Idealnie Nieidealni cz.21

Każdego dnia, który spędziłem w pracy czas mi się dłużył. Byłem zmęczony psychicznie. Ojciec był na mnie zły, bo powiedziałem matce o naszych małych sekretach, a zwłaszcza o motorze, i matka zrobiła mu o to straszną awanturę. Jednak bardziej mnie zabolało to, że wziął stronę mojej rodzicielki i nie akceptował Marty, bo "pochodzi z patologicznej rodziny i będą z nią same kłopoty". Puściły mi wtedy nerwy i kazałem mu się ode mnie odstosunkować grożąc, że matka się dowie o jego najgorszej tajemnicy. Po tej kłótni, przestaliśmy się do siebie odzywać. Uświadomiłem sobie jednak, że powinienem powiedzieć o tym sekrecie Marcie. W tym momencie żałowałem dnia, w którym zgodziłem się kryć ojca i wziąłem wszystko na siebie. Wtedy nie myślałem tak bardzo o przyszłości, a teraz do mnie dotarło, że mogę stracić przez to Martę. Bałem się, że mi nie uwierzy. A co jeśli uwierzy i nie zaakceptuje tego? Nie wiedziałem jak jej to wyznać, żeby jej nie stracić.
   Wieczorami mimo zmęczenia codziennie dzwoniłem do Marty i długo rozmawialiśmy o pierdołach. To był właśnie ten głos, który już zawsze chciałem słyszeć przed snem. Nawet krótka rozmowa z nią poprawiała mi nastrój. Tęskniłem za nią. Brakowało mi jej obecności i co ciekawe dokuczania. Chciałem się do niej przytulić i cieszyć z jej obecności. Słuchać jak opowiada o zwykłych rzeczach w niezwykły sposób.

