Od nienawiści do... miłości Cz.2

Wyszła zza pleców chłopaków i powiedziała smutna do Tomka, krzyżując ręce na piersiach.
- Yhym... Czyli widzę, że mogę wracać do dużego miasta.- Tomasz postawił oczy jak żaba jaja.
Chłopak jąkając się wydukał.
- Ja... Ja... Nie... Nie wiedziałem, że... Że... Ty już tu jesteś.- Wika cofnęła się o krok do tyłu. Nie miała mu za złe jego zmieszania. W końcu wyjechała i obiecywała przez trzy lata, że przyjdzie na wakacje, a w rzeczywistości tak nie było. Zapytała ze złośliwym uśmieszkiem.
- Czyli jakby mnie tu nie było to nadal byś na mnie nagadywał, przyjacielu?- Chłopak lekko się odprężył i wstyd ustąpił miejsca niedowierzaniu. Tomek zaczął się szczypać po ręce i przecierać oczy tak jakby to był sen. Wika zażenowana dziecinadą przyjaciela podeszła do niego i dotknęła jego policzka.- Czujesz?- Zadała pytanie.
- Czuje.- Odparł powoli.
- No to jestem prawdziwa, bo jakbym nie była to byś nie czuł.- Wzruszyła ramionami i uśmiechnęła się niepewnie. Chłopak porwał ją w ramiona i podniósł do góry. Wika zaśmiała się ze łzami w oczach i wyszeptała mu do ucha.- Puść mnie, a wszystko Wam wytłumaczę.- Chłopak postawił ją na ziemi, ale nie wypuścił z żelaznego uścisku. Wika objęła go w pasie i powiedziała.- Daj mi to wyjaśnić.- Chłopak puścił ją, a dziewczyna usiadła na tartanie. Chłopaki usiedli w kółku. Wika wzięła głęboki oddech i mówiła wolno.
- Ja wiem, że zaniedbałam Was odkąd wyjechałam, że gadanie przez Skype'a czy pisanie SMS-ów to nie to samo co tak normalnie, ale nie mogłam przyjechać. Mój trener zawsze na wakacje wymyślał jakieś kolonie na, które musiałam jechać, bo pomaga mi to w karierze. Podczas roku szkolnego nie miała czasu nawet dla siebie, a co dopiero na wycieczki tutaj z Gdańska. Na święta zawsze jeździliśmy do babci. Na te wakacje rodzice też chcieli mnie wysłać na obóz sportowy, ale wykrzyczałam im, że jak mam gdzieś jechać na wakacje to tylko tutaj, do Was.- Uśmiechnęła się słabo.- Przepraszam Was bardzo, że tak długo mnie nie było. Naprawdę mi głupio.- Chłopaki popatrzeli po sobie i uśmiechnęli się szeroko. Wika otworzyła szeroko oczy i dodała.- Nie macie do mnie o to żalu? Zero? Nic?
- No może trochę, ale nie chcemy się kłócić z Tobą. Zresztą też mogliśmy Ciebie odwiedzić.- Powiedział Tomek niepewnie i cicho. Wika odetchnęła z ulgą i położyła się na tartanie. Zamknęła oczy, a pod głowę podłożyła dłonie.- Chłopaki to może zagramy w 24?
- Jestem za.- Powiedzieli chórem. Wika śmiejąc się cicho wstała i przeciągnęła się jak kotka. Wzięła piłkę i ustaliła kolejność rzucania. Mati, Krzysiek, Tomek, Wojtek i ona. Gdy przyszła kolej do rzucania Wiki, dziewczyna usłyszała gwizdanie za sobą jak jakiś chłopak mówi.
- Chłopaki patrzcie jaką oni piękność sprowadzili.- Wika uśmiechnęła się krzywo i odwróciła do nieznajomego. Jednak gdy to zrobiła dech jej zaparło w piersiach. Chłopak był wysoki, skórę miał w kolorze karmelu, oczy jak morskie fale i wredny uśmiech. Za nim stało jeszcze trzech umięśnionych baranów z tęgimi minami. Otrząsnęła się z szoku i powiedziała z udawanym podziwem, i ciekawością.
- WoW, ale tekst! Z Wikipedii go zarąbałeś?- Koledzy Wiki zaczęli się śmiać, a chłopakowi mina zrzedła. Zlustrował dziewczynę wzrokiem i powiedział wyzywająco.
- No wybacz Królewo, ale nie z Wikipedii tylko z życia.
- Pff... No to masz niezbyt ciekawe życie.- Prychnęła Wika po czym powiedziała lekko zirytowana.- Słuchaj nie znam Cię i niech tak zostanie, a teraz odpieprz się ode mnie, bo nie mam ochoty rozmawiać z kimś kto nawet nie wie ile to jest 2+2.- Chłopak poczerwieniał na twarzy i odparł głosem pełnym wściekłości.
- Dla Twojej wiadomości wiem ile jest 2+2 i nie bój się, bo jeszcze się dobrze poznamy. I zapewniam Cię, że się we mnie zakochasz.- Wika roześmiała się i krzyknęła do jego pleców, bo poszedł ze swoimi koleżkami na drugą stronę boiska.
