimo uczuć wiedzieli, że to się nie uda.Musiał wyjechać a żadne z nich nie wierzyło w miłość na odległość-rozstali się. Nie potrafiła o nim zapomnieć, ale starała się jakoś trzymać. Dowiedziała się od koleżanki, że chłopak przy niej wydoroślał i inaczej patrzy na życie. Minęło kilka miesięcy.Przypadkiem dowiedziała się, że wrócił, przypadkiem na siebie wpadli przypadek? a może przeznaczenie? Dawniej uśpione uczucia wróciły.Znów się spotykali, ale teraz byli poważniejsi i dorośli nie byli już tymi dziećmi co kiedyś. Jeden kieliszek wypity za dużo.Była mocno pijana, ale jedną rzecz wiedziała na pewno- kochała go i pragnęła- tej nocy mu się oddała-Kocham Cię - wyszeptała i zasnęła.Teraz siedziała w tym pociągu i jechała do niego, pewna obaw co zrobi? jak zareaguje? Nie uprzedziła go o przyjeździe. Wysiadła.Gdy była w jego bloku, serce jej waliło.Jeszcze dwa piętra i wreszcie go zobaczy.Gdy już miała wchodzić zobaczyła otwarte drzwi. Weszła, ale takiego widoku się nie spodziewała. Jej ukochany leżał w łóżku z jakąś blondynką.Nie, nie robiła mu scen, ani awantur.Na dywan kapały krople łez.Wybiegła z bloku.Biegła przez roześmiany tłum, zatrzymała się dopiero na moście. Napisała mu wiadomość
, , CHCIAŁAM TYLKO ŻEBYŚ WIEDZIAŁ O NASZYM DZIECKU, ALE NIE MARTW SIĘ TO JUŻ NIE TWÓJ PROBLEM.WŁAŚNIE JESTEM NA MOŚCIE I POWIERZAM LOSOWI NASZE ŻYCIE. ŻEGNAJ. Ostatni raz spojrzała na jego fotografie pogłaskała po płaskim brzuchu
-przepraszam wyszeptała i skoczyła.Gdy przeczytał wiadomość w oczach miał łzy.Wybiegł w nadziei, że ich uratuje.Gdy dobiegł na miejsce na moście było dużo osób, policja, pogotowie.
-Co się stało?- zapytał kogoś
-Młoda dziewczyna się zabiła- usłyszał w odpowiedzi
Podszedł do jej ciała- przepraszam nie chciałem- ostatni raz ją pocałował
-Kocham Cię krzykną
Jednak nie usłyszał odpowiedzi.22 letnia dziewczyna już nie oddychała, była zimna jej serce przestało bić.Czuł jakby był martwy w środku, nie wiedział co robi.Biegł przed siebie na telefonie zobaczył jej uśmiechniętą twarz, ten błysk w oczach.
-wkrótce się spotkamy obiecuje- szepną do fotografii.Pogrzeb był zimny i deszczowy.Patrzył na jej blade, zimne ciało i zaczął płakać.Przytulił ją i pocałował.To co parę lat temu odmieniło jego życie, teraz zostało mu odebrane. Pocałował jej brzuch
-nasze dziecko- wyszeptał
Dwie godziny później stał tam, gdzie po raz pierwszy wyznał jej miłość.Wskoczył do wody.
Nie czuł nic prócz bólu w sercu i zimna zamkną oczy- wkrótce cię odnajdę pomyślał i umarł.Pochowano go w tym samym grobie co Kasie. Mogło być inaczej mogli być razem źle wybrali.Nie tak powinno być, umarli za młodo........

1 346 czyt.
100% 1

Opowiadanie opublikowano przez aganerka92, w kategorii miłosne

Komentarze (2)

  • ...

    ... -

    interesujące

  • Gość

    Gość -

    Strasznie smutne i poważne... Trochę się tym zdołowałam, ale i tak piszesz dobrze ^^

Polub nas