Niebezpieczna gra cz.7

-Znowu zaczynasz? Czy chociaż raz nie możesz zachować się jak dorosły mężczyzna i trzymać się umowy?
-Mogę i właśnie to robię. Umawialiśmy się na siedem dni, minęło dopiero pięć.
-To powiedz mi co ja mam niby robić przez te dwa dni?
-Odpoczywać.  
-I ty będziesz mi za to płacił, za odpoczywanie.-zaśmiała się ironicznie.-Ty naprawdę jesteś chory psychicznie.
-Po prostu dobroduszny. Mógłbym stracić te pieniądze na coś niepotrzebnego, na nic nie warte przyjemności, ale wolę pomóc tobie i twojej rodzinie, czy to źle?  
-Wiem, że chodzi ci o coś innego, ale nie myśl sobie, że możesz mnie kupić, nie jestem dziwką.
-Wolisz zrobić to ze mną za darmo?-spytał uśmiechając się sztucznie.
Sam nic nie odpowiedziała, łzy zaczęły napływać do jej oczu, pomyliła się co do Michała i to bardzo, przez chwilę miała nadzieję, że nie jest aż takim chamem i pieniądze nie uderzyły mu do głowy jak to zwykle u bogaczy bywa. Bez słowa poszła do pokoju, gdzie szybko spakowała swoje ubrania i kosmetyki. Z przygotowaną walizką zeszła na dół, założyła buty i wyszła z domu trzaskając drzwiami.
-Poczekaj, Sam nie chciałem cię urazić to był tylko głupi żart.-Michał wyszedł za nią. -Do cholery i kto tu jest uparty. Proszę cię poczekaj, odwiozę cię. Tutaj jest twoje wynagrodzenie.-podał jej dużą kopertę.
-Weź te pieniądze i kup sobie za nie matkę dla swojego dziecka, bo na ojca nie ma co liczyć. -rzuciła kopertę, z której na ziemię wypadły pieniądze, na oko było tego więcej niż umówione 10 tysięcy, ale Sam nie zwracała na to uwagi, założyła okulary przeciwsłoneczne na nos po czym ruszyła przed siebie zostawiając mężczyznę w osłupieniu.

