Idealnie Nieidealni cz.3

***
Po południowe słońce przyjemnie grzeje mi plecy. Wiatr rozrzuca włosy i co rusz mam je w ustach, albo po prostu przez nie nic nie widzę. Idę powoli i ze spuszczoną głową. Wracam z pracy. W jednej dłoni mam dwie reklamówki z zakupami, druga swobodnie lata w przód i tył bez mojej wiedzy. Po moich policzkach płyną strumieniami słone łzy. Jestem zmęczona, ale nie fizycznie. Moja psychika sobie nie radzi. Za dużo uczuć i emocji na raz. W głowie wciąż mam obraz Rafała, a serce jest ściśnięte tęsknotą za nim. Myślę o pieprzykach na jego ciele. Ile ich miał? Chciałabym móc je teraz policzyć, dotykając każdy jeden ustami. Myślę o silnych ramionach i o tym jak mnie tulił mocno do piersi nosząc na rękach. Byłam tak cholernie blisko jego serca. Myślę o gorących pocałunkach. O jego dłoniach, które tak często zaciskał na mojej pupie. O jego cholernie białych zębach. O odpalaniu mu papierosów, gdy prowadził passata. I o jego ręce na moim kolanie. O jego łzach, które łamały mi serce. O prostym, średniej długości nosku. Ciekawe czy zdawał sobie sprawę z tego, że go zabawnie marszczył gdy mu dogryzałam? O zawadiackim uśmiechu, który zawsze gości na jego twarzy. Te usta są zawsze ciepłe, chętne i miękkie jak aksamit. O jego języku w moich ustach, tańczącym wraz z moim jakiś psychopatyczny i szalony taniec pożądania. O włosach miękkich i chętnie poddających się moim palcom. O oczach, tak cholernie głęboko niebieskich. Mają ciemną otoczkę, ale poza tym są bardzo jasne. Przypominają wzburzony sztormem ocean. Przy brzegu lazurowy, ale dalej granatowy, głęboki, niebezpieczny i pełen tajemnic. Nigdy nie widziałam oceanu, ale tak go sobie zawsze wyobrażałam. Brakuje mi jego długich, niemal kobiecych rzęs. Ciemnych brwi, które zabawnie marszczy, gdy jest zamyślony lub unosi w zaskoczeniu lub zdziwieniu. Myślę o wystających kościach policzkowych. O uszach, które uwielbiam przygryzać. O lekkim zaroście, którym mnie drapał. Nie bolało, za to bardzo podniecało. O lekko szorstkich od pracy dłoniach, którymi głaskał mój brzuch na dobranoc, a ja mu kradłam ciepełko. O cudownych długich palcach, które wkładał mi do trampek żeby masować stopy i kostki. To było bardziej intymne, niż gdy stałam przed nim ubrana jedynie we własną skórę. O jego cudnie pachnącej szyi z małym jabłkiem Adama. O szerokich ramionach z wyraźnie zarysowanymi mięśniami. Będąc w nich czułam się pełna i kompletna. O malutkich sutkach, które stawały się jeszcze mniejsze, gdy dotykałam je opuszkami lub językiem. O unoszącej i opadającej przy każdym oddechu klatce piersiowej. O kaloryferku na brzuchu, po którym błądziły moje palce. O fajnym pępku, dookoła którego zataczałam mu językiem kółka i łaskotałam. O plecach, które drapałam nie kontrolując swojej namiętności i rozkoszy. O kuszących bokserkach, które wiecznie wystają mu z pod spodni czy spodenek. O pośladkach, na które nocą wędrowała moja dłoń. Zaciskałam i prostowałam palce muskając jego skórę. O ścieżce miłości prowadzącej do placu zabaw. O sprzęciku, którym robił cuda z moim ciałem. O długich, umięśnionych nogach pokrytych ciemnymi włoskami. O sporych stopach, które uwielbiałam pieścić swoimi. Rany, nawet nie wiem jaki ma rozmiar buta. O jego błyszczącym od potu ciele, gdy się kochaliśmy lub tańczyliśmy. O tym że nazywał mnie Małą Wiedźmą. Tak bardzo go kocham i za nim tęsknię...
Wlekę swoje zwłoki objuczona tymi siatkami i pogrążona w myślach. Wiedziona czystą kobiecą intuicją spoglądam w prawo i widzę stojącą nieopodal roześmianą parę. Jak ja im teraz zazdroszczę. Szczupła blondynka, ubrana w dopasowaną, obcisłą, czerwoną sukienkę i szpilki, uśmiecha się i wesoło coś do niego szczebiocze. Dziewczyna ma duży biust, czerwone paznokcie, mocno pomalowane oczy i usta podkreślone czerwoną szminką. Obsesję ma na punkcie tego koloru, czy jak? Jest elegancka, zadbana i muszę przyznać że wygląda jak wychudzony pomidor, ale cholernie seksowy pomidor. Jako że jest chłodno, ma na sobie dobrze mi znaną bluzę swojego mężczyzny. On owija jej długie proste włosy o swój palec i aż tutaj słyszę jego cudowny śmiech. Chłopak stoi do mnie plecami, ale wygląda tak bardzo znajomo, że dostaję arytmii serca. Kurwa, TO się nie może znowu dziać! Mimo że się wlekłam, zwalniam jeszcze bardziej i się im przyglądam. Chłopak splata ręce za jej plecami, przyciąga ją do siebie i namiętnie całuje. Dziewczyna zauważa mój wzrok i zaczyna się tu gapić. Po chwili za jej spojrzeniem odwraca się jej partner. Ja dostaję zawału, a Rafał ma równie głupią minę jak Bartek przed laty. Wmurowuje mnie i tylko patrzymy na siebie ignorując blondynkę. Wciąż trzyma jedną rękę na jej tali. Serce wściekle tłucze mi się o żebra. Rafał rusza w moją stronę, zostawiając swoją towarzyszkę bez słowa. Krzyczy coś do niego, ale nie słyszę jej słów. Są odległe i kątem oka widzę tylko jej wykrzywioną gniewem twarz. Jestem w szoku. Gapię się jak wół na malowane wrota. Już dawno wypadły mi z rąk zakupy, ale nawet tego nie zauważyłam. Stoję tylko i patrzę. Podchodzi do mnie i otwiera usta, żeby coś powiedzieć, ale jego słowa zatrzymuje moja pięść. Uderzam z całej siły. Nie jestem w stanie wytrzymać ani sekundy dłużej i zaczynam uciekać. Biegnę dysząc i szlochając. Nie wiem dokąd. Bez celu. Po prostu przed siebie. Jak najdalej stąd. Nogi płoną zmęczeniem i potykam się na równym chodniku. Z moich ust wydobywa się krzyk. Uderzam twarzą o bruk i odpływam w objęcia ciemności.

