Idealnie Nieidealni cz.23

Sobota:
  Cały wczorajszy wieczór przesiedziałam z Sebastianem. Pomagałam mu się spakować, później jeszcze trochę się powygłupialiśmy i powspominaliśmy maniany z dzieciństwa i początków dorastania. Kiedy o szóstej rano brat pojechał do Warszawy, rozryczałam się jak bóbr. Obiecał wkrótce ponownie mnie odwiedzić, ale i tak wiedziałam, że będzie mi go brakowało.
  Trochę się martwiłam o Niebieskookiego, bo chociaż pisałam i dzwoniłam ukradkiem, on uparcie milczał. Sebkowi oczywiście o tym nie wspomniałam, bo nie chciałam żeby na odchodne martwił się, że coś jest nie w porządku. Przecież Rafał był budowlańcem, więc najprawdopodobniej jak to oni mają w zwyczaju, wracając z pracy za dużo wypił z kolegami i pewnie już z błogim uśmiechem pierdział w poduszkę. Tej wykminionej teorii trzymałam się aż do dzisiejszego południa.
   O ósmej spotkałam się z Anką przed moim blokiem i razem poczłapałyśmy na rynek zrobić jakieś drobne zakupy.
- Ale masz podkrążone oczy - zauważyłam, bo o ile u mnie to było normą, u Gołębicy już nie.
- Całą noc nie spałam - odparła. - Byłam na domówce u kolegi i siedzieliśmy prawie do rana. Nawet jeszcze dobrze nie wytrzeźwiałam.
- Ale Ci dobrze. To pogodzona już z Gołąbkiem? - ucieszyłam się.
- Tak mniej więcej, ale byłam tam bez niego. Widziałaś się wczoraj z Romeem? - zapytała.
- No właśnie nie i chyba jeszcze śpi, bo nic od wczoraj nie odpisuje - westchnęłam.
- To w sumie dobrze. Jakby on albo Piotrek się coś pytali, to byłam wczoraj u Ciebie i oglądałyśmy filmy, okej?
   Jej prośba bardzo mi się nie spodobała, bo wcześniej Ania była tak zakochana w Gołąbku, że świata poza nim nie widziała. Chciałam żeby się pogodzili, nawet knułam wyjazd na dwie pary z Gołąbkami, żeby ich do siebie z powrotem zbliżyć. Zamiast tego musiałam kryć wybryki Anki przed Gołąbkiem.
- Okej, Misia, ale czemu mu po prostu tego nie powiesz?
- Bo się kurwa wścieknie i od razu będzie draka, "że wolę kolegów niż jego, że już go nie kocham i że mi na nim nie zależy i chuj wie czego to on sobie jeszcze nie ubzdura..." - przedrzeźniała głos Piotrka.
- A z kim w ogóle byłaś wczoraj? - zaciekawiłam się.
- Pamiętasz jak nie dawno siedziałyśmy na wale i przysiadły się do nas te dwa śmieszne chłopaczki?
- Ci od przełamywania lodów? Pamiętam - odrzekłam uśmiechając się na wspomnienie tamtych kretynów, którym docinałyśmy kiedyś z Anką.
- To ten co Ciebie wtedy podrywał, znalazł mnie na fejsbukach i trochę pisaliśmy. A wczoraj byłam właśnie u niego - wyjaśniła.
- Będziesz się z nim motać? - zapytałam wprost.
- Nie, trochę za dziecinny jest – wyjaśniła.
- To po co się z nim spotykasz?
- Bo jest śmieszny i musiałam trochę odpocząć od Piotrka i tych ciągłych kłótni. Tyle mojego, że się chociaż pośmiałam i za friko napiłam - odparła.
   Przez chwilę szłyśmy w milczeniu. Parokrotnie sprawdziłam telefon, ale wiadomości od Niebieskookiego ani widu, ani słychu. Później pochłonęło nas bez reszty oglądanie butów i ubrań, wybieranie warzyw na obiad i jak zawsze przy takiej okazji śmieszkowanie i wygłupy. W końcu objuczone kilkoma małymi reklamówkami ruszyłyśmy w drogę powrotną.
- Mówiłam Ci, że będziesz miała w końcu spokój ze Żwirkiem? Znalazła sobie jakiegoś lovelasa.
- Skąd wiesz?
- Z internetów. Załóż sobie konto na fejsbukach w końcu, to będziesz wiedziała co się dzieje dookoła.
- A na chuj mi ta wiedza? - wzruszyłam ramionami. - Sama wiesz, że jak mam potrzebę z kimś pogadać, to dzwonię do niego, albo pakuję mu się do domu. Nawet nie mam czasu interesować jakimiś ćwokami.
- Przesadzasz. Mozesz mieć na przykład po to, żeby się pośmiać, bo chłopak Mariolci jest brzydki jak cholera, a na kudłach ma tyle żelu, że wygląda jakby w kasku cały czas popierdzielał. Zresztą Ci go za raz pokażę - powiedziała wciskając mi część swoich siatek, które odruchowo od niej wzięłam.
   Chwilę macała wyświetlacz, po czym pokazała mi zdjęcie jakiegoś samca z szerokim uśmiechem, w kraciastej koszuli i blond włosach postawionych na żel. Na jego szyi uwieszona była Żwirek.
- Weź mi to sprzed oczu, bo zarzygam Ci się na tą cegłę - burknęłam.
- Brzydal nie? - odparła cofając dłoń.
- On jak on, ale tej szmaty nie cierpię - sprostowałam.
   Ania jeszcze przez chwilę szła z lekko opuszczoną głową wpatrzona w wyświetlacz telefonu.
- Znowu do mnie pisze ten Krystian – powiedziała niby normalnie, ale nawet oczy jej jakoś poweselały.
- Co chce? - zainteresowałam się.
- Mówi, że świetnie się ze mną bawił, pyta jak się czuję i czy mam ochotę na kolejne spotkanie.
- I co mu napiszesz?
- Żeby spierdalał, bo wynudziłam się jak chuj – zażartowała śmiejąc się.
- Spotkasz się z nim jeszcze?
- Nie wiem. Na razie chyba nie – wzruszyła ramionami.
- Nie chcę Ci mówić co masz robić, ale moim zdaniem powinnaś zerwać z Piotrkiem. On świata poza Tobą nie widzi. Skrzywdzisz go w chuj.
- Nie sądzę i tak tylko się ciągle kłócimy. Nie chcę o nim teraz gadać – burknęła.
   Nie zamierzałam jej pouczać. Żal mi było Gołąbka, zwłaszcza że wiedziałam doskonale jak boli zdrada człowieka, którego tak bardzo się kocha. A boli w kurewsko. Przyjaciółce momentalnie wrócił humor i przez chwilę pisała z Krystianem.
- O kuuuurwa... - powiedziała nagle i wlepiła we mnie zdziwione oczy.
- Co Ci napisał? - zaciekawiłam się.
- Nie piszę już z nim! Kurwa! Patrz na to! - podetknęła mi swój telefon pod sam nos, tak że musiałam przystanąć i odchylić głowę, żeby cokolwiek zobaczyć.
   A jak już dojrzałam to, co dojrzeć powinnam, na moim serduchu zacisnęła się lodowata łapa, w gardle zaczęła rosnąć gula i chciało mi się wyć i płakać. W kolejnej sekundzie po prostu się wkurwiłam. Mazać będę się później, jak już nad zmaltretowanymi zwłokami Rafała będą krążyć stada czarnych wron z głośnymi okrzykami: „Krrra! Krrra! Kurwa! Ale dobre! Krrra!”
   Na wyświetlaczu zobaczyłam zdjęcie roześmianej blondynki w różowej obcisłej bokserce idealnie podkreślającej jej duży biust. I nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że pod cyckami obejmowała ją ręka równie rozbawionego Rafała, na którego kolanach siedziała owa poczwara. Patrzyli sobie w oczy mówiąc coś do siebie. "Też bym chciała, żeby ktoś patrzył na mnie, tak jak on na Ciebie! Szczęścia KOCHANI!!! " - głosił upstrzony buziakami i serduszkami opis nad zdjęciem blondynki.
- Piotrek też tam był, bo jest oznaczony. Zabiję go kurwa! To mi nie pozwala gadać z kolegami, a sam się umawia z jakimiś szmatami!? - warknęła Anka i zaczęła mi czytać komentarze pełne gratulacji i z życzeniami szczęścia i innych badziewi.
   Już ja Cię kurwa Rafał uszczęśliwię!!! - przemknęło mi przez myśl.
   Ania odprowadziła mnie pod mój blok i tam się rozstałyśmy. Zaniosłam tylko zakupy na górę i jak strzała poleciałam do Rafała.