- Chciałbyś, ale ja się nigdy nie zakocham w takim snobie jak Ty!- Wika popatrzała na chłopaków i zacierając ręce powiedziała.- No to gramy dalej?- Pokiwali głowami i grali dalej. Dziewczyna zapytała cicho.- Co to za snob?
- Hubert.- Odparł Tomek z Krzyśkiem jednocześnie.
- A mianowicie?
- Jak wyjechałaś wprowadził się tutaj i zostało Casanovą. Założył zespół i Tomek do niego należy, ale chłopaki raczej się nie polubili.- Mateusz prychnął i dodał z pogardą w głosie.- Dziewczyny zmienia jak rękawiczki i każdej wmawia, że się zmienił, i tylko ją kocha potem bawi się nimi po czym porzuca. Jego rekord chodzenia z jedną dziewczyną to chyba niecałe 4 dni. Tutaj nie ma chyba już dziewczyny, której by nie przeleciał.- Wika pokręciła głową z zażenowanie, bo już wiedziała, że ten cały Hubert będzie jej grał na nerwach samą obecnością.
- A kto jest teraz jego dziewczyną?
- A co Cię to obchodzi? Chyba Ci się nie spodobał?- Powiedział z kpiną w głosie Wojtek. Wika udała, że ma ruch wymiotni i powiedziała.
- Nie bój się. Nie jestem aż tak zdesperowana. Zresztą tutaj mam dużo lepszych kandydatów na chłopaka.- Puściła im oczko, uśmiechnęła się i rzuciła piłką do kosza. Udało się jej drugi raz, trzecie i czwarty.
- Jeśli teraz trafisz do kosza to wygrasz.- Powiedział Mateusz. Dziewczyna wzięła głęboki oddech i rzuciła. Niestety nie trafiła przez krzyk Huberta, który brzmiał tak.
- Dziewczyna rzuca! Już widzę jak spieprzy!- Zignorowała go i powiedziała do siebie, biorąc głębokie wdechy.
- Raz, dwa, trzy...- Gra toczyła się dalej. I znów przyszła jej kolej. Hubert znów krzyknął pod jej adresem jakieś słowa, ale tym razem Wika skupiła się na piłce i trafiła. Mateusz powiedział do dziewczyny to samo zdanie co parę minut wcześniej.
- No, mała jeśli teraz trafisz to wygrywasz.
Wika uśmiechnęła się do niego i odpowiedział z udawaną urazą w głosie patrząc na kosz.
- Nie taka mała. Jesteście wyżsi tylko o połowę głowy.- Znów jej się nie udało, bo Hubert krzyknął tym razem.
- Szakabuja!- Wika nie wytrzymała dłużej. Odwróciła się na pięcie i podeszła do chłopak gotując się w środku. Popatrzała na niego ze wściekłością w oczach i z zadartą głowa do góry co musiało wyglądać dziwnie, bo Hubert był od niej wyższy o połowę głowy.
- Co Ty robisz do cholery jasnej?!- Chłopak udawał zaskoczenie i położył sobie ręce na klacie.
- Ja? Przecież gram sobie z przyjaciółmi w koszykówkę.
- A po co drzesz się jak kompletny idiota, którym z resztą jesteś, kiedy rzucam piłką, co?- Chłopak roześmiał się. Dziewczyna zacisnęła pięści, a wargi miała ułożone w prostą linię. Jednak uśmiechnęła się szeroko i rozluźniła pięści. Chłopak przestał się śmiać i zupełnie zbity z tropu powiedział podejrzliwie.
- Co Cię tak bawi?- Wika uśmiechnęła się jeszcze szerzej i powiedziała słodko.
- Śmieje się z Ciebie, bo masz śmiech jak świnia płacz.- Koledzy chłopak zaczęli się śmiać i dziewczyna usłyszała za sobą jeszcze śmiech swoich przyjaciół. Wiedziała, że stoją za nią i są gotowi wkroczyć do akcji w każdej chwili. Hubertowi jednak nie było do śmiechu i powiedział przez zaciśnięte wargi.
- Słuchaj mała nie zaczynaj ze mną, bo...- Wika uśmiechnęła się zwycięsko i spytała zadziornie gdyż chłopak nie dokończył zdania.
- Bo co? Patrz jak się Ciebie boję. Tak, że aż portkami trzęsę.- Powiedziała to i pokręciła pupą pare razy co znowu wywołało salwę śmiechu. Skrzyżowała ręce na piersiach i patrzała na niego zwycięsko.- No co mi zrobisz ja się pytam jeszcze raz Ciebie drogi Panie Snobie.- Chłopak nie odpowiedział, a Wika powiedziała do swoich przyjaciół.- Dobra idziemy chłopaki, bo mu się jeszcze mózg przegrzeje od nadmiernego myślenia.- Wika odwróciła się na pięcie kiedy usłyszała jak Hubert mówił do swoich kumpli szeptem.
