Idealnie Nieidealni cz.22

Sobota:
   Nie spałem już, ale nie otworzyłem jeszcze oczu. Moja dłoń od razu powędrowała pod poduszkę, ale telefonu nie wymacała. Chciałem zadzwonić do Marty, albo chociaż sprawdzić, czy jeszcze śpi i przy okazji ją obudzić i się z nią umówić. Powoli przypominałem sobie wczorajszy dzień i wieczorne wyjście. Odchrząknąłem głośno, by w moich ustach pojawiła się chociaż odrobina śliny i oblizałem spierzchnięte usta, żeby pozbyć się niekomfortowego uczucia. Przypomniałem sobie też, że muszę uporządkować sprawy z Magdą i mój i tak już kiepski humor pogorszył się jeszcze bardziej. Niechętnie otworzyłem i natychmiast zmrużyłem porażone światłem oczy. Poczułem jakby ktoś mi wbił pod czaszkę miliony małych, tępych i zardzewiałych gwoździ.
- Ja pierdolę – cicho burknąłem pod nosem.
   Wciąż mrużąc ślepia podniosłem się do siadu i zacząłem przeszukiwać skołtunioną pościel. Telefonu jednak jak na złość nie znalazłem. Opuściłem stopy na dywan, oparłem łokcie o kolana i schowałem twarz w dłoniach. Siedziałem tak przez chwilę w bezruchu i próbowałem uporządkować myśli. W końcu wstałem i podniosłem z podłogi zmięte spodenki, a przy okazji wysypałem na podłogę kilka monet, paczkę papierosów i zapalniczkę. Sama waga ubrania podpowiedziała mi, że w kieszeniach nie znajdę tego przeklętego urządzenia, ale i tak je przeszukałem.
- Kurwa - zakląłem pod nosem zirytowany dalszym brakiem komórki.
   Zacząłem przegrzebywać pokój i szafki, ale nadal nic nie znalazłem. Sprawdziłem kuchnię i łazienkę, ale tam też nie było tego jebanego złoma.
- Musiałem zgubić - powiedziałem sam do siebie.
   W kuchni wypiłem szklankę zimnego nektaru bananowego i zapaliłem papierosa przy otwartym oknie. Później udałem się do łazienki pod prysznic. Nie dane było mi jednak siedzieć tam zbyt długo, bo ktoś zaczął dobijać się do drzwi. Spłukałem pianę z ciała klnąc pod nosem. Wkurwiało mnie, że latem drzwi klatki były otwarte na oścież i każdy mógł wejść do bloku bez użycia domofonu. Owinąłem się w pasie dużym białym ręcznikiem i boso poszedłem otworzyć W drzwiach zastałem Magdę i Majkę.
- Cześć. Możemy wejść czy dalej jesteś obrażony? - Magda zapytała prosto z mostu.
- Wejdźcie i tak zamierzałem z Tobą dziś pogadać - odparłem i wpuściłem je do środka.
- Tatusiu, czemu do mnie już nie przychodzisz? - zapytała Maja rzucają mi się na ręce.
- Nie miałem czasu, Kochanie - odparłem i pocałowałem ją w czułko.
- Mama mówi, że wolisz teraz bardziej swoją nową dziewczynę niż nas - powiedziała przyglądając mi się.
   Popatrzyłem na Magdę morderczym wzrokiem, ale udała, że tego nie widzi. Stała w pozie pełnej pogardy dla świata.
- To nie prawda, Kochanie. Zawsze będziesz moją księżniczką - odparłem wesoło trąc swoim mały nosek Majki.
- Idę się ubrać, a Ty jak już jesteś, to spakuj resztę swoich rzeczy. Odwiozę was później do do domu. Klucz od pokoju jest w kuchni na parapecie - warknąłem do Magdy odstawiając na podłogę dziewczynkę.
- Nie mam zbytnio miejsca, a skoro te rzeczy tyle leżą już u Ciebie, to chyba nic się nie stanie jak poleżą jeszcze trochę? - burknęła przyglądając się z uwagą swoim paznokciom.
- Wypierdolę jutro wszystko do śmietnika, jak sama tego nie sprzątniesz dzisiaj - zagroziłem zirytowany jej humorami, bo to ona powinna mnie teraz przepraszać za wpieprzanie się w moje życie. Wiedziałem, że zamiast tego, ona czekała aż ją przeproszę, że rzuciłem w jej kierunku butelką i kazałem wypierdalać.
- Co Cię opętało!? To przez tą dziewczynę, tak? Ona Ci kazała? - drążyła.
- Weź po prostu spakuj te pieprzone rzeczy i nie rób mi tu... - podniosłem głos, ale przerwałem swój wywód, gdyż licho przyniosło jeszcze kogoś.
   Otwarłem drzwi i zobaczyłem w nich Martę. Najpierw zlustrowała mnie, a później jej wzrok powędrował za moje plecy. Jej twarz była bez wyrazu i wróżyła kłopoty. Czułem każdą komórką ciała, że jest wkurwiona.
- Cześć Kochanie. Wejdź proszę i...
-... i kurwa co!? - zapytała lodowatym tonem. Czyżby się już dowiedziała, że wczoraj do mnie i Gołąbka dosiadły się tamte panny?
- Magda! Tfu! Marta, proszę wejdź i porozmawia... - po raz kolejny tego dnia urwałem swój wywód.
   Uciszył mnie siarczysty policzek od Małej Wiedźmy. Kiedy znów na nią popatrzyłem z jej oczu popłynęły pierwsze łzy. Próbowała mieć obojętną minę, ale w jej oczach była czysta furia wymieszana ze smutkiem, a ja nie miałem pojęcia jak załagodzić sytuację.
- O czym Ty kurwa jeszcze chcesz rozmawiać? - warknęła, a ja zrozumiałem, że mam przejebane. Bardzo przejebane.
- Nie mów tak, błagam. Powiedz mi co się stało, bo nie mam pojęcia, co zrobiłem nie tak.