***
   Kiedy wyszłam z bloku Niebieskookiego, czułam się jak pusta skorupa. Jakby ktoś mi wydarł z środka duszę razem z bebechami. Brzuch trząsł mi się od płaczu. Ludzie na ulicy odwracali za mną głowy jak sępy za padliną. Nie miałam nawet gdzie pójść. Anka polazła mordować swojego Gołąbka, za to że wczoraj towarzyszyły mu koleżanki, zupełnie jakby sama nie spędziła tego czasu w towarzystwie kolegów. Seba był już pewnie w Warszawie i nawet nie chciałam mu mówić, jak się chujowo teraz czułam. Wojtas odpadał, bo był we mnie zakochany i mógłby próbować zrobić coś głupiego. I co ja mam ze sobą kurwa zrobić? - przemknęło mi przez myśl.
   Nie mając się gdzie podziać, poszłam kupić opakowanie czekoladek "merci" i udałam się do ostatniej osoby, która zawsze witała mnie uśmiechem i znęcała się nade mną wciskając we mnie na pozór niemożliwe do zjedzenia porcje potraw.
***
- Dzień dobry, mogę wejść? - zapytałam, gdy pani Krystyna otworzyła mi drzwi.
- I co się głupio pytasz, dziecino, skoro wiesz że tak? Wchodź i się rozgość, tylko mi powiedz czy wódka, czy herbata, bo nie wiem czy czajnik nastawiać, czy zamrażarkę otwierać - odparła staruszka zapraszając mnie gestem do środka.
- Dziękuję, herbata wystarczy - mruknęłam i ruszyłam w głąb mieszkania staruszki.
   Rozsiadłam się w fotelu i wyjęłam z torebki chusteczki i małe lusterko. Patrząc na swoją zaczerwienioną twarz staranie starłam łzy, które jakimś niepojętym cudem nie zmyły mi tuszu z rzęs. Kobieta po chwili dołączyła do mnie w saloniku niosąc ogromną bombonierę.
- Kupiłam takie drogie gówno właśnie na taką okazję. Dobre to, ale nie najemy się tym, bo prawie sam plastik w środku - zakomunikowała pani Krysia męcząc się z rozpakowywaniem.
- Czekaj kochanie, nóż przyniosę, bo świnie tak zafoliowały, żeby człowiek się cieszył z samego faktu, że udało mu się w ogóle to gówno otworzyć, a dopiero później martwił, że w środku prawie nic nie ma - powiedziała zirytowana kobieta i po chwili wróciła z małym szpiczastym nożykiem.
- O, i proszę. Częstuj się, na smutki czekolada najlepsza.
   Sąsiadka zostawiła mnie ze słodyczami i poszła zaparzyć herbatę. To i się poczęstowałam jedną i drugą czekoladową figurką z pysznym nadzieniem. Otworzyłam też „merci”, które przytargałam ze sobą, bo wiedziałam, że staruszka ma do niego słabość.
- Herbata gotowa, dziecino. Opowiadaj mi teraz, co Ci Kochanie leży na wątrobie. Wyrzucisz to z siebie, to i lepiej... - pani Krystyna urwała nadstawiając uszu.
   Ja też wytężyłam słuch. Rafał. Dobijał się do moich drzwi i prosił żebym z nim porozmawiała.
- Mam go posłać do wszystkich diabłów, czy wyjdziesz do niego? - zapytała staruszka bacznie mi się przyglądając.
   Wachałam się tylko przez chwilę. Starłam niedbale łzy z policzków i popatrzyłam w oczy babince.
- Wezmę to na klatę, pani Babciu - odparłam z uśmiechem.
- Normalnie moja krew! - zadumała kobieta patrząc jak opuszczam jej salonik.