Noc z soboty na niedzielę:

  Zrywam się z łóżka z krzykiem, z płaczem i z walącym sercem, o mało nie spadając z niego. Jestem cała zalana potem i głośno dyszę. Mam wielką gulę w gardle, a serce mnie lekko boli. Nie w przenośni, czuję fizyczny ból od nadmiaru emocji. Otacza mnie ciemność. Słyszę dobiegającą z telefonu piosenkę, ale jestem zbyt wystraszona żeby się na niej skupić. Drżą mi kolana i dłonie, jak zawsze gdy ktoś podniesie mi ciśnienie. To był tylko sen. Tylko sen. To było takie prawdziwe i rzeczywiste, ale to tylko pieprzony zły sen. Zakrywam usta poduszką i szlocham skulona w pozycji embrionalnej. TO się znowu NIE stało. To się nie stało. Tego nie było. Mimo wszystko nie mogę się uspokoić. Po omacku wyszukuję papierosy i odpalam ostatniego, którego zostawiłam sobie na rano. Biorę ze stolika kiepiołkę i trzymam drżącą ręką. W międzyczasie napełniam płuca dymem. Przecieram wierzchem dłoni mokre policzki. To było takie straszne. Nie potrafię się dzielić Niebieskookim. Nie i koniec. Jeśli mają go dotykać inne, to niech sobie go wezmą całkiem. Odstawiam popielniczkę na szafkę i opadam na plecy. Przyciągam kołdrę pod sam nos i płaczę gapiąc się w sufit. Leżę tak już jakąś godzinę. Wciąż płyną mi łzy. Nie mogę zasnąć. Słyszę jak deszcz tłucze mi się o szyby. Co chwilę ciemność w pokoju rozrywają błyski, a chwilę później słychać grzmoty. Zapalam nocną lampkę i po raz tysięczny przecieram dłonią łzy. Wygrzebuję się z łóżka i ubieram białą bieliznę, czarne spodnie, seledynową bokserkę i szare skarpetki. Rozczesuję włosy i robię kucyka. Zwijam go palcami w kok i zabezpieczam drugą gumką. Zakładam czarną, ocieploną w środku podszewką, skórzaną kurtkę bez kaptura. Do kieszeni wrzucam portfel i telefon, ale przedtem wyłączam muzykę. Idę do przedpokoju i zakładam wciąż lekko drżącymi rękami trampki. Biorę z wieszaka klucze i wychodzę zamykając za sobą drzwi. Człapię szybkim krokiem na cpn. Buty przemakają szybko, tak samo jak włosy i przód spodni. Włażę w niezliczoną ilość kałuż, ponieważ nawet nie myślę o tym, żeby je ominąć. Przynajmniej nie widać strumieni moich łez. Na miejscu kupuję papierosy i dwa tyskie. Facet prosi mnie o dowód. Normalnie rzuciłabym jakąś śmieszną, kąśliwą uwagę. Ale teraz jestem po prostu zirytowana jego stwarzaniem problemów. Moje usta zaciskają się w kreskę. Wygrzebuję płaską płytkę z portfela i mu rzucam na ladę. Oddaje mi ją po sekundzie, tylko na nią zerknął. Nawet nie popatrzył na datę urodzenia. Płacę i wychodzę bez słowa. Pieprzony palant. Nie mam ochoty wracać do domu. Więc idę na ten plac zabaw, gdzie rzadko pojawiają się mundurowi. Muszę przejść spory kawałek, bo to lepsze niż dostać mandat w tym policyjnym mieście. I tak już mnie minęły tylko w drodze na cpn dwa radiowozy. Dłonie mam lodowate, ale na sercu czuję jeszcze większy chłód. Wyciągam telefon i mokrą dłonią, rozmazując krople wody na wyświetlaczu, włączam Proletariat - Nie Masz Nic i wsłuchuję się w słowa piosenki.
"W zimną noc, gdzieś pod neonami
Stałaś tam, między ulicami
