Miłosna pułapka cz.14

- Dobrze.
Zaczęła bawić się serwetką, rozrywając ją na kawałki. Miała w głowie mętlik, nie wiedząc od czego za bardzo zacząć. Otwierała usta kilkakrotnie by zacząć, ale za każdym razem nie mogła wykrztusić z siebie ani słowa. Nikomu nie mówiła co się dzieje u niej w domu i teraz miała to zrobić przed Sebastianem Kamińskim. Kapitanem drużyny siatkarskiej. Chłopakiem, którego pożądała każda laska w szkole. Spojrzała na drzwi wejściowe, a w do środka weszła zakochana para. Odłożyła strzępki białej serwetki na stolik. Spojrzała na Kamińskiego i zaczęła mówić cicho, czując jak zbiera się gula w jej gardle.
- Hm, zaczęło się to kilka miesięcy temu. Tata pracował jako mechanik samochodowy i niestety zakład splajtował, a tata został bez pracy. Na początku dawaliśmy jakoś radę, ale potem zaczęło się wszystko psuć, bo nikt nie odpowiadał na CV, które wysyłał. Przeprowadziliśmy się do innego mieszkania, tańszego. Mama zaczęła pracować na dwie zmiany, a ojciec zaczął się załamywać i tracić nadzieję na znalezienie nowej roboty. Zaczął pić. Najpierw jedno piwo co wieczór, ale z czasem jedno piwo nie wystarczało i było tego więcej.- Dodała gorzko po chwili ciszy.- Zdecydowanie więcej. I na piwie się nie kończyło tylko dochodziła do tego wódka. Próbowałyśmy z mamą nakłonić go na terapię, ale wytrzymywał tylko dwa, góra trzy tygodnie bez wódki. W końcu stało się i uderzył mamę. Pierwszy raz. Następnego dnia błagał ją o przebaczenie i po kilku godzinach przebaczyła mu, bo go kocha.- Uśmiechnęła się smutno z głową skierowaną na stopy.- Kocha go i nie chce go zostawić pomimo tego, że bije ją i mnie. Pomimo tego, że sprawia jej ból. Wierzy, że to przejściowe, ale tak nie jest i ja wiem, że ona też jest tego świadoma. Wracając jednak do tematu. Potem okładał ją notorycznie i kiedy stanęłam w jej obronie, tez oberwałam. I się zaczęło na dobre. Obrywałyśmy za byle co. Za nieposprzątane mieszkanie, nie ugotowany obiad, źle ułożone talerze, a jak mama nie chciała mu dać pieniędzy na alkohol, to dopiero wtedy pokazywał na co go stać. Ja potrafiłam nie chodzić do szkoły cały tydzień, bo tak nieźle byłam poobijana. Któregoś dnia po prostu wybiegłam z mieszkania, bo już nie mogłam znieść ich kłótni i przyszłam tutaj cała zapłakana. Nawet nie wiem jakim cudem się tutaj znalazłam. No, a że nie często spotykane się zapłakaną dziewczynę w środku nocy w samym swetrze to Ola zajęła się mną jak córką i od tamtej chwili jestem tutaj naprawdę częstym gościem, a to miejsce traktuję jak wypad do cioci.- Zaśmiała się niezbyt wesoło. Wzięła szklankę z sokiem i upiła łyka po czym powiedziała.- Jak masz jakieś pytania to dawaj śmiało.