----------------------
Miało być jutro, ale prosiliście ładnie, żeby było wcześniej :) następna za tydzień jak dobrze pójdzie :) ale myślę że powinnam się wyrobić :D Dziękuję Kochani za wasze mega motywujące komentarze i polubienia :*

1 906 czyt.
18469100% 19
DziecieChaosu

DziecieChaosu opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 1993 słów i 10538 znaków. ·

Komentarze (6)

 
  • Wiktor

    ~Wiktor · ip:188.146.10.* · 22 maj 2016

    Witaj. Dzięki za szybko dodaną część. Pozdrawiam Wiktor

  • mariplosa

    mariplosa 22 maj 2016

    No pięknie...nie będę powtarzać po innych o momencie ;P Mam tylko nadzieje ze wszystko się ułoży

  • Thinkywinky

    ~Thinkywinky · ip:87.116.228.* · 21 maj 2016

    Miałaś racje. W jeszcze gorszym momencie przerwałas niż ostatnio gwalcisz nasze umysły. Tylko tyle co powiem

  • an

    ~an · ip:82.145.222.* · 21 maj 2016

    czekam na więcej: )

  • nacpanapowietrzem

    nacpanapowietrzem 21 maj 2016

    I znowu kończysz tam gdzie coś zaczyna się rozkręcać Kobieto bez serca Rozdział jak zawsze cudowny

  • Beno

    ~Beno · ip:89.65.107.* · 21 maj 2016

    nie da się ciut szybciej, to jest za......ste