Miłosna pułapka cz.4

Matka roześmiała się, a dziewczyna była zadowolona z siebie, że chodź na krótka chwilę przywołała szczery uśmiech na twarzy matki i usłyszała jej śmiech, który był muzyka dla jej uszu. Matka spojrzała na Nastkę, chcąc coś powiedzieć, ale ostatecznie zrezygnowała z tego. Ucałowała ją w czoło po czym podniosła się z krzesła. Zajęła miejsce matki, czujnie obserwując każdy jej ruch.
- Mamo, zostaw go.- Rzekła po chwili ciszy, a matka zastygła w bezruchu. Wiedziała, że jej córka ma rację, ale była za słaba na ten ruch. Nie chciała by córka widziała ją w czasie podłamania, ale czasami płacz był silniejszy od kobiety. Miała dość wszystkiego. Dwie prace ciężko było pogodzić, dlatego spała czasami kilka godzin na dobę, a dni wolne zdarzały się niezwykle rzadko. Starała się poświęcać Anastazja jak najwięcej czasu, co było dość dużym wyzwaniem, ze względu na to, iż wychodziła do pracy o świcie, a wracała późnym wieczorem, kiedy Anastazja spała. Lubiła patrzeć wtedy na spokojną twarz śpiącej córki, zapominając tym samym o problemach, jakie na niej ciążyły. Pomimo tego, że niezbyt często spędzały ze sobą czas, ich relację były bardzo dobre. Miały kilka sekretów o których nikt nie wiedział oprócz nich i pewne zadanie, które chciały zrealizować za wszelką cenę.
- Wiesz, że nie mogę i nie chcę.- Odparła zrezygnowana, krojąc plasterki ogórka.- Nawet gdybym od niego odeszła to gdzie pójdziemy? Będziemy żerować u znajomych? A może do Domu Samotnej Matki? Gdzie byś przyprowadzała koleżanki?  
"I tak ich nie przyprowadzam." Powiedziała jej podświadomość.
- Mamo. Przecież tak sama utrzymujesz to mieszkanie.- Odparła zamiast swojej pierwszej myśli. Wstała i przytuliła się do kobiety od tyłu. Położyła jej głowę na ramieniu, mówiąc opiekuńczo.- Wynajęłabyś małą kawalerkę i wtedy zrezygnowałabyś z jednej pracy, bo niedługo się przez to wykończysz. Tata może by się wtedy ogarnął i zaczął leczyć.
- Córka. On się zacznie leczyć, ale tylko wtedy gdy przy nim będziemy, jeśli będziemy go wspierać.
- Więc nadal chcesz żeby tata katował nas? Ileż można  ukrywać siniaki pod długimi rękawami? Długo chcesz wypisywać mi zwolnienia z W-Fu żeby nikt nie widział tego, co zrobił tata? Jesteś śliczna, młoda, inteligentna na bank znajdziesz sobie kogoś. Nikt nie zasłużył na takie traktowanie, mamuś.- Mówiła delikatnie, lecz stanowczo.
- Kochanie, to przejściowe. Tata znajdzie pracę, wyjdzie z nałogu i znów będzie dobrze, ale musimy z nim być w tych chwilach. Każdemu może zdarzyć się załamanie. Dłuższe lub krótsze, ale zdarza się.- Mówiła nauczoną na pamięć regułkę.
- Chcesz przekonać mnie czy siebie?- Spytała. Nie uzyskała odpowiedzi na to pytanie.
Podczas kolacji Anastazja nie pisnęła słówkiem o pomyśle matematyczki ani o zajściu spod szkoły. Siedemnastolatka sprzątała po kolacji, a jej matka brała prysznic. Łazienka zwolniła się. Mama pożegnała się z córką po czym poszła położyć do łóżka. Gdy stała pod prysznicem po jej ciele spływała woda zmieszana z płynem pod prysznic. Dziewczyna nie mogła odpędzić od siebie złych myśli. Miała nadzieję, że chłopaki zapomnieli o całej sytuacji z kawiarni, a nawet gdyby pamiętali to nie będą drążyć tego tematu. Bała się, że ktoś może odkryć, co się dzieje w jej rodzinie, a tego nie chciała. Uspokoiła się, wmawiając sobie, że najpopularniejsze w szkole osoby, nie będą się przejmować szarą myszką. Założyła piżdżamę, a swoje kroki skierowała do pokoju. Zamknęła drzwi, lustrując wzrokiem pomieszczenie. Po lewej stronie pokoju znajdowała się brązowa szafa, w której trzymała ubrania, obok biurko, na którym stał laptop i kilka innych rzeczy. Na prost niej okno z balkonem. Po prawej małe łóżko, po obu stronach łoża małe szafeczki noce. Na jednej stała lampka, a na drugiej fotografia, oprawiona w ramkę. Uwieczniono moment z wakacji nad morzem. Dwoje uśmiechniętych ludzi, a pomiędzy nimi mała dziewczynka, umazana na twarzy lodami czekoladowymi. Uśmiechnęła się gdy jej wzrok zatrzymał na fotografii. Usadowiła się przy biurku, otwierając zeszyt do matematyki.