Po dwóch godzinach dotarła do parku nieopodal swojego domu, postanowiła usiąść na chwilę i odpocząć, nogi bolały ją niemiłosiernie po tak długim marszu, a oczy piekły od nieustannego płaczu. Słowa Michała bardzo ją zraniły, mimo że on sam nic dla niej nie znaczył, to co powiedział dotknęło ją.  
-Sama w parku o tak późnej porze?-spytał mężczyzna w średnim wieku siadając obok.
-Musiałam się przewietrzyć.-powiedziała i już miała wstać kiedy facet złapał ją za rękę i przyciągnął do siebie.
-Niech mnie pan zostawi!-zaczęła krzyczeć jednak mężczyzna nic sobie z tego nie robił. -Puść mnie zboczeńcu!-on zaczął wkładać ręce pod bluzkę dziewczyny, próbowała się wyrwać jednak był silniejszy.
-Nie słyszałeś co powiedziała? -Sam usłyszała znajomy męski głos po czym facet, który na nią napadł odskoczył od niej jak poparzony.-Spieprzaj stąd oblechu bo wezwę policję, a uwierz, że mam bardzo dobrą pamięć do twarzy.
-Wszystko w porządku, nic ci nie zrobił? -spytał Michał obejmując ją ramieniem.
-Nic mi nie jest, dziękuję. -powiedziała ocierając twarz z łez, których nie mogła pohamować.
-Tutaj mam samochód, chodź, pojedziemy do mnie, rodzice nie mogą zobaczyć cię w takim stanie.-dodał troskliwym tonem.
-Nie. Nie pojadę z tobą nigdzie, jesteś taki sam jak ten skurwiel, który próbował się do mnie dobrać.  
-Samanta nie przesadzaj, po raz kolejny przychodzę ci z pomocą, a ty po raz kolejny oskarżasz mnie o bóg wie co.
-Bez przerwy składasz mi jakieś niemoralne propozycje, jak mam cię nie oskarżać?
-Obiecuję, że nie będę już tak głupio żartował, a teraz chodź do auta.  
-Nie, idę do domu.
-Sama tego chciałaś. -powiedział po czym przerzucił sobie jej drobne ciało przez ramię i jak gdyby nigdy nic ruszył do pojazdu.
-Już brakuje mi słów do ciebie!-powiedziała rozzłoszczona gdy byli już w samochodzie.
-Nie musisz się do mnie odzywać, ale musisz wiedzieć, że zależy mi na twoim bezpieczeństwie.
Reszta drogi minęła w ciszy każde z nich pogrążyło się we własnych myślach. Gdy dotarli do domu Michał poszedł od razu do salonu, z barku wyciągnął jakiś alkohol i nalał sobie trochę do szklanki.
-Nie pij, musisz zająć się małym. -upomniała go Sam.
-Damian jest u moich rodziców, pojadę po niego dopiero rano.
-W takim razie ja też poproszę drinka.-usiadła na kanapie podciągając kolana pod brodę.
-Jesteś nieletnia, ale ok zrobię wyjątek, dzisiaj miałaś sporo wrażeń więc musisz się trochę wyluzować.-powiedział po czym podał jej lampkę czerwonego wina. Dziewczyna wzięła łyk i od razu się skrzywiła, nigdy nie przepadała za alkoholem.
-Może zamówimy coś do jedzenia? Na co masz ochotę?  
-Na nic.-odpowiedziała dopijając czerwony trunek, podała lampkę Michałowi- nalej mi jeszcze.
-Moim zdaniem wystarczy, później będziesz gadać, że specjalnie cię upiłem, już ja znam takie małolaty jak ty.
-Doprawdy? Widzę, że nadwyraz interesujesz się nastolatkami.
-Niekoniecznie. Po prostu raz się sparzyłem i nie chcę tego powtarzać.  
-To znaczy?-spytała zaciekawiona.
-Serio chcesz słuchać o moich problemach życiowych?  
-Widzisz, nie mam lepszego zajęcia więc mów.  
-Anna, matka mojego dziecka miała zaledwie 19 lat gdy zaszła ze mną w ciążę. Do pewnego momentu nawet cieszył ją fakt, że zostaniemy rodzicami, jednak pod wpływem swoich nieodpowiedzialnych przyjaciół zmieniła zdanie, chciała korzystać z życia, pić, imprezować, oczywiście wtedy zaczęły się problemy w naszym związku, ja chciałem za wszelką cenę zatrzymać ją w domu żeby nie robiła nic głupiego co najbardziej ją wkurzało. Pod koniec ciąży wyprowadziła się ode mnie a ja modliłem się żeby dziecko urodziło się zdrowe, przestałem przejmować się nią.
-Nie boisz się, że wróci i zechce odebrać ci syna?
-Nie, ponieważ nie żyje. Zmarła przy porodzie.
-To przykre.
-Brakuje mi jej czasami, ale z drugiej strony nie chciałbym żeby Damian patrzył jak jego matka się stacza.
Przez chwilę panowała cisza, Sam nie wiedziała co powiedzieć.  
-A ty chciałabyś mieć dzieci?-zadał pytanie patrząc na nią wyczekująco.
-Nigdy o tym nie myślałam, póki co mam na głowie szkołę, chcę iść na studia, w przyszłości dobrze zarabiać. Chciałabym żeby moje dziecko miało wszystko to, czego ja mieć nie mogłam.  
-To znajdź sobie bogatego męża i po problemie.
-Nie należę do tych dziewczyn, które szukają bogatego frajera, wolę znaleźć sobie biedaka, którego pokocham i wspólnie się dorobimy niż być nieszczęśliwa na łasce jakiegoś zadufanego bogacza.
-Nie każdy bogacz jest zadufany.-dodał z kpiną.  
-Czyżby?  
-Ja jestem jednym z przykładów.  
-A kto jeszcze kilka godzin temu myślał, że za pieniądze zrobię z nim co mu się tylko zamarzy?
-To było głupie, wiem. Ale musisz przyznać, że gdybyśmy poznali się w innych okolicznościach byłabyś skłonna zainteresować się mną.  
-Może.  
-W takim razie zacznijmy od początku. Bardzo mi się podobasz, jest w tobie coś czego nie dostrzegłem jeszcze w żadnej kobiecie, nawet nie wiem jak to nazwać. Jesteś bardzo odpowiedzialna jak na swój wiek, co jest mało spotykane, w ogóle masz praktycznie same zalety, oprócz twojej porywczości i częstej agresji w stosunku do mnie. I teraz mówię bardzo poważnie, zostań proszę moją partnerką, dziewczyną czy jakkolwiek tego nie nazwać, po prostu bądź ze mną.
Samanta patrzyła na niego z  niedowierzaniem, czy on to serio powiedział? Chce żeby zostali parą? Przecież to niemożliwe, ona lat 17, on 33. Co pomyślą rodzice, sąsiedzi, rówieśnicy!?
"O czym ty myślisz wariatko!" krzyczała jej podświadomość "zastanów się czy ty w ogóle coś do niego czujesz, a nie myśl o wszystkich wokół, teraz chodzi wyłącznie o waszą dwójkę!"
-Nie Michał, ja nie mogę. Między nami jest ogromna przepaść wiekowa, to nie może się udać, a poza tym wszystkim ja nic do ciebie nie czuję. Może jesteś przystojny, podobasz mi się fizycznie, ale nic więcej. -mówiła jak w transie.
-Mamy czas, postaram się to zmienić tylko pozwól mi na to.-powiedział delikatnie gładząc jej policzek dłonią.

1 440 czyt.
23358100% 28
Malinka26

Malinka26 opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 1445 słów i 8060 znaków. ·

Komentarze (5)

 
  • Mala11

    ~Mala11 · ip:5.172.253.* · 6 dni temu

    Kiedy kolejna część ☺

  • Nieznajoma666

    Nieznajoma666 11 sty 0:26

    Cudo::

  • milosc

    ~milosc · ip:87.116.206.* · 10 sty 19:15

    Mozna wiedziec kiedy next ??

  • Nataliiia

    Nataliiia 10 sty 5:17

    Kiedy next???

  • milosc

    ~milosc · ip:87.116.206.* · 9 sty 22:54

    Cudo !!!!