Piątek:
   Od razu po powrocie do domu wziąłem szybki prysznic i miałem zamiar zadzwonić do Marty, ale nieoczekiwanie rozległ się dźwięk domofonu. Chwilę później do mojej jaskini wparowali Jacek i Piotrek.
- Idziemy na piwo – wysapał bez zbędnych wstępów Mrozu podając mi łapę.
- Jakaś konkretna okazja jest? - zainteresowałem się równocześnie witając się z Gołąbkiem i grzebiąc w pamięci, czy aby nikt mi czegoś nie wspomniał. Moje myśli ostatnio krążyły wyłącznie koło Małej Wiedźmy, więc jakieś wydarzenie mogło mi umknąć.
- Taka okazja, że Paulina pojechała z Oliwią na parę dni dol koleżanki, Anka jest u Twojej Julii i prosiła, żeby im nie przeszkadzać, bo tworzą maraton filmowy na całą noc i w ogóle same baby tam mają być - wyjaśnił Piotrek.
Trochę się poczułem urażony, że Marta mi nic nie powiedziała, bo zdecydowanie liczyłem, że ten wieczór spędzę z nią. Postanowiłem jednak nie robić jej z tego powodu wyrzutów i zająć się sam sobą. Może za bardzo się jej narzucałem i potrzebowała troszkę ode mnie odpocząć?
- To Seba pewnie w siódmym niebie – wyszczerzyłem zęby w uśmiechu, żeby ukryć przed chłopakami rozczarowanie.
- Takiemu to kurwa dobrze – zaśmiał się Piotrek.
- Dobra, Romeo, nie pierdolcie, tylko ubieraj jakąś koszulkę i idziemy na miasto - pospieszał Mrozu.
   Tak też uczyniłem. Poszliśmy najpierw do Quattro na pizzę. Udało nam się zająć ostatni wolny stolik na zewnątrz. Nie mogliśmy się zdecydować więc zamówiliśmy dwie pizze i każdy z nas oczywiście wziął też piwo.
- I jak tam Piotruś Twoja Gołębica, dalej stroszy piórka? - zapytałem.
- Chyba mnie trochę unika - mruknął.
- Czemu? - postanowiłem drążyć temat. Równocześnie wygrzebałem z kieszeni spodenek nieco pogniecioną paczkę papierosów.
- Ostatnio ciągle co się pogodzimy, to wścieka się o byle pierdoły i wiecznie jej coś nie pasuje - kontynuował, a jego palce nerwowo ścierały wodę z powierzchni kufla.
- Może ma okres? - podsunął Jacek.
- Do tej pory, to by się już chyba wykrwawiła ze dwa razy... - westchnął przyjaciel.
- A może jest w ciąży?
- I co jeszcze - zirytował się Piotrek.
- Jak Paulina zaciążyła, to też na początku wszystko ją wkurwiało. Później jej przeszło. Nie latały tam nad wami ostatnio bociany? - zaciekawił się Mrozu.
- Nie sądzę żeby była w ciąży. Powiedziała by mi.
- A okres się jej nie spóźnia? - wtrąciłem.
- Nie wiem - przyznał niechętnie po chwili milczenia.
   Obrzuciliśmy Gołąbka pytającymi spojrzeniami. Wiedziałem, że sporo się kłócili ostatnio, ale nie myślałem, że jest aż tak kiepsko.
- Jak nie wiesz? - ponagliłem.
- Normalnie... Ona ciągle nie ma ochoty. Przecież jej nie zmuszę.
- Może wali Cię w rogi? - gdybał Mrozu.
- Na pewno nie. Ufam jej. 
   Jacek lekko się skrzywił i wzruszył ramionami.
- Ja tam babom nie ufam. Wiecznie im coś źle, a jak spuścisz taką z oka, to za raz szuka przyjaciela do pocieszeń. Odezwiesz się, to chce Ci łeb po samej dupie upierdolić i w końcu Cię zostawia dla niego, bo ma dosyć Twojej chorej zazdrości. A jak się nie odezwiesz, to też Cię zostawi dla niego, bo on ją lepiej rozumie... Na baby mądrych nie ma. Piękne, ale zdrowo jebnięte istoty - stwierdził.
- Jakby miała jakiegoś chuja na boku, to bym zauważył. Weź tak nawet kurwa nie gadaj, bo wiem, że ona mnie kocha - warknął Gołąbek. Mrozu pokręcił głową i nic już mu nie odpowiedział.
- Może ma jakiś problem? - pomyślałem głośno.
- Chyba z głową - palnął głupio Mrozu.
   Piotrek od razu się poderwał nieomal wywracając stolik i przyjebał Jackowi z bani w nos.
- Odjebało Ci!? - wykrzyknął ocierając wierzchem dłoni lepką czerwoną ciecz, ale widząc pełną furii minę Gołąbka w porę się zamknął.
   Jacek był pizdą. Z poczuciem humoru i dobrą gadką, ale nadal pizdą w niemal wszystkim. Nie rozumiałem co moja siostra widziała w takim lalusiu, że zgodziła się zostać jego żoną. Osobiście za nim nie przepadałem i byłem pewien, że Gołąbek tym bardziej. Sam bym go najchętniej jebnął w głupi pysk, ale wtedy Paula z pewnością przerobiłaby mnie na żarcie dla wilkołaków. Tak więc do bójki nie doszło i skończyło się gderaniem Mroza.
- A Ty z Martą jak tam? - zmienił temat Gołąbek zwracając się do mnie.
- Na razie sielanka, nawet ostatnio bardziej się stara - wyznałem uśmiechając się pod nosem na samą myśl o kobiecie, dla której straciłem głowę.
- Zobaczysz jak długo - mruknął Jacek.
- Oj tam, kłótnie pojawią się na pewno, ale myślę że damy radę - odpowiedziałem nie zdając sobie sprawy z tego, że miały nadejść dużo szybciej niż ktokolwiek byłby w stanie to przewidzieć.
- Wszystkie na początku są takie kurwa kochane, a później zmieniają się w opętane złem suki i nawet piwa się napić przy nich nie można - ciągnął Jacek.
- Paulina też? - zainteresowałem się.
- Na pierwszym miejscu kurwa, razem ze swoją mamusią... - urwał nagle zmieszany.