- No to do dzieła, Nestii.- Nikt tak do niej nie mówił, ale zdrobnienie bardzo jej się podobało. Zawsze używała go do zmotywowanie samej siebie.
Idąc do szkoły słuchała muzyki przez słuchawki. Dłonie miała schowane w kieszeniach kurtki, a twarz szczypało jej mroźne listopadowe powietrze. Szła wolno, obserwując ludzi, którzy spieszyli się do pracy bądź szkoły, otulając szczelnie kurtkami bądź płaszczami. Kątem oka dostrzegła, że pod ścianą jednego z budynków, trzyosobowa grupka młodych chłopaków zaczepia bezdomnego. Szarpali go, pluli, kopali. Każdy przechodził koło nich, nie zwracając uwagi na to całe zajście. Wyjęła słuchawki z uszu. Przez ułamek chwili widziała przerażoną minę faceta, którego zaczepiali, a już w następnej poczuła, że coś ciągnie ją do tego chłopaka. Podeszła do nich. Nie wiedziała co chciała zrobić, ale powiedziała ostro, na tyle głośno by usłyszeli.
- Zostawcie go albo dzwonię na policję.- Przestali szarpać młodego mężczyznę, który patrzył ze wdzięcznością na nią. Ich spojrzenie spotkało się na chwilę, a dziewczyna miała wrażenie, że już widziała gdzieś czekoladowe oczy chłopaka, które kolorem przypominały jej oczy. Jeden z kolesi, w szarym dresie, spojrzał na nią, mówiąc kpiąco.
- No proszę. Znalazła się obrończyni bezdomnych śmieci. Zanim Ty zadzwonisz na policję to my się Tobą odpowiednio zajmiemy.- Zbliżył się do niej z cwaniackim uśmiechem, a jego ruch powtórzyli kumple.  
- Nie jestem obrończynią, ale nie mogę patrzeć jak tacy ludzie jak wy, znęcają się nad słabszymi.
- A co Ciebie to obchodzi? Na Twoim miejscu bałbym się stawiać takim jak my.- Nastka przestraszyła się nie na żarty, bo wiedziała, że tacy ludzie nie kłamią. Odsunęła się krok do tyłu, mając ochotę odejść, ale coś kazało jej zostać i poznać tego szatyna, który przyglądał się wszystkiemu uważnie. Poczuła ulgę, gdy dostrzegła za plecami chłopaka policjantów. Skinęła głową w tamta stronę, mówiąc miło.
- No to odwróć się i oceń ile macie czasu na zajęcie się mną.- Spojrzeli po sobie i ze spuszczonymi głowami, zaczęli odchodzić w przeciwną stronę, co policjanci. Chłopak w szarym dresie przechodził obok niej, szepcząc.
- Jeszcze się zobaczymy, maleńka. Nie będzie to przyjemne spotkanie dla Ciebie.- Odwróciła głowę, odprowadzając go wzrokiem.
Wypuściła powietrze z płuc, nie wiedząc kiedy zaczęła je wstrzymywać. Przykucnęła obok chłopaka, przyglądając mu się. Musiał się dawno nie myć, co było widać na pierwszy rzut oka i czuć. Włosy miał przetłuszczone, a ubrania pogniecione i brudne. Uwagę dziewczyny przykuł jednak jego delikatny uśmiech i oczy.  
- Jak się Pan czuje? Nic nie zrobili Panu?
- Jest dobrze. I nie mów do mnie Pan, bo nie jestem taki stary.- Uśmiechnął się rozbawiony, opierając o ścianę budynku. Siedział na kartonie. Nastka odwzajemniła uśmiech, mówiąc.
- Okey, ale powiedz jak masz na imię.
- Chrystian, ale wolę jak się mówi do mnie Chris.
- Od Christopher'a?- Zapytała zaciekawiona. Skinął głową, a dziewczyna spojrzała na godzinę w telefonie.- Ja muszę już iść do szkoły. Uważaj na siebie, Chris.- Wstała, strzepując niewidzialny kurz z czarnych spodni.
- Będę uważał, no, chyba, że będzie mnie ratować taka śliczna kobieta jak Ty, wtedy będę już mniej ostrożny.