Widać było, że chłopak dokładnie analizował słowa wypowiedziane przez koleżankę. Z jego mimiki twarzy biło zdziwienie, ale też całkowite skupienie. Patrzył na nią i nie wiedział co powiedzieć. Tyle oddałaby aby móc zgadnąć co aktualnie myślał.
- Ja... Ja nie wiem co mam powiedzieć. Nie wiedziałem, że jesteś w takiej trudnej sytuacji.- Rzekł z drżącymi ustami. Wyglądał jakby miał się zaraz rozpłakać.
Wzruszyła smętnie ramionami, mówiąc z udawanym uśmiechem na twarzy.
- Najlepiej jak nie powiesz nic więcej. Twoja reakcja jest godna mistrza.
- Ech...- Westchnął cicho. Usiadł na pufie obok niej po czym patrząc jej głęboko w oczy, powiedział twardo.- Nestii, wiem, że nie masz łatwo, ale nie wiedziałem, że jest tak źle. Mogę Ci jakoś pomóc?- Patrzyła mu prosto w oczy, nie chcąc odezwać się słowem. Odsunęła się od niego, wstając.  
- Zbierajmy się już, bo mała musi jutro wcześnie wstać.- Pożegnali się szybko, wychodząc na dwór.
Szli obok siebie, ale nie zamienili ze sobą słowa, bo oboje analizowali sytuację. Dziewczyna czuła się jakby wielki kamień spadł z jej serca. Nie była świadoma tego, że tajemnica, którą skrywała od dłuższego czasu, tak bardzo jej ciążyła. Nie czuła tej lekkości, gdy powiedziała przyjaciółce o tym, że ojciec bije ją i matkę. Nie wiedziała, dlaczego postanowiła zwierzyć się akurat jemu. Nie była w stanie stwierdzić co przekonało ją do Sebastiana.
Znaleźli się pod jej blokiem szybciej niż przypuszczała. Stanęła na przeciwko niego, chowając dłonie w kieszeń.
- Dziękuję za dziś.- Odezwał się pierwszy. Spojrzała na niego pytająco, a on zaczął wyjaśniać z delikatnym uśmiechem na twarzy.- Też nie lubię tej restauracji, ale chodzę tam tylko, dlatego, że ojciec mi każe. Mam sobie robić znajomości za młodu czy coś w tym stylu.- Roześmiał się, a ona uśmiechała się do niego ciepło. Założył kosmyk włosów za jej ucho po czym przytulił ją do siebie, szeptając.- Nie martw się, nie powiem nikomu. Naprawdę możesz mi zaufać.
Skinęła tylko głową, odsuwając się od chłopaka. Z nieba zaczął prószyć śnieg. Podniosła głowę do góry, a na jej twarz wpłynął szeroki uśmiech.  

~~~Oczami Sebastiana~~~