- Kurwa, nie kłam!!! - krzyknęła w końcu tak, że aż włoski na ciele mi się zjeżyły.
   Jej ciało lekko się trzęsło z nerwów i od powstrzymywanego płaczu. Wlepiała we mnie te wielkie groźne oczy i czekała aż coś powiem. Na wszelki wypadek postanowiłem nie próbować jej uspokajać. Westchnąłem.
- Chodzi Ci o moje wczorajsze wyjście z Piotrkiem i że przysiadły się do nas tamte dziewczyny, tak? Przysięgam, że ja żadnej nawet nie dotk... - po raz drugi dostałem znienacka w pysk.
   Poczułem jak moją nogę tuż nad kolanem oplatają małe rączki Majki.
- Niech pani nie bije tatusia! - powiedziała z grożąc zabawnie paluszkiem Majka.
   Moje serce na chwilę się zatrzymało i zastygło razem ze zdziwieniem na twarzy Marty. Gdy jej usta nieznacznie się uchyliły, ruszyło również moje serducho i teraz już zapierdalało z prędkością światła.
- Kto to jest? - zapytała bezbarwnym głosem Mała Wiedźma.
- Nasza córeczka - wyjaśniła z satysfakcją Magda zza moich pleców.
- Matra, pozwól mi... - zacząłem, ale znów przerwała mi nim zdążyłem powiedzieć cokolwiek z sensem.
- Kurwa, co Ty jeszcze przede mną próbowałeś ukryć? Nienawidzę Cię i nigdy więcej nie chcę Cię widzieć… - wyrzuciła z siebie kręcąc powoli głową.
    Marta już nawet nie kryła płaczu. Jej złość zniknęła z głosu i oczu. Raz i drugi pociągnęła nosem, a ja wiedziałem, że właśnie przekroczyłem niewidzialną barierę jej wyrozumiałości.
- To nie jest tak, jak to wygląda. Proszę, pozwól mi to wytłumaczyć - poprosiłem.
- W chuju mam to, co chcesz mi teraz powiedzieć, wiesz? Jesteś najgorszym ci mnie w życiu spotkało. Zaufałam Ci, a Ty ukryłeś przede mną dziecko i umawiasz się za moimi plecami z jakimiś sukami! Jesteś kurwa po prostu żałosny – wyznała po raz kolejny pociagając nosem.
   Odwróciła się na pięcie i niemal biegiem ruszyła schodami w dół. Jej mała czarna torebka odbijała się od biodra skrytego pod spodenkami w rytm jej kroków. Z każdym piśnięciem jej trampka o stopień docierało do mnie, że ona poważnie wykreśliła mnie z życia na amen.
    Stałem tak jak debil patrząc w kierunku, w którym oddalało się moje szczęście i cholera wie ile bym tam tkwił, gdyby nie głos Magdy.
- Nie powiedziałeś jej o naszej córce? - zapytała niewinnie, ale wyraz jej twarzy zdradzał kpinę.
   Już miałem huknąć jej prosty w głupi ryj, co o tym wszystkim myślę, ale spojrzenie wielkich oczu Majki mnie powstrzymało. Magda uwielbiała zasłaniać się małą, bo wiedziała jak uwielbiam tego szkraba i że staram się przy niej panować nad złością.
- Nie, nie powiedziałem. Idź spakuj swoje rzeczy - odparłem spokojnie i zniknąłem w sypialni, żeby się ubrać.
    I nagle zrozumiałem, że mam w dupie to, że Marta mnie nienawidzi i ma w chuju moje tłumaczenia. Nie pozwolę jej odejść, chociażby nie wiem kurwa co. Przynajmniej dopóki jej wszystkiego nie wyjaśnię. W pośpiechu ubrałem się i poszedłem do drugiego pomieszczenia, które dawnej przez jakiś czas było pokojem Magdy.
- Będę za jakąś godzinę i chcę tu widzieć czyste półki, jak nie, sam Ci je jutro wyczyszczę. Zostawiam Ci stówę na stole w kuchni, zamówcie sobie jakąś pizze, czy co tam chcecie.
- Nie jedź, tato! - poprosiła Majka łapiąc się moich spodenek.
- Za nie długo wrócę, dobrze? - obiecałem.
- I będziemy się bawić? - jak mama pozwoli, to tak.
   Poczochrałem małej włoski, zostawiłem pieniądze na jedzenie, zgarnąłem kluczyki i dokumenty od auta i ruszyłem odkręcać tą chorą sytuację.
   Za nim jednak wsiadłem do auta, do moich uszu dotarł głośny gwizd. Odruchowo odwróciłem się do źródła hałasu. Gołąbek machał do mnie żebym poczekał. Diabelnie mi się śpieszyło, ale zdecydowałem się zaczekać. Za nim do mnie dotarł, próbowałem wykminić co powiem Marcie, ale nic mądrego mi do głowy nie przyszło. Oparłem się o dach auta i lekko odwróciłem głowę, żeby ukryć odbite na policzku łapki Małej Wiedźmy.
- Kurwa, stary, dlaczego nie odbierasz telefonu? Dzwoniłem z milion razy - wydyszał, bo ostatni dzielący nas kawałek pokonał biegiem.
- Bo go nie mogę znaleźć. Chyba zgubiłem. Stało się coś? - zapytałem.
- Stało się i to kurwa bardzo. Anka mi powiedziała, a skoro ona wie, to Twoja Julia na pewno też. Ona Cię zajebie i nie wiem jak jej to wytłumaczysz - wyspał wklepując coś szybko na swoim telefonie.
- Już u mnie była - westchnąłem i odchyliłem głowę tak, żeby mógł zobaczyć drugą połowę mojej twarzy. - Nawet nie wiem za co - dodałem.
- Patrz - powiedział Gołąbek i pokazał mi wyświetlacz swojego telefonu.
   Kilka sekund zajęło mi ogarnięcie tego co zobaczyłem. Odruchowo rozjebałem telefon kumpla o chodnik.