- Ona jest urocza po prostu urocza... Jak klapa od srocza.- Wika stanęła w pół kroku i znów zacisnęła pięści. Odwróciła do do chłopaka i podeszła do niego.
Wysyczała z przymkniętymi oczami.
- Coś powiedział?
- Mam powtórzyć specjalnie dla Ciebie? Nie robię czegoś takiego no, ale cóż zrobię wyjątek dla Ciebie Kochanie.- Wika miała zacisnęła tak mocno pieści, że paznokcie wbijały się jej dłonie. Chłopak zaśpiewał aksamitnym głosem przez co Wika domyśliła się, że Hubert musiał być wokalistą w tym całym zespole. Postanowiła wypytać Tomka o szczegóły.- Ona jest urocza po prostu urocza... Jak klapa od srocza.- Wika patrzała na niego z nienawiścią w oczach i pomyślała. " No to mam wroga numer 1! " Dziewczyna nie dała po sobie poznać, że ten tekst zrobił na niej wrażenie. więc zapytał z szatańskim uśmiechem.
- Mam się śmiać czy płakać z Twoich kiepskich rymów, bo już sama nie wiem.- Rozłożyła bezradnie ręce. Chłopak popatrzał na nią i powiedział z cwaniackim uśmiechem. Wice ugieły by się nogi pod wpływem tego uśmiechu, ale w innych okolicznościach, bo teraz była wściekła na tego snoba.
- A sama umiesz lepiej rymować słodziutka?
- Pff... Pewnie żabi ryju.- Prychnęła dziewczyna. Chłopak poczerwieniał na twarzy. Zacisnął tak mocno wargi, że zamiast soczystej czerwieni przypominały śnieg. Wika już wiedziała jak będzie odzywać się do nowo poznanego znajomego.
- Kto?- Wika popatrzała na niego i powiedziała z chytrym uśmieszkiem.
- Mam powtórzyć specjalnie dla Ciebie? Nie robię czegoś takiego no, ale niech już stracę Kotku.- Ostatnie słowo dosłownie wypluła z ust.- Żabi ryj czy może wolisz bardziej zdrobniale słodziutki?- Chłopak popatrzał na nią z pod łba i już miał coś powiedzieć, ale zamknął usta. Wika popatrzała na niego i odwróciła się do swoich przyjaciół. Powiedziała im.- Idziemy do mnie.- Odwróciła głowę i powiedziała przez ramie do Huberta, który kolorem twarzy przypominał dojrzałego pomidora.- Nie zaczynaj ze mną lepiej żabi ryju, bo z góry jest wiadome, że przegrasz.- Odeszła nim chłopak cokolwiek odpowiedział. Gdy wyszli z boiska, weszli na drogę gdyż na tej wsi był zazwyczaj mały ruch. Szli cała drogą. Wika popatrzała na chłopaków i spytała, bo każdy z osoba myślał nad czymś gorączkowo.
-------------------------------------------
Hej Wam! :)
Dzisiaj nie mogłam zasnąć, bo myślę nad czymś  
masakrycznie bezsensownym i dodaję część tak późno :)  
Widzę, że pierwsza część jakoś się przyjęła, więc
mam nadzieję, że następne części też się Wam spodobają :)
Niedługo Dzień Matki. Macie jakieś pomysły co dla niej zrobicie?
Ja jeszcze nie wiem i chciałam się Was poradzić. Co proponujecie?
Coś oryginalnego i własnoręcznie zrobionego ;)
Jeśli macie swoje Blogi to podajcie mi do nich linki, bo chętnie sobie poczytam :)
Chciałam Wam powiedzieć, póki pamiętam jeszcze, coś bardzo ważnego dla mnie.
Ostatnio dwie z moich czytelniczek, Julia i jej koleżanka,  
której imienia niestety nie znam, pozdrawiam Was dziewczyny bardzo gorąco,  
powiedziały mi, że jakaś dziewczyna kopiuje moje opowiadanie.
Znalazłam jej Bloga i napisałam dość konkretny komentarz na ten temat.
Co chcę Wam przez to powiedzieć?  
Mianowicie, że opowiadania, które wstawiam są tylko i wyłącznie pisane przez mnie.
Ja je piszę, wymyślam. Nie chcę żeby ktoś sobie pomyślał, znajdując Bloga tamtej laski, a potem mojego:  
" O skopiowała se opowiadanie, (nie podam imienia Blogerki)
wymyśliła nick i pisze, że to jej. Żenada. "
Właśnie nie. Opowiadanie jest w pełni moje, a tamta laska sobie je skopiowała i gdy zobaczyła,  
że nie mam tak wielu czytelników jak myślała, przestała dodawać część.  
Nie chcę byście uważali mnie za oszustkę czy coś :)  
Napisałam o tym żeby potem nie było jakiś nie jasnych sytuacji :)
Następna część w czwartek :)
Pozdrawiam//
Lucy15