Patrzył na nią i poczuł niepohamowaną ochotę pocałowania ją. Wyglądała tak ślicznie z uśmiechniętą twarzą, skierowaną ku niebu. Nie mogą się powstrzymać, przyciągnął ją do siebie i delikatnie przyłożył usta do jej. Nie był to ich pierwszy pocałunek, ale ten był inny niż kilka poprzednich. Anastazja również docisnęła nieśmiało swoje wargi do jego warg. Ośmielony tym, wplątał jedną dłoń w jej włosy, zaczął zachłanniej ją całować. Gdy odsunęli się od siebie, dziewczyna miała wypieki na twarzy, a on był szczęśliwy jednocześnie czując się dość dziwnie. Dziwne mrowienie w okolicach brzucha nie odstępowało go. Nie dostrzegł kiedy Anastazja weszła do swojej klatki. Mając mały mętlik w głowie wrócił do domu.
Nie dostrzegł w ganku butów rodziców. Ucieszył się z tego faktu, ponieważ nie miał siły kłócić się z nimi. Położył się na łóżku, wracając wspomnieniami do minionego wieczoru. Musiał jeszcze raz na spokojnie przeanalizować sprawy. Tak bardzo chciał jej pomóc, ale nie wiedział jeszcze jak. Czuł, że pomocy finansowej dziewczyna nie przyjmie od niego, a rodziców też nie chciał oto prosić. Był w kropce. Uświadomił sobie, że zaczyna być zauroczony Zielińską. Wiedział, że nie pomoże mu to w wygraniu zakładu tylko jeszcze bardziej skomplikuje sprawę.
Siedząc kolejnego dnia w szkolnej ławce, na nudnej lekcji historii, kątem oka dostrzegał, że Anastazja jest rozkojarzona i zasmucona. Dostrzegał ja smętnie bazgrała coś w zeszycie. On sam wiercił się na krześle, chcąc by zajęcia dobiegły jak najszybciej końca. Gdy tak już się stało, chłopak szybko się spakował i poczekał aż sala opustoszeje, gdyż był świadom tego, że Anastazja wychodzi z sali jako ostatnia bądź jako pierwsza. Podszedł do niej i siadając na krawędzi ławki, zapytał.
- Coś się stało?
- Daj mi spokój.- Powiedziała zmęczonym głosem, patrząc na niego. Nie czekając aż coś jej odpowie, skierowała się do drzwi. Nie dawał za wygraną. Wstał pośpiesznie, łapiąc ją za nadgarstek.- Puść.- Rzuciła tylko słabo. Przyciągnął ją by stykali się brzuchami.
- Zrobił Ci coś znowu?- Zapytał cicho, świdrując ją wzrokiem. Mierzyli się chwilę wzrokiem, a do sali wparował Jastrzębski z Biernatem. Widząc nastolatków w dość nietypowej sytuacji, stanęli jak wryci. Sebastian nie puścił jednak dziewczyny, a ta wyrwała mu nadgarstek, kłamiąc gładko.
- Już rozumiem to zadanie z matematyki. Już nie musisz sobie mną zawracać tyłka, idę. Cześć.
- Nie.- Powiedział dobitnie, nie zwracając uwagi na przyjaciół.- Odpowiedz tak lub nie.- Nie wypowiedziała żadnych słów i wyszła z sali, omijając kolegów siatkarza.
- Co to...- Nie dokończył, bo Bestia spojrzała na niego groźnie, mówiąc ostro.
- Nic to nie było.- Wyszedł z sali cały w nerwach.

