Miłosna pułapka cz.11

~~~Oczami Anastazji~~~

Realizowała zamówienie stałego klienta, kiedy do kawiarni wleciał zdyszany chłopak. Odruchowo spojrzała na zegarek by upewnić się, że Sebastian znów nie zerwał się z lekcji. Potrząsnęła głową, a okulary osunęły się w dół. Poprawiła je czym prędzej, podając zamówienie gdy obok klienta stanął poddenerwowany nastolatek. Inni ludzie z kolejki byli oburzeni postawą nastolatka, ponieważ czekali na swoją kolej po kilka minut gdyż były to godziny szczytu. Odezwał się rozkazująco.
- Musimy pogadać i to poważnie.
- Nie mam teraz czasu. Co dla Pani?- Zadała pytanie klientce, nie zwracając uwagi na kolegę, który zaczął niecierpliwić się jeszcze bardziej. Przysunął się jeszcze bardziej do blondwłosej klientki, nalegając.
- Nastka, cholera, nie zlejesz mnie tym razem, rozumiesz?
- Przepraszam, ale kolejka obowiązuje wszystkich, chłopczyku.- Odezwał się mężczyzna, który był zdenerwowany całą sytuacją. Zignorował słowa mężczyzny, wpatrując się uporczywie w koleżankę, która nabijała na kasę zamówienie. Powiedziała krótko.
- Za 20 minut mam przerwę. Poczekaj na mnie jeśli tak Ci zależy na rozmowie.
Miała nadzieje, że nie widać jak bardzo jest stremowana przed tą rozmową. Od samego trzęsły się jej dłonie, pomyliła kilka zamówień i prawie stłukła szklankę przez to, że nie mogła skupić się na niczym innym jak wyjaśnienie wszystkiego koledze. Wiedziała, że nie powie mu prawdy. A przynajmniej nie powie mu tego, że ojciec regularnie ją bije. Jej głowa cały czas pracowała na pełnych obrotach, wymyślając usprawiedliwienie zachowania swojego taty. Nie wymyśliła nic racjonalnego, dlatego postanowiła improwizować i najwyżej popłynąć razem ze swoimi kłamstwami.
Po upływie określonego czasu, nałożyła na siebie kurtkę po czym rzuciła tylko do przyjaciółki, że wychodzi. Uśmiechnęła się słabo do kolegi, a ten z determinacją wypisaną na twarzy, wyszedł z kawiarni. Szli kawałek w grobowej ciszy aż odezwał się, zatrzymując przed wejściem do parku.
- Ziółko zaczyna podejrzewać, że ojciec Cię bije.- Otworzyła szerzej oczy, zdziwiona bezpośredniością chłopaka.
- Al...- Nie dał jej nawet dokończyć, dość ostrym głosem wchodząc w słowo.
- Nie mów, że tak nie jest, rozumiesz? Nie jestem głupi i umiem połączyć fakty.- Zaczął wyliczać na palcach.- Siniaki na rękach i brzuchu, rozwalona brew, podbite oko, często nieobecności w szkole, na W-Fie dziewczyny mówią, że też masz zwolnienia, dlatego jeśli zaraz mi nie powiesz prawdy to pójdę i powiem wszystko wychowawczyni.- Usłyszawszy groźbę włos zjeżył jej się na głowie. Wiedziała, że chłopak nie żartuje, dlatego złapała nadgarstki i mówiąc spokojnym głosem przekazała, patrząc mu prosto w oczy.
- Nie możesz iść do Pani Ziółko, rozumiesz?
- Nie mogę? Jesteś tego taka pewna?- Zapytał kpiarsko. Przełknęła głośno ślinę, a w jej oczach pojawiła się panika. Widzący to chłopak, uspokoił się po czym po prostu przytulił mocno do siebie Anastazję, która początkowo była zaskoczona tym gestem jednak po czasie również go odwzajemniła, wtulając się w kurtkę chłopaka.- Dobrze, nie pójdę do niej. Nie będę też naciskał żebyś mi o tym opowiadała. Jeśli będziesz chciała to zrobisz to tylko proszę Cię, nie kłam. Nie cierpię tego.- Przytaknęła głową na znak zgody, odsuwając się od niego.
