Idealnie Nieidealni cz.25

 Po prostu jebnęła mi przed nosem drzwiami. Cała ta sytuacja mnie wkurzała niemiłosiernie, ale starałem się być spokojny i zrozumieć Martę. Nie powiedziała czy chodziło o Majkę, czy o to zdjęcie z Izą. A może o jedno i drugie. Nie miałem pojęcia co jeszcze mogłem zdziałać. Odetchnąłem głęboko kilka razy, żeby odgonić łzy i trochę się uspokoić. Nie zrobiłem nic złego, a i tak wina była moja i Marta miała mnie dosyć. Wiedziałem, że sam na jej miejscu zrobiłbym podobnie, mimo to, miałem jej to za złe. Gdzieś głęboko na dnie serca miałem do niej żal, że mi nie wierzyła. W każdy znany mi sposób starałem się jej udowadniać, że jest jedyna i najważniejsza, ale to widocznie było dla niej za mało. Myśli kotłowały mi się pod czaszką. Postanowiłem zająć się czymkolwiek, żeby tylko chociaż przez chwilę skupić myśli na czymś innym. Wróciłem do samochodu i pojechałem z powrotem do siebie, by raz na zawsze pozamykać stare sprawy. Jak ma się wszystko spierdolić, to niech jebnie z hukiem i naraz.  
***
   Magda z już spakowanymi rzeczami czekała na mnie w swoim starym pokoju. Stała do mnie plecami gapiąc się w okno. Odwróciła się do mnie dopiero, gdy ciszę przerwał głos jej córki.
- Tatusiu, a mama mówi, że to była Twoja nowa dziewczyna. Dlaczego ona Cię biła? - zapytała Majka.
- Bo jest bardzo zła na mnie - odpowiedziałem.
- Byłeś niegrzeczny? - dopytywała.
- Nie, ale ona myśli że tak, Kochanie.
- I dlatego jesteś smutny? - drążyła.
- Odwieziesz nas, czy mamy iść z tymi tobołami na autobus!? - przerwała nam Magda.
- Odwiozę - odpowiedziałem spokojnie.
   Umyłem twarz pod kuchennym kranem i zacząłem znosić reklamówki i torby Magdy do samochodu. Po trzeciej rundce, gdy bagaże już spoczywały w aucie i Majka z Magdą również, wyjechałem z parkingu i ruszyłem w stronę Sandomierza.
- Co Ci powiedziała na to, że masz córkę? - zapytała Magda.
   Podkręiłem radio i zostawiłem pytanie bez odpowiedzi. Miałem dosyć znoszenia fochów Magdy. Cały czas zachowywała się jakbym był prawdziwym ojcem Majki i chuj wie czemu uważała, że jej się to należy, chociaż nie pozwalała mi decydować o niczym, co dotyczyło małej. Majkę pokochałem jakby była moją córką i starałem się znosić humory Magdy tylko dla niej. Magda potrafiła być naprawdę fajna, ale w jeszcze większym stopniu wredna i samolubna. Czasami miałem wrażenie, że wydzierała mi po kawałku duszę.
- Gdzie Ty jedziesz? - zapytała nagle Magda, tym samym wybijając mnie z myśli.
- Muszę oddać coś ojcu. Zajmie mi to tylko chwilę - wyjaśniłem.
   Zdziwisz się franco co - dodałem w duchu.
**
   W rodzinnym domu mama przywitała nas ciepło i bardzo się ucieszyła na widok Magdy, a jeszcze bardziej kiedy zobaczyła Majeczkę. Ojciec oglądał jakiś film w salonie, ale na nasz widok podniósł się i zdawkowo przywitał. Jakoś nigdy nie poświęcał szczególnej uwagi swojej "wnuczce". Był uprzejmy, ale raczej traktował ją z rezerwą.
- Gdzie jest mamusia? - zapytałem Oliwi, która schodziła do nas ze schodów, krzycząc: "wujek! wujek!"
- W pokoju, wujku. Za raz zejdzie - odparła dziewczynka. Dała mi buziaka i pobiegła do Majeczki.
- Pobawisz się z Majką u Ciebie w pokoju? - zaproponowałem.
   Dziewczynki złapały się za ręce i pobiegły na piętro, a ja ruszyłem śladami matki, która wyszła już do kuchni po poczęstunek. Kiedy opuszczałem korytarz, zauważyłem przez otwarte drzwi, że w salonie ojciec i Magda nie odzywali się do siebie.
- Wszystko w porządku? - zapytała matka przyglądając mi się ukradkiem, gdy tylko do niej podszedłem.
- Nie do końca, mamo - przyznałem. Pociły mi się dłonie, więc przepłukałem je pod kranem zimną wodą.
- Mówiłam Ci, że ta dziewczyna nie jest dla Ciebie i będą z nią kłopoty - odpowiedziała.
- Daj, wezmę to, a Ty weź talerze - powiedziałem biorąc od rodzicielki tacę z napojami.
   Ustawiliśmy z mamą wszystko na ławie. Ona usiadła na kanapie i założyła nogę na nogę. Ja wołałem stać. Ściskało mnie w środku i czułem się paskudnie. Wszystko się we mnie ściskało. Wiedziałem, że jeśli nie odezwę się teraz, to będę milczał już zawsze. Wziąłem głęboki oddech. No dobra, raz kozie śmierć.
- Mamo, chciałem Cię przeprosić - zacząłem.
   Skierowałem tym na siebie ogólną uwagę. Tata znów przestał patrzeć w telewizor, Magda odłożyła telefon, a mama wydawała się być mile zaskoczona. Uśmiechnęła się do mnie pobłażliwie.
- Widzisz synu, może i mama czasem się myli, ale w przypadku tej dziewczyny na pewno nie - oświadczył ojciec.
- Masz rację, tato. Ta dziewczyna nie zasługuje na szacunek mamy, ani mój - zgodziłem się i patrzyłem na ich zdziwione twarze. - Tak samo jak i Ty - sprecyzowałem zatrzymując wzrok na rodzicielu.
- Co powiedziałeś gówniarzu!? To ja sobie żyły wypruwałem, żeby Ci ni... - uniósł się, ale wszedłem mu w słowo.