Zarumieniła się, odchodząc w stronę szkoły. Idąc przed siebie czuła wzrok bezdomnego na plecach, ale nie odwracała się. Była pewna, że widziała te oczy. Nie mogła skojarzyć skąd je zna, ale była mogła sobie dać rękę odciąć iż już gdzieś je widziała. Przed wejściem na dziedziniec szkolny czekał na nią Sebastian. Podejrzewała, że wyczekiwał na nią, dlatego nałożyła na głowę kaptur, a patrząc w dół. Miała cichą nadzieję, że uda jej się przejść niezauważoną przez niego. Przeszła obok, a on nawet nie zwrócił na nią uwagi. Odetchnęła z ulgą, ale zrobiła to za wcześnie, bo ktoś przed nią stanął, mówiąc z ironią.
- Uciekasz przede mną?- Podniosła na niego wzrok, zsuwając kaptur z głowy. Patrzył na nią wyśmiewająco.
- Tak, właśnie. Uciekam przed Tobą.- Potwierdziła hipotezę siatkarza. Zbity z tropu szczerością Nastki, nie wiedział co powiedzieć. Cały czas nerwowo rozglądał się na boki, ponieważ nie chciał żeby ktoś widział go z Zielińską. Złapał ją za łokieć, prowadząc do miejsca, gdzie nikt by ich nie zauważył.- Bawisz się w detektywa?- Zapytała gdy byli już pod drzewami, które znajdowały się pod płotem dziedzińca. Z daleka trudno było rozpoznać, kto się pod nimi znajduje. Rozluźnił się.
- Słuchaj, ja to wszystko przemyślałem wczoraj i jestem w stanie Ci wybaczyć to, jak potraktowałaś mnie przed szkołą, pod warunkiem, że zgodzisz się na te korepetycje.- Otworzyła szerzej oczy, nie wierząc w to, co usłyszała od niego.
- Ty, wybaczyć mnie?- Wydukała zdziwiona, pokazując najpierw na siebie, a potem na niego palcem wskazującym.
- No tak.- Odparł zwyczajnie.
- Ale to Ty mnie pocałowałeś bez mojej zgody.
- Wiem, że podświadomie o tym marzyłaś, także spełniłem Twoje skryte marzenie.- Uśmiechnął się szeroko, a Nastka pomimo złości jaka zbierała się w niej, uśmiechnęła się, rozbawiona pewnością siebie chłopaka.
- Mam ambitniejsze marzenia niż pocałunek z Tobą.- Powiedziała łagodnie, a z twarzy chłopaka znikł uśmiech. Mruknął niemiło.
- Nie będę z Tobą dyskutował na temat tego, co jest Twoim marzeniem, a co już niekoniecznie. Chcę żebyś zgodziła się na te zasrane korepetycje, bo nie będę mieć piątki na półrocze. Kurde, Nestii, proszę Cię, to tylko kilka zajęć po szkole, które mają przynieść korzyści nam obu.
- Jak mnie nazwałeś?- Spytała, bo to jedno słowo skłoniło ją do przemyślenia swojej decyzji raz jeszcze.
- Nestii?- Odparł chamsko pytaniem na pytanie. Dostrzegł na jej twarzy ledwo zauważalny uśmiech. Rozczuliło go to na tyle, by powiedzieć łagodniej.- Nestii, proszę Cię. Kilka lekcji i znikamy sobie z życia.
- Przemyślę to.- Mruknęła, odwracając się na pięcie.
- A to wczorajsze zajście w "Tymbarku" to...?- Powiedział głośniej, a ona nie odwracając się, rzuciła oschle.
- Zapomnij.- Nie widziała, dlaczego zrobiła się niemiła dla Kamińskiego.
- Nadal będę drążył temat!- Krzyknął, bo odeszła na tyle daleko by nie słyszeć. Przechylił głowę w bok, przygryzając delikatnie dolną wargę. Pociągała go, to było pewne. Lubił zagadkowe dziewczyny, a Zielińska na pewno taka była. Stał chwilę, patrząc na wejście od szkoły, w którym zniknęła jakiś czas temu jego znajoma z klasy. Schował dłonie w kieszenie spodni, ukazując swoją sylwetkę spod gałęzi drzewa. Spotkał swojego przyjaciela Damiana. Przywitali się ze sobą, a Sebastian powiedział zagadkowo.
- Damian, musisz mi pomóc.
----------------------------------
Heej, heej, hello :)
Wiem, wiem, że jest mało Kamińskiego,
ale wszystko z czasem ;) Chyba może być ta część, nie?
Nie jest jakaś straszliwie nudna, no nie? ;)
Myślę też, że jest wystarczająco długa xD  
Zapraszam na snapa:
pisareczkaa13
A następna część za tydzień, 26 marca :D
Pozdrawiam//
Lucy15

