Miłosna pułapka cz.17

Miał nadzieję, że nie pobiegła daleko. Pobiegł pod salę, w której mieli mieć kolejną lekcję, ale nie było jej tam. Pluł sobie w brodę, że powiedział przyjaciołom o problemach dziewczyny. Wiedział, że zrobił źle i chciał ją za to przeprosić chociaż sam nie wiedział, dlaczego tak mu zależy na zdaniu Anastazji. " Zakład. " Szepnął cichy głos w jego głowie, ale zbagatelizował go. Zbiegł po schodach, zatrzymując się przed damską łazienką. Wahał się moment po czym wszedł do środka, gdzie do jego nozdrzy dostała się mieszanka różnych perfum, które razem dawały straszny zapach. Na jego nieszczęście w toalecie, przy lustrze, stały dwie dziewczyny, które gdy tylko zobaczyły Kamińskiego, zaczęły piszczeć i krzyczeć. Omiótł spojrzeniem całe pomieszczenie, stwierdzając, że nie ma tam Anastazji. Wyszedł szybko z toalety, łapiąc kilka głębokich oddechów czystego powietrza. Nawet nie zauważył kiedy wstrzymał. Ruszył w kierunku szatni, napotykając po drodze swoich przyjaciół, którzy mu towarzyszyli. Gdy na wieszaku siedemnastolatki nie znalazł jej kurtki, zdenerwował się na siebie jeszcze bardziej. Zaczął gorączkowo myśleć nad tym, gdzie mogła podziać się jego koleżanka. Oparty o ścianę Kamil, odepchnął się od niej, mówiąc spokojnie.
- Stary, uspokój się. Ona nie jest głupia, nic sobie nie zrobi z takiego powodu.
- On ma rację.- Poparła Jastrzębskiego Wesołowska, gdy zobaczyła na twarzy Kamińskiego niezdecydowanie.- Nasta jest mądrą dziewczyną. Nie zrobi nic głupiego, co mogłoby narazić jej życie. Zresztą, gdyby chciała sobie coś zrobić, to sądzę, że zrobiłaby to już dawno, prawda? Daj jej ochłonąć, przemyśleć na spokojnie to, co się wydarzyło, bo ona jest teraz na Ciebie wściekła.- Zabolały go te słowa chodź nie sądził, że to będzie możliwe. Spojrzał na wszystkich, a oni pokiwali głowami na znak zgody.
- Ona nawet nie ma mojego numeru.- Widząc zdziwione miny, dodał.- Zazwyczaj spotykaliśmy się zaraz po szkole więc nie było potrzeby brać numeru od niej.- Zerknął znacząco na Kamila, który skinął lekko głową, pamiętając, że miał zdobyć dla Sebastiana numer Nastki, czego nie zrobił do tej pory.
Sebastian, widząc drwiący uśmiech na twarzy Biernata, zaatakował go.
- A myślisz, że ja nie wiem, dlaczego powiedziałeś Nestii o tym, że wiecie o jej problemach, hm?- Biernat udał zaskoczenie, pokazując dłońmi na siebie.- Ale powiem Ci jedno, Kochany przyjacielu. Ja wygram ten zakład, a Ty będziesz musiał zapłacić mi sporo kasy wtedy. Tamten wstał i podszedł do niego. Patrzeli na siebie wyzywająco po czym Damian powiedział kpiarsko.
- A co zrobiłeś żeby przybliżyć się do wygranej? Ze dwa razy spróbowałeś ją pomacać i tyle. A może Ty się w niej zakochałeś?
- Ja? W niej? Błagam Cię. Zmieniłem po prostu taktykę.
- Zmieniłeś taktykę.- Zakpił.- Zamiast skończyć z tą czarownicą jak najszybciej, to Tobie się na amory z nią zebrało.- Zacisnął pięści, ale nie wiedział czy to ze złości na siebie, czy też słowa, które wypowiedział. Słowa mówiące prawdę. Warknął.
- Ja do niej...- Widząc do czego dąży ta rozmowa, pomiędzy nimi pojawiła się Małgosia z Nicolą. Małgosia spojrzała karcąco na Sebastiana, a ten próbował opanować nerwy. Na ramieniu Damiana wylądowała dłoń Róży, która patrzyła na niego wzrokiem, który nie wróżył nic dobrego.