-------------------
Witajcie Kochani! :*  
Można powiedzieć, że w końcu dotrzymałam słowa i jest obiecana część jakimś cudem na czas :D Kolejna będzie za tydzień :D Dziękuję za komentarze i polubienia :D Zachęcam do wyrażania waszych opinii co do moich bohaterów ;) Pozdrawiam Was serdecznie :*

2 119 czyt.
18327100% 15
DziecieChaosu

DziecieChaosu opublikowała opowiadanie , edytowała 15 maj 2016 w kategorii miłosne, użyła 1913 słów i 10058 znaków. ·

Komentarze (9)

 
  • nati673

    ~nati673 · ip:185.92.157.* · 21 maj 2016

    Jeszcze dziś będzie kolejna?

  • Ewcia:D

    ~Ewcia:D · ip:31.134.58.* · 17 maj 2016

    Boże, jak to czytałam to emocje były takie same, jak u nich serce stanęło - mi prawie też, a potem waliło jak opętane . Ale namieszałaś czekam na kolejną

  • mariplosa

    mariplosa 16 maj 2016

    No nie znowu cos??? Hmm..podejrzewam ze jakieś zdjęcia tylko skąd jak??? A ta Magda to mnie wkurza wrrr szkoda tylko Majeczki bo trudno dziecku będzie sie odnaleźć w nowej sytuacji jesli Rafal ma zamiar powiedziec cala prawdę. A musi to zrobić jeśli chce Wiedźme przy sobie zatrzymać i wierze w to ze ona go zrozumie. To teraz szybciutko pisz kolejna część bo nerwowo nas wykończysz hehehe

  • Czekoladowytorcik

    Czekoladowytorcik 15 maj 2016

    Brakuje mi słów.. Takie to było dobre !! W tym momencie.. serce z kamienia . Nie wytrzymam tygodnia... :/ :(

  • natallla7

    natallla7 15 maj 2016

    Ciekawe co tam było ... Kurdeee. Nie moge sie już doczekać kolejnej części.

  • ayio5

    ayio5 15 maj 2016

  • el

    ~el · ip:91.245.80.* · 15 maj 2016

    kurwa wszystko się rozjebało :( a tam pewnie zobaczył zdj jak ta laska upadła mu na kolana ;(

  • hilllow

    hilllow 15 maj 2016

    Boskie czekam na next --->>

  • nacpanapowietrzem

    nacpanapowietrzem 15 maj 2016

    No w takim momencie kobieta bez serca a tak poważnie to rozdział jak zawsze świetny