6 724 czyt.
11089100% 23
Lucy15

Lucy15 opublikowała opowiadanie , aktualizowała 18 maj 2015 w kategorii miłosne, użyła 2340 słów i 12175 znaków. ·

Komentarze (9)

 
  • Calusna

    Calusna 23 sie 2015

    Kocham to opowiadanie życzę weny

  • Gabrysia0103

    ~Gabrysia0103 · ip:213.158.219.* · 20 lip 2015

    Przeczytałam dopiero 2 części ale już wiem że lepszego opowiadanis nie znakde nigdzie

  • Sledzik985

    Sledzik985 22 maj 2015

    Osobiście przeszkadza mi to "24". Koszykówka ma wiele innych gier, nie tylko "21 aka 24". :>

  • kamila12535

    kamila12535 18 maj 2015

    Hejka super opowiadanie

  • zakr3cona

    zakr3cona 18 maj 2015

    Grali w 24 (21) znów I ten Hubert będzie się działo Nie będzie mnie w dzień Matki w domu, wyjeżdżam na obóz

  • margarita1201

    margarita1201 18 maj 2015

    Dla mnie bomba słońce. Czekam na następną część z niecierpliwością.

  • ala1123

    ~ala1123 · ip:85.237.180.* · 18 maj 2015

    Jak zawsze świetnie

  • Paulaa

    ~Paulaa · ip:94.40.90.* · 18 maj 2015

    Rozdział, moim zdaniem jest jeszcze lepszy od poprzedniego

  • Madierka

    Madierka 18 maj 2015

    Nie sądzę, że dziś jest dzień Matki Ale ogółem wszystko mi się podoba. Widziałam jeden błąd w odmianie słówka. Pisze się popatrzyła, a nie "popatrzała"