Kamiński wyszedł z szatni, a wraz z nim Małgosia, Kamil oraz Nicola z Markiem, który nie brał udziału w konwersacji, uważnie obserwując zachowanie Sebastiana. On już wiedział. Tak samo jak jego dziewczyna. Oraz Kamil z Małgosią. Oni już wiedzieli coś, do czego Sebastian nigdy by się im nie przyznał. Sikorska została z Biernatem w pomieszczeniu, próbując opracować plan jak pokrzyżować plany Kamińskiego. Dziewczyna nie robiła tego dla Damiana. Chciała wyeliminować konkurencję, o której kilka tygodni wcześniej nawet by nie pomyślała w tej kategorii.

~~~Oczami Anastazji~~~

Idąc przed siebie, napotkała Chrisa, który od razu dostrzegł jej podły humor. Nie chciała mu opowiadać o przyczynie złego nastroju, ale jego zatroskany wzrok, zmienił jej zdanie. Mimo protestów chłopaka, weszli do jednej z kawiarni, siadając się w stoliku, gdzie nie było łatwo ich dostrzec. Złożyli zamówienie, a z ust Nastki poleciał potok słów. Ominęła fragment, w którym chodziło o wyjaśnienie sekretu, pomimo tego, że Chrystian był go ciekaw. Skończyła opowiadać, a po jej policzku popłynęła samotna łza, która starła od razu. Była na siebie zła, że opowiada o swoich problemach chłopakowi, kiedy ten musi się codziennie rano martwić, gdzie spędzi kolejną noc bądź czy dziś zje ciepły posiłek. Gdy na ich stoliku pojawiły się kubki z gorącą czekoladą, dziewczyna od razu wzięła naczynie w obie dłonie, ogrzewając je. Wymamrotała, gdy odstawiła kubek na stole.
- Wybacz, że Ci tak trułam. Lepiej powiedz gdzie byłeś przez ten czas jak Cię nie było.
Spojrzał w lewy bok, a dziewczyna od razu przypomniała sobie, że gdy ktoś odpowiada na pytanie i patrzy w lewą stronę, to zazwyczaj kłamie.
- A wiesz... Byłem tu i tam. Żadnych rewelacji, szału nie było.- Nastała chwila ciszy, a ona widziała, że coś gnębi chłopaka, bo nie patrzył jej prosto w oczy, jak to zawsze robił.
- Powiesz mi co się dzieje?- Zapytała z troską w głosie.
- Nic.- Wciąż patrzył na boki. Położyła mu swoją dłoń na jego, mówiąc z ciepłem w głosie.
- Mnie możesz zaufać.
Skierował na nią swój wzrok. Jego czekoladowe oczy mówiły, że chłopak nie mówi jej całej prawdy. Wykrzywił usta w grymas.
- Uwierz mi, że jest okey, Gdyby coś się działo, to bym Ci powiedział.- Pokiwała głową, wciąż nie wierząc mu. Nie chciała go jednak naciskać. Po kilku minutach atmosfera stała się luźna, a oni spędzili kilka miłych godzin, opowiadając sobie o różnych rzeczach.  
Tego popołudnia nie pojawiła się w pracy w obawie przed tym, że może czekać na nią Sebastian. Postanowiła iść do swojego mieszkania, ale poczuła wyrzuty sumienia kiedy przechodziła koło bloku staruszki, którą ostatnio zaniedbała. Zadzwoniła domofonem, a gdy usłyszała po drugiej stronie przyjemny głos staruszki, na jej twarzy zagościł delikatny uśmiech. Starsza Pani również zauważyła, że dziewczyna ma kiepski humor, ale nie wypytywała ją o jego przyczynę, za co Nastka była wdzięczna kobiecie. Jak zwykle staruszka opowiadała o swoim wnuku, a Nastka tylko przytakiwała.
Leżała wieczorem na łóżku, próbując zrozumieć dlaczego Sebastian powiedział rzecz, którą obiecał zatrzymać dla siebie. Zastanawiała się czy powinna jutro iść z jego przyjaciółmi na kręgle. Nie chciała spędzać czasu z Kamińskim więcej niż było to konieczne, ale czuła, że teraz, gdy Nicola wie, że tata maltretuje ją i matkę, nie odpuści jej tak łatwo jak poprzednimi razami.