   Trochę za późno zorientował się, że mówił o mojej matce i siostrze. Wstaliśmy równocześnie, ale on od razu spadł na Piotrka, uciszony moją pięścią nim zdołał cokolwiek powiedzieć. Gołąbek odepchnął go, a ja mu poprawiłem jeszcze trzy razy, nim przyjaciel mnie od niego zdołał odciągnąć. Jacek nie potrzebował naszych zachęt przeplatanych kurwami, żeby się ulotnić. Na odchodne rzewnie płacząc postraszył nas kolegami, ale jak się wyrwałem Piotrkowi, to spierdolił biegiem. Ponownie poprawiliśmy stolik, przeprosiliśmy kelnerkę, która przyszła z ostrzeżeniem, że jeśli się nie uspokoimy, to będzie musiała nas wyprosić, bo przeszkadzamy innym gościom.
- Ale mi chuj ciśnienie podniósł - warknąłem odpalając kolejnego papierosa z pomiętej paczki.
- Frajer i tyle - przyznał Piotrek.
   Ta sama kelnerka, która przed chwilą przyniosła nam ostrzeżenie, tym razem przyszła z talerzami, a później z pizzami.
- Może spróbujesz wypytać Martę o co chodzi Ance? Przyjaźnią się, to pewnie wie - poprosił przyjaciel.
- Spróbować nie zaszkodzi - przystałem.
- Gryzie mnie to jak chuj... Może za bardzo ją próbuję kontrolować i ma mnie dość.
- To jej nie kontroluj - odparłem.
- Łatwo Ci mówić... Chuj mnie strzela jak nie wiem gdzie i z kim jest, albo jak wychodzi gdzieś, gdzie roi się od facetów.
- Przecież jej nie upilnujesz. Będzie chciała Cię zdradzić, to i tak to zrobi. Daj jej więcej luzu.
- Nie wiem czy potrafię - zasmucił się.
- Mnie by wkurwiało jakby Marta mi nie ufała.
- Nie umiem nie być o nią zazdrosny - wyznał.
- To bądź zazdrosny, ale daj jej więcej luzu - powtórzyłem.
- Spróbuję, ale jak to nie zadziała, to już nie wiem co zrobię... - pokręcił głową.
- Nie martw się na zapas, pogadam z Martą, to może wszystko się wyjaśni...
   Dalej jedliśmy w milczeniu. Nie wiem nad czym dumał Gołąbek. Ja zastanawiałem się, czy Marta też tak za mną tęskni, jak ja w tej chwili za nią. Już w poniedziałek nastawiłem się, że ten wieczór będzie należał tylko do nas. Rozczarowanie gryzło mnie gdzieś pod skórą i nie chciało się odpierdolić. Z zadumy wyrwał mnie dzwoniący telefon. Ucieszyłem się dziecko lizakiem, bo pomyślałem, że to Marta. Wysunąłem telefon z kieszeni i  okazało się, że jednak lizaka nie będzie. Na wyświetlaczu widniały duże litery układające się w wyraz "Magda". Nie miałem ani siły, ani ochoty z nią rozmawiać. Wyłączyłem wibracje i schowałem urządzenie z powrotem do kieszeni.
- Żwirek? - zapytał Gołąbek.
- Magda - sprostowałem.
- Pogodziłeś się z nią? - zaciekawił się.
- Nie jeszcze, ale chyba będę musiał - westchnąłem z rezygnacją.
- Odpuść to sobie, stary. To pojebane. Nie jesteś mu nic winien - odparł Gołąbek.
   Miał rację. Od samego początku mi odradzał układ, który zawarłem. Dałem się przekupić. Wtedy miałem dziewiętnaście lat i byłem pewien, że los się do mnie uśmiechnął. Dopiero po czasie zorientowałem się, że to był szyderczy uśmiech. Cokolwiek bym teraz nie zrobił, ktoś będzie cierpiał. A ja już nie miałem siły dźwigać cudzych błędów.
- Będę musiał oddać mu kasę, ale chuj z tym. Jutro pojadę do Magdy i jej powiem, że to koniec tego cyrku. Ja wysiadam - postanowiłem.
- W końcu... Już myślałem, że nie zmądrzejesz - ucieszył się Piotrek.
   Nie podzielałem jego optymizmu. Prawda miała zaboleć najbardziej tych, których kochałem.
   Poszedłem po kolejne piwo dla siebie i Gołąbka. Kiedy wróciłem, przy naszym stoliku oprócz Piotrka siedziały jeszcze trzy dziewczyny. Jedna, ruda i piegowata, żywo opowiadała o czymś Piotrkowi, równocześnie zawijając pukiel włosów na palcu.
- Cześć - powiedziałem wesoło i przedstawiłem się dziewczynom podając każdej dłoń.
- To moje koleżanki jeszcze z podstawówki - wyjaśnił Piotrek.
   Na początku rozmailiśmy w trójkę z Rudą i Gołąbkiem, bo blondynki siedziały wpatrzone w wyświetlacze telefonów i coś między sobą szeptały. Dopiero dwa kolejno wypite przez nie piwa ożywiły je i teraz wszyscy już podchmieleni śmialiśmy się z byle czego.
- Przepraszam - powiedziała blondynka nr Jeden. Nazwałem ją tak, bo jakoś nie chciało mi się zapamiętać jej imienia.
   Próbowała się przecisnąć między mną, a stołem, ale potknęła się o mojego buta i spadła mi na kolana, a ja ją złapałem za brzuch, bo zdecydowanie zmierzała jebnąć banią o glebę. Wywołało to ogólną salwę śmiechu. Jedynka podniosła się i przez spazmy śmiechu zaczęła się tłumaczyć, że nie chciała.
- Iza, poproś go, żeby poszedł z Tobą do toalety, a nie rzucasz się na niego publicznie. To karalne - zachichotała Ruda, a Jedynka w odpowiedzi pokazała jej środkowy palec i chwiejnym krokiem ruszyła do wnętrza pizzerii.
   Zostaliśmy tam prawie do północy. Ruda kleiła się trochę do Gołąbka, ale on tego nie widział, albo co bardziej prawdopodobne - nie chciał widzieć. Odprowadziliśmy wszystkie trzy dziewczyny pod ich bloki i poszliśmy do domów. Rudą na szczęście dla Gołąbka jako pierwszą, bo widziałem po nim, że miał już dosyć jej narzucania się. Na odchodne chciała jego numer, ale skłamał, że nie zna na pamięć, więc wcisnęła mu swój i w końcu sobie poszła.
-------------
Witam pięknie Kochani :)  
Romeo i Julia żyli ostatnio jak pączki w masełku, ale jak w prawdziwym życiu bywa, muszą się pojawić jakieś przeciwności losu. Czy im podołają, to jeszcze nie wiem, na razie wymyśliłam tylko te przeciwności :D Dziękuję za wasze motywujące komentarze i znów co raz większą liczbę polubień moich wypocin :*  
PS: Domyśla się już może ktoś jaka tajemnica ciąży Rafałowi? :)