Powiedziała na poprawę humoru.
- Nie wiedziałam, że w ciągu kilku dni możesz się zacząć tak o mnie troszczyć.- Popatrzył na nią gniewnie, a ta roześmiała się pod tego spojrzenia.
Ruszyli z powrotem do pracy dziewczyny, a jej myśli krążyły wokół Kamińskiego, który zaczynał ją intrygować, ale jednocześnie przerażać tym, że zaczął wnikać w sprawy, które nie powinny były go obchodzić.
- Nic nie powiedziałem Ziółko, co by mogło Cię pogrążyć.- Puścił jej oczko gdy byli pod drzwiami "Tymbarku".- Mam nadzieję, że możesz jutro iść na korepetycje?
Pokiwała potakująco głową po czym skradł jej buziaka w policzek, a potem uciekł z szerokim uśmiechem na twarzy. Patrzyła za nim póki nie zniknął jej z pola widzenia. Miała dziwne wrażenie, że ktoś ją obserwuje, ale po rozejrzeniu się, nikogo nie dostrzegła. Otrząsnęła się, pozbywając dziwnego uczucia.

~~~Oczami Sebastiana~~~

Spotkał się z kumplami u siebie w domu. Pech chciał, że akurat byli w nim rodzice, z którymi chłopak ma słaby kontakt. Ojciec zawołał go do swojego biura, gdzie na środku pokoju stało drewniane biurko, a nim leżał stos papierów, laptop i lampka. Na ścianach wisiały różne certyfikaty, świadczące o ukończeniu studiów medycznych. Sebastian usiadł w fotelu, który stał przed meblem, kręcąc się i wiercąc. Mężczyzna nie zwracał na syna uwagi przez pewien moment, co nie było niczym nowym w jego zachowaniu. Odłożył papier, zdjął okulary z nosa a palce dłoni splótł ze sobą. Powiedział głosem, który nie wyrażał żadnych uczuć.
- Jutro przyjdzie do nas na kolację Kłódka, mówiłem Ci o nim, prawda?
- Tak.- Odpowiedział cicho znudzony.- To jest ten sławny chirurg.
- Dokładnie. Jutro masz być stosownie ubrany i nie chcę słyszeć żadnych głupich komentarzy z Twojej strony, co do jego osoby.
- Nie zapomnij dodać, że to SKROMNA osoba.- Podkreślił przedostatnie słowo. Widząc karcąc spojrzenie ojca, dodał.- Przepraszam, postaram się być przykładem dobrego syna, o którym tak wściekle marzysz, ojcze. Wszystko?- Zapytał, podnosząc się z fotela.
Tamten skinął głową, a Sebastian wyszedł z pokoju. Nie chciał być chirurgiem tylko adwokatem, ale jego ojciec nie brał pod uwagę jego zdania. Matka tak samo. Znów pojawił się w pokoju, gdzie zawzięcie rozmawiano o przedsięwzięciu, którego się podjął. Marek próbowali odciągnąć Sebastiana, Kamila i Damiana od głupiego pomysłu, ale ten trzeci napalił się na niego jak na żaden inny do tej pory. Kamiński usiadł na krześle obrotowym, które były obok jego biurka, a blondyn zaatakował go.
- No i jak postępy? Bo przecież wiadomo, że jej nie przelecisz więc możesz od razu wypłacić mi pięćset złoty.- Uśmiechnął się chytrze.
- Zamknij się.- Odgryzł się Kamil, który kibicował Sebastianowi.- On ją przeleci do balu, zobaczysz.
- Oczywiście, że to zrobię.- Powiedział peny siebie Seba.- Tylko muszę wciąż udawać, że jestem jak jakaś ciapa, która nie myśli cały czas o jednym.- Gdy pomyślał o uśmiechu dziewczyny, jego usta same wykrzywiły się w banana. Przypomniał sobie zapach jej włosów przez co zapomniał na chwilę o swoich kumplach.
- Stary!- Krzyknął Kamil, a Kamiński wrócił do żywych.- Mówiłem, że jeśli chcesz ją zdobyć to musisz ją w sobie bezgranicznie rozkochać. Wiesz, spędzać z nią więcej czasu, zapoznać ją z nami i dziewczynami, udawać, że jesteś romantykiem, zabierać do restauracji.