Kolejnego dnia w szkole unikała Kamińskiego jak ognia. Widziała, że bardzo starał się nawiązać z nią jakikolwiek kontakt, ale ona nie była do niego taka skora jak on. Lekcje dobiegły końca, a ona była już poza dziedzińcem szkolnym, ciesząc się w duchu, że uniknęła wyjścia na kręgle, na które zdecydowała się nie pójść. Zbyt wcześnie zaczęła się cieszyć, bo ktoś złapał ją za łokieć, zatrzymując tym samym.
- Chyba nie myślałaś, że nam uciekniesz.- Powiedziała szeroko uśmiechnięta Nicola. Anastazja spojrzała na postacie stojące za nią. Byli wszyscy, włącznie z Kamińskim, który patrzył na nią przepraszająco.
- Wiesz, ja muszę iść do pracy. Może innym razem bym z wami poszła?
- Ty chyba sobie żartujesz.- Do gry włączyła się Małgosia.- Obiecałaś nam, że pójdziesz dzisiaj.
- No właśnie.- Poparła ją niebieskowłosa Wesołowska.- Nawet się nie migaj, bo i tak pójdziesz. Nawet gdybym miała Cię tam zanieść na rękach.- Nastka uśmiechnęła się krzywo, dostrzegając mrożące krew w żyłach spojrzenie Sikorskiej.
Przy stoliku w kręgielni siedzieli wszyscy oprócz Kamińskiego, który właśnie rzucał kulą. Trafił siedem kręgi, a wszyscy zaczęli bić mu brawa tylko nie Anastazja, która czuła się tam jak piąte koło u wozu mimo starań Nicoli. Czuła na sobie morderczy wzrok Róży oraz Damiana, który cały czas jej dogryzał. Nawet teraz, gdy wziął frytkę do ręki, a Sebastian nie mógł tego słyszeć.
- I co, Nastka. Czemu nie pochwaliłaś się tatusiem-damskim bokserem?
- Zamknij się.- Syknął Marek, obejmujący swoją dziewczynę.
- Ależ dlaczego?- Zdziwił się.- Przecież to jest taki super powód do domu. Sądzę, że powinna wiedzieć o tym cała szkoła, a wy?
Anastazja czuła się źle pod napływem obelg skierowanych w kierunku jej ojca. Poczuła, że długo nie wytrzyma, ale gdy miała coś powiedzieć, do stolika wrócił Sebastian, a Damian zajął się siorbanie resztek napoju. Wziął Sikorską i razem ruszyli po dolewkę napoju, a atmosfera przy stoliku stała się duża przyjemniejsza.
- Wybacz za niego.- Powiedział Kamil.- To jest dupek, ale jak lepiej go poznasz to przekonasz się, że nie jest taki najgorszy.
- Co on znowu zrobił?- Zapytał zrezygnowany Kamiński, opierając się wygodniej na fotelu. Dziewczyna pilnowała by nie siedzieć obok niego. Jednak nim przyjaciele zdążyli mu wytłumaczyć, Anastazji na głowę została wylana puszka Coli przez Różę.
Nasta wstała natychmiast, dotykając lepiących się włosów. Kamiński, Przybysz, Jastrzębski, Kaczmarek oraz Wesołowska patrzeli na dziewczynę z szeroko otwartymi ustami, wiedząc, że ich przyjaciółka celowo oblała Anastazję, co zdradzał jej cwaniacki uśmiech.
- Jak...? Jak mogłaś...?- Zapytała, Anastazja, a wszyscy w kręgielni patrzeli na nich. Cola spływała jej po twarzy oraz na biały sweter, który miała na sobie.
- Oj, przypadek.
- Dlaczego ją oblałaś?- Powiedział ostro Marek.
- I nie chrzań, że to przypadek.- Uzupełnij wcześniejszą wypowiedź Kamil.
- No co? Przynajmniej teraz ma włosy ładnie ułożone. Zresztą, co ona mi może zrobić? Nasłać tatusia żeby mnie pobił?- Zadała pytanie, patrząc Anastazji prosto w oczy, a ta nie wytrzymała więcej.
Odwróciła się na pięcie i wyszła do szatni, by odebrać swoje rzeczy, podając szatniarce numerek. Nie przejmował się tym, że będzie miała lepiącą się czapkę. Chciała jak najszybciej zniknąć z tego miejsca. Zapomnieć o tym incydencie. Znaleźć się jak najdalej wszystkiego, co było związane z Sebastianem. Gdy zakładała kurtkę, złapał ją chłopak, mówiąc przepraszającym tonem głosu.