2 052 czyt.
18233100% 17
DziecieChaosu

DziecieChaosu opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 2352 słów i 12419 znaków. ·

Komentarze (5)

 
  • DziecieChaosu

    DziecieChaosu 13 maj 2016

    Zrobię wam prezent i dla odmiany kolejna cześć będzie jutro lub pojutrze pozdrawiam moi kochani

  • mariplosa

    mariplosa 12 maj 2016

    Hmm... Chyba wiem co to za tajemnica.. Tylko nie wiem czy mówić głośno... Myślę że ojciec Rafala jest tez ojcem dziecka Magdy, z tego co wywnioskowałam zapłacił Rafalowi za trzymanie buzi na kłódkę,a może nawet za przejecie roli ojca i dlatego on z Magdą maja taki układ. Marta jak się dowie pewnie sie wścieknie ze jej wczesniej nie powiedział,ale powinna zrozumieć jego obawy... Mam racje??

  • NeferIsTheBest

    NeferIsTheBest 12 maj 2016

    Juuupiiii Czekałem na to Jak zwykle pięknie

  • Wiktor

    ~Wiktor · ip:82.160.125.* · 12 maj 2016

    Witaj!!!. Wybacz, że tak z opóźnieniem pisze koma. Ciekawe co to za tajemnica pana idealnego?. Czy może nie wrobili go, że Marta chciała mieć babski wieczór , a on poszedł na balety z laskami. Jak się Marta o tym dowie to mogą być jajka w szklance, jak się obudzi. Czekam nastepną część. Pozdrawim Wiktor

  • lunetka96

    lunetka96 11 maj 2016

    idealne *.*