~~~Oczami Anastazji~~~

Nie mogła się skupić na lekcji, myśląc o wczorajszym dniu. Było jej przykro, że rodzice chłopaka tak ją potraktowali. Pamiętała wciąż słowa Róży. Wiedziała, że nie powinna się spotykać z Kamińskim częściej niż jest to konieczne. Nie pasowała do jego świata i była tego świadoma. Nie chciała by ta znajomość zaszła za daleko. Wiedząc jaki jest Sebastian nie podobała jej się wizja iż mogłaby czuć do niego coś więcej.
Wyszła szybko z sali, cała czerwona na twarzy. Na środku korytarza zatrzymała ją Róża, mówiąc na tyle głośno, by zaczął zbierać się tłum wokół nich.
- Co Ty sobie myślisz, co? Że jak trochę się zakręcisz się przy Sebie to już będziesz jego laską? Wkupisz się w nasze łaski i będziesz najbardziej popularną laską w całej szkole? Oj, mylisz się moja droga. I to baardzo.- Anastazja westchnęła ciężko, wysłuchując oskarżeń dziewczyny. Nie miała siły na kłótnie. Róża skończyła, a Nastka powiedziała tylko.
- Aha, dobrze wiedzieć. Miłego dnia.- Odwróciła się na pięcie i przepychając się prze tłum, poszła pod salę chemiczną.
Dzień w szkole dobiegł końca, a ona wyszła szybko z budynku. Czuła jak złość się w niej zbiera. Wiedziała, że jeśli ktoś powie jej coś, co nie będzie się jej podoba, to wybuchnie. Złapała ją Nicola. Uśmiechnęła się do koleżanki, mówiąc wesoło.
- Idziesz z nami do galerii? Ja i Małgosia, bo widzę, że za Różą nie przepadasz.- Roześmiała się głośno.
- Nie idzie, bo mamy korepetycje.- Wtrącił się zanim zdążyła odpowiedzieć. Zdenerwowało ją to, dlatego niewiele myśląc, naskoczyła na chłopaka.
- A może miałam ochotę iść na zakupy z nimi? Skąd możesz to wiedzieć?
- Uspokój się. Napięcie przedmiesiączkowe masz czy co?
- Nie, po prostu nie lubię jak się wtrącasz w nie swoje sprawy. Kto Cię do tego uprawnia?- Nicola oddaliła się, nie chcąc słuchać ich wymiany zdań. Sebastian nie widział Nastki w takim stanie. Rozejrzał się dookoła, nikogo nie dostrzegając. Położył dłonie na ramionach Nastki, mówiąc spokojnie.
- Co się dzieje, co? Przecież Ty taka nie jesteś.
Zaczęła się na nim wyżywać.
- Denerwuje mnie, że wtrącasz się w nie swoje sprawy po prostu. Może ja chciałam iść na te zakupy? Mam dość, że zawsze muszę robić wszystko, ale nie to na co miałabym ochotę. Może chciałam iść na te zakupy zamiast pracować w kawiarni.
- Dobrze.- Powiedział spokojnie.- Popracuję za Ciebie dziś, co Ty na to? Zamienimy się rolami.- Uspokoiła się w tej chwili, nie wiedząc czy Sebastian mówi poważnie.
- Ty tak poważnie?
- No poważnie.- Wziął ją pod rękę i skierowali się w stronę Tymbarku. Wchodząc do środka, przyjaciółka dziewczyna spojrzała z przerażeniem na ich splecione dłonie, zakrywając oczy notesem.
------------------------------------
Heej, heej, hello ;)
Nika życzę Ci:
*zdrowia,
*szczęścia,
*pieniędzy,
*grona zaufanych osób
* i przede wszystkim tego żebyś się spełniała w życiu ;)
Jak minął dzień Dziecka?  
Jakie prezenty? Czy może jakieś rozczarowania? ;)
Następna część 11 czerwca  
Pozdrawiam//
Lucy15

3 026 czyt.
18796100% 32
Lucy15

Lucy15 opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 2117 słów i 11291 znaków. ·

Komentarze (11)

 
  • cukiereczek1

    cukiereczek1 10 cze 2016

    Rewelacja

  • pola26

    ~pola26 · ip:37.47.32.* · 7 cze 2016

    Mega

  • Wiki1212

    Wiki1212 6 cze 2016

    Świetne Nie wiem co o tym myśleć. Nie jestem pewna co do tego, czy dobrym pomysłem było mówienie wszystkiego Kamińskiemu. Niby twierdzi że chce jej pomóc, ale chyba trochę koloryzuje... No nie wiem, zobaczę Z niecierpliwością czekam na kolejną część

  • Ayuu????❤

    ~Ayuu????❤ · ip:89.79.244.* · 6 cze 2016

    Woow cudo ????????

  • Nika....

    ~Nika.... · ip:37.249.117.* · 5 cze 2016

    Dziękuje za życzenia opowiadanie cudowne a co do prezentu to dopiero go dostane

  • mikus

    mikus 5 cze 2016

    Jeśli juz pytasz o prezenty... No wiesz, ja juz swój dostałem prawie trzy tygodnie temu Przecudowny, bez rozczarowań A opowiadanie... hmm, coraz ciekawsze

  • Andzia1514

    Andzia1514 5 cze 2016

    Ciekawa jestem tylko czy on zmieni zdanie i wycofa się z zakładu z kolegami

  • Malineczka2208

    Malineczka2208 5 cze 2016

    Cudniee

  • Misiaa14

    Misiaa14 5 cze 2016

    Boskie ♡♡♡

  • Tosia12283

    Tosia12283 4 cze 2016

    Super

  • Martuskaa

    ~Martuskaa · ip:194.183.33.* · 4 cze 2016

    Jak zawsze mi się podoba !