- Wiem, ale wszystko po kolei, moich chłopcy. Do balu mam jeszcze kilka miesięcy, a zaliczę ją wcześniej.
- Chyba, że się w niej zakochasz.- Powiedział kpiarsko Biernat, a wszyscy, oprócz Marka, wybuchnęli śmiechem.- Co taki milczący jesteś?- Zapytał Marka.
- Bo czuję, że to się naprawdę źle skończy.- Wypowiedział na głos swoje obawy.
- Jak zwykle jesteś przewrażliwiony.
- Mówię serio, chłopaki. To się naprawdę skończy źle.- Mówił tak zdecydowanie, że Sebastiana aż przeszły ciarki.

~~~Oczami Anastazji~~~
  
Znów spotkała się z Chrystianem, z którym spędziła miło czas. Dowiedziała się o nim sporo nowych rzeczy, a on sam zaprowadził ją do miejsca, gdzie spędzał mroźne noce. Magazyn był stary i bardzo obskurny. Różne pudełka, butelki po alkoholu czy strzykawki walały się na ziemi. On jednak odszedł do rogu pomieszczenia i usiadł na popsutym materacu, a wokół niego nie było żadnego bałaganu ani śladu po używkach. Wyciągnął z reklamówki bułkę i parówkę, podając po sztuce Nastce, która odmówiła zjedzenie, martwiąc się, że Chrystian potem miałby być głodny. Wzruszył ramionami, zabierając się za jedzenia, a ona usiadła obok niego, czując przez kurtkę chłód bijący od ściany. Chciała mu pomóc, ale nie wiedziała jak.
- Słuchaj...- Zagadnęła go gdy siedzieli kilka minut w ciszy.- Tam, gdzie pracuję, szukają kogoś do pracy. Nie płacą dużo, ale myślę, że gdybyś chciał to mogę Ci załatwić tam pracę. Jeśli oczywiście chcesz.
- To bardzo miłe z Twojej strony, ale nie chcę.- Powiedział, czerwieniąc się.- Jest mi dobrze tak jak teraz.
- Dobrze.- Mruknęła z delikatnym uśmiechem na twarzy.- Ale pamiętaj, że jak coś, to się za Tobą wstawię.- Przytaknął po czym zmienił temat.
Następnego dnia poszła do szkoły, a podbite oko przykryła makijażem. Idąc do swojej szafki, czekał na nią Sebastian oparty o ścianę. Kokietował jakąś dziewczynę, ale gdy zobaczył zbliżającą się Nastkę, od razu stracił uwagę nowo poznaną blondynką. Otworzyła szafkę, mówiąc rozbawiona.
- Nie boisz się, że ktoś zauważy, że gadasz z takim pomiotem jak ja?- Udał przerażenie i odwrócił się, patrzeć przed siebie.
- Masz rację. Lepiej będzie jak będę patrzył przed siebie i niech wszyscy myślą, że tracę zmysły.
- Też mi wyjście.- Prychnęła, wyciągając książkę do polskiego. Odeszła od niego, a sam chłopak patrzył na nią z opadniętą szczęką. Był zdziwiony pyskówką dziewczyny, ale cieszył się z tego powodu. Wiedział, że będzie ciekawie. Siedząc na lekcji, Nastka dostała karteczkę.
" PAMIĘTASZ O KOREPETYCJACH, NIE? SEBA "
Spojrzała w bok, bo tak jak on i Kamil, siedzieli w ostatnich rzędach tylko, że chłopcy od strony drzwi, a ona od strony okna. Nabazgrała odpowiedź.
" TAK, PAMIĘTAM. A CO? " Kolega podał karteczkę chłopakowi, a ten gdy ją odczytał, zaczął szybko pisać swoją myśl.
" NIC. PRZYPOMINAM CI TYLKO. NIE CHCĘ ŻEBYŚ ZWIAŁA Z LEKCJI " Uśmiechnęła się, rozbawiona troską.
" NIE MARTW SIĘ, NIE UCIEKNĘ "
" FAKT, NIKT BY NIE CHCIAŁ ODE MNIE UCIEC. W KOŃCU JESTEM BOSKI " Stłumiła śmiech czytając wypowiedź Sebastiana.