3 923 czyt.
17013100% 19
Lucy15

Lucy15 opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 2189 słów i 11741 znaków. ·

Komentarze (15)

 
  • Hh

    ~Hh · ip:83.1.81.* · 26 mar 2016

    O której następna ? Bo nie wiem czy czekać ?

  • lola123

    ~lola123 · ip:87.205.81.* · 26 mar 2016

    Kiedy kolejna :( ?

  • mikus

    mikus 20 mar 2016

    To się mylisz... Jest za krótka

  • Wiki1212

    Wiki1212 20 mar 2016

    Jej Cudo Jak zawsze Bardzo podobała mi się końcówka Cała część była po prostu super Z niecierpliwością czekam na kolejną Mam nadzieję że będzie dłuższa

  • Cassela

    Cassela 20 mar 2016

    Krócej niż zwykle ale świetne

  • Urwisek

    Urwisek 20 mar 2016

    Myszka to jest cudowne czemu tak mało ja się pytam misiaczek więcej i więcej chcę kochanie masz talent cudowny talent i masz go wykorzystywać cały czas tu i teraz Kc bardzo śliczna

  • Misiaa14

    Misiaa14 20 mar 2016

    piękne *-*♡♡♡

  • eM

    ~eM · ip:46.151.186.* · 20 mar 2016

    Tylko czemu tak krótko?? świetna część

  • lola123

    ~lola123 · ip:77.253.169.* · 20 mar 2016

    Super tylko trochę krótkie :(

  • Malineczka2208

    Malineczka2208 19 mar 2016

    Supeer Kochaam to

  • mysza

    ~mysza · ip:83.30.144.* · 19 mar 2016

    Ładne zdrobnienie jej imienia. Ah ten Sebastian. Chyba wiem co się święci

  • Jejuuuuuu

    ~Jejuuuuuu · ip:83.24.13.* · 19 mar 2016

    No ej... Czemu takie krótkie? ;-;

  • Dream

    ~Dream · ip:217.173.14.* · 19 mar 2016

    Cuuudownee, kocham twoje opowiadania

  • malinowa15

    malinowa15 19 mar 2016

    Fajna ale kurtka ????????

  • Kamilka889

    Kamilka889 19 mar 2016

    Jezu ( tak tak wiem Wiktoria wystarczy) , jakoś Seba nie przypadł mi do gustu. Szczerze ? Nie lubię go, ale może to tak na chwile. Świetną , cudowna , fantastyczna część