Naście lat, jasne brudne włosy
Smutna twarz, z piętnem przemocy.
Nie masz nic, nie masz nawet siebie  
W sercu lód, może litość w niebie
Miałaś mieć, to co inni mają
Kochać to, co inni kochają[...]"
Nucę sobie cicho pod nosem całą nutę paląc fajkę, szlochając i pociągając nosem. Cholerna tęsknota nie chce się odczepić. Na placu zabaw ładuję się na huśtawkę. Odpalam kolejnego papierosa i otwieram puszkę. Huśtam się lekko zahaczając butami o mokrą ziemię. I co z tego że pobrudzę trampki? Nieważne. Co z tego że woda pod pupą dobrała się już do bielizny? Też nieważne. Co z tego że mi zimno? Nieważne. Bujam się i słucham piosenek popijając zimne piwo. Chciałabym umrzeć. Po prostu zasnąć i nigdy więcej nie otworzyć oczu. Uciec od życia, problemów i współczujących spojrzeń, które mnie czekają. A także szyderczych, że się nabrałam na jego gierki. Włączam "Tęsknotę" i znów targa mną szloch. Ogólnie nie słucham Verby, ale ta piosenka mi się cholernie podoba. Próbuję ogrzać dłonie między udami, ale robi mi się jeszcze zimniej. Przyglądam się pięknym błyskawicom. Mam wrażenie że niebo płacze razem ze mną. Już nigdzie nie czuję się na miejscu. Jedzenie straciło smak. Nawet jeszcze nic nie jadłam od piątku. Mimo to nie czuję głodu. Nie wiem jak długo tu siedzę. Puszki spoczywają już dawno w pobliskim koszu. Podnoszę się w końcu i zmierzam do pustego domu. Wlekę nogę za nogą. Miasto jest wymarłe jak moje wnętrze. Nie ma księżyca, ani gwiazd. Mrok i pustka. Świecą tylko latarnie i niektóre szyldy sklepów. Wiatr świszczy i przewiewa mnie do kości. Wchodzę do mieszkania. Otacza mnie przyjemnie ciepłe powietrze. Rozbieram się do naga, zostawiam mokre rzeczy w łazience na podłodze. Idę do sypialni, ładuję się na łóżko, zwijam się w kłębek i zakrywam się cała kołdrą. Wciąż drżę z zimna. Korci mnie żeby napisać Rafałowi "Kocham Cię", ale powstrzymuję się. Nie chcę się nim dzielić z nikim. Egoistycznie pragnę go tylko dla siebie. Jeśli nie mogę go mieć na tych zasadach, to wolę żeby go nie było wcale. Chcę zasnąć, ale myśli jest zbyt dużo. Więc tylko leżę, telepię się i cichutko szlocham. Przypomina mi się stara piosenka z filmu "Pokaż kotku co masz w środku" i ją pobieram z ulub-a. Edyta Górniak wyje nielitosiernie tym swoim śmiesznym głosem, ale jej słowa odzwierciedlają moje myśli, więc słucham tego gówna.  
"Potoki finezyjnych słów,  
Bez końca płyną z Twoich ust.
Nie myślisz chyba, że
Uwierzę w każdy wers,  
Znam Cię przecież, nie od dziś.
W masce nawet śpisz,  
Z nią tak do twarzy Ci...  
Więc.
Oszukuj, udawaj - Ja swoje wiem!
Co w środku, masz kotku?
Nie zdziwi mnie, już nie.
Bukiety zawsze świeżych róż,  
Codziennie kładziesz u mych stóp.
Czy tego chcę, czy nie,  
Wciąż zapewniasz mnie,  
Że tą jedyną jestem Ja.
W oczach kłamstwo lśni,  
Z nim tak do twarzy Ci!"
  Z kuchni dobiegają mnie dźwięki sztućca obijającego się o płytki. Oj tam, żadne duchy. Koteł się czymś bawi. Mam tylko nadzieję że nie wybrał sobie noża na zabawkę. Słucham smętnych piosenek i czekam na sen, który za cholerę nie chce nadejść...