" NIKT CI NIE ZABRANIA MARZYĆ "
" RANISZ. SPÓJRZ NA MNIE "
Zerknęła, a chłopak trzymał się za serce z bólem wypisanym na twarzy. Kazała mu puknąć się w czoło, znów wsłuchując się w znudzony głos polonistki.  
-----------------------------
Heej, heej, hello :
No więc na wstępie chcę przeprosić, że część jest dzisiaj,
a nie było jej wczoraj, tak jak jest zawsze ;
Nie miałam jak jej napisać, a to wszystko przez wycieczkę,
którą we wtorek do Wiednia :)
Trzeba było zrobić zakupy, a robiłam je wczoraj dwa razy,
bo nie kupiłyśmy wszystkiego, co trzeba było xd  
Przepraszam was bardzo za to w takim razie :)
To się już raczej nie powtórzy ;)
Druga sprawa to sama wycieczka, bo jest ona trzydniowa,
dlatego nie jestem pewna czy część się ukażę w sobotę, 14 maja,
a nie dopiero w następną czyli 21 maja :/
Jeśli miałaby się okazać dopiero 21. to byłyby to dwa rozdziały
połączone w jeden, ale postaram się dodać 14 maja ;)
Panno LIVEFORLOVE chcę Ci życzyć:
* jeszcze więcej napisanych cudownych wierszy,
które tak bosko tworzysz :D
* uśmiechu na twarzy, bo jest najważniejszy :)
* dobrze napisanych testów gimnazjalnych ;)
* dostania do wymarzonej szkoły :)
* wiary w swoje możliwości ;)
* dążenia do wyznaczonych celów ;)
* samych dobrych osób,
które będą Cię otaczać,
* spełnienia najskrytszych marzeń :)
Jednym słowem:
NAJLEPSZEGO! :)
Zapraszam też na snapa, bo pewnie będą tam zdjęcia z wycieczki ;)
a jak nie to można pisać na priv to powysyłam na prywatne wiadomości :)
pisareczkaa13
Wiem, że czytają maturzyści więc zapytam:
Jak poszło na testach? Matematyka ponoć była najgorsza xd
Będziecie się widzieć w czerwcu jeszcze raz? xd
Pozdrawiam//
Lucy15

3 762 czyt.
18137100% 17
Lucy15

Lucy15 opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 2189 słów i 12141 znaków. ·

Komentarze (10)

 
  • Barbie

    ~Barbie · ip:217.99.237.* · 21 maj 2016

    Pojawi się dzisiaj rozdział?

  • Barbie

    ~Barbie · ip:83.21.250.* · 17 maj 2016

    Kiedy pojawi się kolejna część bo nie było w weekend

  • Urwisek

    Urwisek 9 maj 2016

    Cudownie myszko Jezu Sebastan ma dwa wcielenia ehh

  • Misiaa14

    Misiaa14 8 maj 2016

    Kocham ♡♡♡

  • Wiktor

    ~Wiktor · ip:82.160.125.* · 8 maj 2016

    Witaj. Też zacząłem czytać Twoje opowiadanie. Już jestem na bieżąco. Udanej wycieczki. Pozdrawiam Wiktor

  • NataliaO

    NataliaO 8 maj 2016

  • mysza

    ~mysza · ip:217.99.238.* · 8 maj 2016

    Szkoda, że jest tak głupim chłopakiem.

  • Wiki1212

    Wiki1212 8 maj 2016

    Ooo Oni są zajebiści! Szkoda tylko, że Sebastian w rzeczywistości, jest kompletnym idiotą, bo gdyby nie robił tego wszystkiego dla tego głupiego zakładu, byliby wspaniałą parą Mam nadzieję, że jednak się ogarnie i przestanie się w to bawić. Czekam na kolejne

  • Malineczka2208

    Malineczka2208 8 maj 2016

    Świetneeeee Kocham to

  • Barbie

    ~Barbie · ip:83.27.224.* · 8 maj 2016

    Zabieram się za czytanie