- Przepraszam Cię za nią, Nestii. Proszę Cie, wróć tam do nas.
- Ty chyba chory jesteś.- Mówiła dławiąc się łzami.
- Proszę, dla mnie.- Powiedział.
- Rozumiesz, że nie chcę? Nie dotykaj mnie.
- Przestań się popisywać.- Odparł zniecierpliwiony. Ona nie zwracała uwagi na to czy ktoś na nią patrzył. Chciała wyjść stamtąd, a on jej to utrudniał. Wyszarpała łokieć i opuściła kręgielnie. Wybiegł za nią bez kurki.- Anastazja, stój.- Szedł za nią kilka metrów, a ona nie zwalniała. Powtórzył zdanie, ale z jej strony był brak reakcji. Wybiegł przed nią, dzięki czemu musiała się zatrzymać.- Rozumiesz, że jak krzyczę stój, to masz się zatrzymać?- Zapytał zdenerwowany.
Była wściekła na niego. Na siebie. Na wszystko. Nie chciała, ale zaczęła na niego krzyczeć.
- A Ty zrozumiałeś jak Ci mówiłam, że nikomu masz nie mówić o tym, że tata bije mnie i matkę? Zrozumiałeś?!
- Przepraszam.- Powiedział cicho z bólem w głosie.
- Co mi po Twoim przepraszam? Wiedzą Twoi znajomi więc zaraz będzie wiedziała cała szkoła, rozumiesz?- Zaczęła mówić jakby nie było tam Sebastiana.- Wiedziałam żeby Ci nie ufać i nie mówić o niczym. Takim jak Ty się nie ufa.
- Takim jak ja?- Zadał pytanie.
- Tak. Takim jak Ty.
- Co przez to rozumiesz?
- Nieważne.- Chciała odejść, ale złapał ją za nadgarstek, mówiąc szyderczo.
- No powiedz, co o mnie myślisz. Proszę, dajesz.
Podeszła do niego, tykając jego klatkę piersiową palcem wskazującym. Pomimo, że był w samym podkoszulku od jego ciała biło ciepło.
- Jesteś dzieciakiem, który ma bogatych rodziców i nie przejmuje się innymi. Zasrany dupek.- Wyminęła go, ale on krzyknął za nią.
- A co Ty możesz wiedzieć o mnie? Skąd wiesz jak jest naprawdę u mnie w domu, co?!- Zatrzymała się i odwróciła do niego.
- Tatuś pracuje i daje na Twoje zachcianki. Nigdy nie zhańbiłeś się pracą. Nie masz pojęcia jak trudno jest mojej mamie związać koniec z końcem. Ona zaharowywuje się żeby móc opłacić rachunki, kiedy Twoim największym zmartwień jest czy gosposia zrobiła Ci obiadek.
- Mylisz się, moja droga.- Powiedział z głupią satysfakcją. Uśmiechnął się smutno, podchodząc do dziewczyny, która nie ruszała się z miejsca ciężko dysząc.- Kłócę się z moim ojcem przez kilka lat. Nie chcę iść na medycynę, tak jak on mi każe. Chcę iść na prawo, ale on tego nie rozumie. Moja matka tak samo. Powiedz mi, kochanie, co mi po jego gównianych pieniądzach skoro nie usłyszałem od niego nigdy: Dobrze, synu. Jestem z Ciebie dumny. Brawo. Czy zwykłego: gratuluję.- Dostrzegła w jego oczach łzy.- Co mi po tych wszystkich prezentach, wakacjach skoro rodzice nigdy nie mają dla mnie czasu, co? Proszę- Rozłożył ręce na boki, śmiejąc się z rozpaczy.- Oto całe moje piękne, idealne życie. Nadal uważasz, że jest takie genialne?
Wiedziała, że nie kłamał, ale w tym stanie nie myślała racjonalnie. Było jej głupio, dlatego zamiast przeprosić chłopaka, odeszła w stronę domu, słysząc za sobą jak chłopak klnie.
---------------------------------
Heej, heej, hello ;)
Już mówię czemu część jest tak późno...
Nie miałam jej kiedy napisać, bo wczoraj cały dzień w mieście,  
a dziś byłam na urodzinach u kuzyna i wróciłam późno.