_______
Nie wiem kiedy następna, bo coś weny nie mam :P tak więc proszę o odrobinę cierpliwości i wyrozumiałości ;)

3 654 czyt.
11764100% 14
DziecieChaosu

DziecieChaosu opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 2279 słów i 12452 znaków. ·

Komentarze (7)

 
  • SzalonajestemXD

    SzalonajestemXD 20 cze 2015

    Kocham te opowiadanie !!!! Caly czas czekam na moment aż znowu będą razem

  • Marlens

    ~Marlens · ip:46.174.231.* · 20 cze 2015

    Tak, tak.! Nie pozwól im długo żyć bez siebie, zgadzam się z przedmówczynią. Świetnie piszesz, szybko się czyta, nie robisz błędów. Masz talent. Absolutnie. Pozdrawiam i czekam z niecierpliwością. !;D

  • Li

    ~Li · ip:178.43.43.* · 20 cze 2015

    Uwielbiam to opowiadanie. Mam nadzieję, że się wkrótce zejdą bądź zdarzy się jakiś wypadek, szpital itd.. lubię dramatyczne sytuacje. Ale chcę ich widzieć znowu razem. Pisz dalej szybciutko, bo niecierpliwość wzrasta

  • Hope3

    Hope3 20 cze 2015

    Takie piękne opisy. Jak dla mnie na początek fajnie jest przeczytać te myśli, można się sporo dowiedzieć o bohaterach. Czekam na następną.

  • Paulaaa

    ~Paulaaa · ip:94.40.90.* · 20 cze 2015

    No po prostu fantastyczny rozdział

  • mysza

    ~mysza · ip:83.30.162.* · 20 cze 2015

    Zgadzam sie z @~yzo Co do tekstu piosenki na końcu to Rafał przynajmniej mówił by jej prawdę o tym, że ją kocha itd. Nie pozwól im długo być bez siebie!

  • yzo

    ~yzo · ip:46.112.17.* · 20 cze 2015

    jak dla mnie to troszkę za dużo rozmyślań ale nadal mi sie podoba