- Skończ już tą pierdoloną szopkę. Ja mam dość. Powiecie jej sami, czy ja mam to kurwa zrobić!? - zapytałem twardo. Wbiłem wzrok w oczy najpierw zaskoczonej Magdzie, która natychmiast zrobiła się czerwona jak burak i przestraszonym wzrokiem szukała pomocy u mojego taty. A później popatrzyłem na ojca. Tym razem wytrzymałem jego lodowate spojrzenie.
- O czym wy do diabła mówicie!? - zapytała podejrzliwie matka. Nerwowa atmosfera już się jej udzieliła.
- Nie zrobisz tego. Ona tego nie zniesie. Nie możesz... - przekonywał ojciec patrząc na mnie kpiąco.
- O Magdzie, mamo - zignorowałem rodziciela.
- Wynoś się z mojego domu!!! - wrzasnął ojciec wstając i wskazując palcem na drzwi.
- Janek! Co Cię opętało!? Powie mi ktoś wreszcie, o co tu chodzi? Magda, coś Ci jest? - dopytywała zaniepokojona mama patrząc na wszystkich po kolei.
- Skoro oni się boją, to ja Ci powie... - zacząłem.
   Ojciec wyskoczył do mnie z rękami, ale byłem na to przygotowany. Z całej siły uderzyłem go pięścią w twarz. Odpłaciłem mu tym samym za tamten pamiętny dzień, gdy to on mnie pobił i upokorzył. Przewrócił się razem z ławą. Szkło i porcelana z głośnym łoskotem potłukły się rozrzucając dookoła swoją zawartość, ale nikt nie zwrócił na to uwagi. Doskoczyłem do ojca i wykręciłem mu łapy, równocześnie przygniotłem go kolanami do podłogi. Szarpał się, ale nie po to przez pięć lat przygotowywałem się do takiej sytuacji, żeby się teraz z nim bić. Chciałem tylko, żeby wiedział, że już nie jest silniejszy i że się go nie boję.
- Rany boskie, co wy robicie!? - krzyczała matka. - Rafał puść go natychmiast!
- Wiesz za co Cię właśnie przeprosiłem? - krzyknąłem do niej zupełnie ignorując jej paplaninę. Nie panowałem nad sobą.
- Nie słuchaj go, Kochanie! Gówniarz kłamie!!! On chce nas skłócić! - krzyczał ojciec.
- Za to, że ta kurwa, która siedzi na Twojej kanapie, urodziła dziecko Twojego pieprzonego męża, a ja ich kryłem i wziąłem to na siebie. Teraz już wiesz dlaczego naprawdę ojciec był ze mnie taki dumny i dał mi wtedy samochód, pracę i kupił mieszkanie.
   Matka patrzyła na nas wszystkich z niepewną miną, zupełnie jakbyśmy zwariowali. A później do niej dotarło. Tyle razy mnie kiedyś prosiła, żebym był bardziej czuły dla Magdy, a ja nawet nie chciałem jej dotknąć i wściekałem się, gdy tylko poruszała ten temat.  
- O mój Boże! O Boże! - mama zasłoniła ręką usta i zaczęła płakać. - O Boże! Boże! Boże! - powtarzała w kółko jakby miało jej to w czymkolwiek pomóc. - Wynoś się Ty dziwko z mojego domu! Jak mogłaś!? Traktowałam Cię jak własną córkę! - krzyknęła do Magdy, która pomimo, że zawsze miała coś do powiedzenia, teraz tylko wytrzeszczała z niedowierzaniem oczy i nieświadomie wodziła ręką po jednym z tatuaży.
- Precz!!! - wrzasnęła moja matka i dopiero to poderwało Magdę.
- Idź do samochodu, za raz przyjdę z Majką i was odwiozę - powiedziałem, gdy była już przy drzwiach.
- Rafał, proszę, zostaw nas teraz samych i nie płacz synku, to nie Twoja wina. Powinnam była się domyślić - powiedziała mama kładąc mi jedną rękę na ramieniu, a drugą przejechała mi po policzku.
   Nawet nie wiem kiedy się rozpłakałem. Puściłem ojca i pewnie byłby znowu się na mnie rzucił, ale mama go spoliczkowała, zaczęła okładać otwartymi rękami i zaczęli się kłócić. W to już się nie mieszałem. Musieli załatwić to między sobą. Miałem iść na piętro, ale siostra stała już na schodach i powiedziała mi, że Magda zabrała Majkę i wyszła. Zapytała co się dzieje, ale ją zignorowałem. Opuściłem swój rodzinny dom trzaskając za sobą drzwiami.
   Magda płakała. Stała przy samochodzie i mierzyła mnie nienawistnym wzrokiem.
- Jestem dla Ciebie tylko kurwą!? - syknęła gdy się zbliżyłem. - Ty jesteś niby lepszy? Co chwilę masz inną! Wszyscy wiedzą, że sypiasz z każdą, która rozłoży przed Tobą nogi! - wychlipała.
- Kiedyś chciałem sypiać tylko z Tobą, ale wolałaś gdzie indziej rozkładać nogi - odgryzłem się pomagając Majce wgramolić się do samochodu.
- Jesteś najgorszym, co mnie w życiu spotkało! - krzyknęła Magda.
- Idź się znowu pożal mojemu ojcu. Jak będzie w nastroju, to dogłębnie Cię wysłucha.
- Ty skurwysynu! - wychlipała.
- Nie kłóćcie się! - poprosiła dziewczynka.
- Przepraszam, Żabko - odparłem. - Mama i ja bardzo Cię kochamy, tylko dzisiaj jesteśmy bardzo zdenerwowani. Nie martw się, wszystko będzie dobrze - uśmiechnąłem się do małej, potargałem jej włoski i ulokowałem się za kółkiem.
   Przez całą drogę Magda płakała. Ja milczałem. Martwiłem się o matkę. Nie wiedziałem, jak wyjaśnić Majce, że jestem jej bratem. Najbardziej jednak bolało to, że straciłem Martę i nie miałem pojęcia jak mam bez niej żyć.
   Kurwa mać. No po prostu kurwa mać - pomyślałem zwięźle.