Potem laptop usunął połowę napisanej przeze mnie części więc
musiałam pisać ją od początku :/
A później, gdy chciałam dodać opowiadanie, strona nie chciała mi zaskoczyć,  
wyskakiwał jakiś Error i kapliczka
Dlatego podziwiam i przepraszam osoby, które czekały wczoraj w nocy żeby przeczytać moje wypociny xd
Barbie, mam nadzieję, że spełniłam Twoje oczekiwania :D
Jak świadectwa? Są paski? Nie na tyłku? xD
Dobrze rozpoczęliście wakacje? Podania do szkół złożone?
Bardzo łzawe były pożegnania z klasami? Jakieś plany na wakacje?
Kolonie? Wyjazd z rodzicami?
Zapraszam na snapaa:
pisareczkaa13
Ja życzę wam udanych wakacji i następna część w...
sobotę, 2 lipca :D
Pozdrawiam//
Lucy15

3 155 czyt.
19211100% 25
Lucy15

Lucy15 opublikowała opowiadanie , aktualizowała 26 cze 2016 w kategorii miłosne, użyła 2762 słów i 14919 znaków. ·

Komentarze (14)

 
  • 《malina》

    ~《malina》 · ip:217.99.252.* · 29 cze 2016

    Przeczytałam wszystko na jednym tchu i to jest jedna z tych historii w które się wczuwam. Przy czytaniu odczuwam całą gamę emocji. Sama chciałabym mieć taki talent. Bardzo mi się podobało i czekam na dalszy ciąg.

  • Misiaa1012

    ~Misiaa1012 · ip:31.0.44.* · 28 cze 2016

    Genialne❤ nie mogę doczekać się następnej części ???? czysty majstersztyk ???? pisz dalej bo widzę potencjał ???? I mam nadzieję że wszystko się ułoży i zostanie dziewczyną Sebastiana ❤ Powodzenia w pisaniu???? Pozdrawiam ????

  • Tosia12283

    Tosia12283 28 cze 2016

    Super

  • Hermes1

    Hermes1 27 cze 2016

    Jejjjjj

  • mikus

    mikus 27 cze 2016

    Chyba nie musze komentować, nie? Znasz moje zdanie xD

  • Wiki1212

    Wiki1212 27 cze 2016

    Jak zawsze jest świetnie Ta Róża, to podła suka. Tak samo jak Damian. Kamiński jakby tak popatrzeć to też nie jest święty.Przestałam go lubić. Czekam z niecierpliwością na kolejną część

  • Misiaa14

    Misiaa14 27 cze 2016

    O boże! Część zajebista! !

  • NataliaO

    NataliaO 26 cze 2016

  • Nika....

    ~Nika.... · ip:46.215.154.* · 26 cze 2016

    Ja myślę że Chris to jest ten jej zaginiony brat... A Nicola niby taka dobra koleżanka a jednak pokazała na co ją stać. I myślę że Kamiński zmieni się bo zakochał się w Anastazji Pożegnanie było łzawe nie powiem opowiadanie super, czekam na next z niecierpliwością

  • Wiktor

    ~Wiktor · ip:82.160.125.* · 26 cze 2016

    Witaj. Ten Seba to jak baba. Odrazu nie reaguje i nie stawia sprawy jasno co do zachowania jego paczki, a później biegnie za nią. Pozdrawiam Wiktor

  • Czekoladowytorcik

    Czekoladowytorcik 26 cze 2016

    Jestem ciekawa jak to potoczy się dalej.. Zawiodła mnie Nicola. I co będzie z Chrisem? ;D

  • mysza

    ~mysza · ip:83.7.210.* · 26 cze 2016

    Dobrze mu tak. To jednak nie jest chłopak dla niej. Ona jest inna. On niestety wszystko niszczy.

  • majli

    ~majli · ip:78.156.182.* · 26 cze 2016

    Ech, ten Sebastian. Może i nie ma kolorowo w domu, ale to go nie usprawiedliwia. Anastazja ma przez niego same problemy. Mam nadzieję, że wreszcie się wykaże i przestanie być takim dupkiem.

  • cukiereczek1

    cukiereczek1 26 cze 2016

    Rewelacyjna część już nie mogę doczekać się następnej