-----------
Dziękuję Kochani za komentarze i co raz więcej polubień. Przyznaję się bez bicia, że jeszcze nie mam pojęcia jak dalej potoczą się losy moich wariatów :D Kiedy kolejna część również nie wiem. Pewnie za jakiś tydzień :)

2 143 czyt.
18756100% 26
DziecieChaosu

DziecieChaosu opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 2001 słów i 10321 znaków. ·

Komentarze (7)

 
  • Bomba

    ~Bomba · ip:87.116.231.* · 6 cze 2016

    Dla ciebie duży +

  • Wiktor

    ~Wiktor · ip:82.160.125.* · 2 cze 2016

    Witaj. Super część. Ale akcja z ojcem. Niecierpliwie czekam na dalsze ich losy. Pozdrawiam Wiktor

  • NeferIsTheBest

    NeferIsTheBest 2 cze 2016

    Stanowczo za krótkie :'( Ale i tak piękne jak zawsze Ale nie piękniejsze niż ty

  • Ankaskakanka

    ~Ankaskakanka · ip:87.116.228.* · 2 cze 2016

    Wchodzę, paczam, nie dowierzam! Nowa część! I odrazu człowiekowi się spać odechciewa ale jak zaczęłam czytac to aż mi się duszno zrobiło. Za dużo emocji

  • DemonicEagle

    DemonicEagle 2 cze 2016

    Ale miałem przeczucie, dobrze że postanowiłem dziś nadrobić zaległości w czytaniu tego opowiadania. Bardzo fajna część

  • nacpanapowietrzem

    nacpanapowietrzem 2 cze 2016

    Zaszalałaś dziewczyno Tego to się nie spodziewałam A rozdział jak zawsze ideolo

  • lunetka96

    lunetka96 2 cze 2016

    Ale super część nie mogę się doczekać dalszych losów tych wariatów