Idealnie Nieidealni cz.19

Wtorek:

Człapałam sobie nieco zdezorientowana zaśmieconymi ulicami Tarnobrzega zdemolowanego przez wciąż widoczne w oddali tornada i patrzyłam na ludzi grzebiących w gruzach, które jeszcze do nie dawna były ich mieszkaniami. Dookoła były całkowicie lub częściowo zawalone bloki, sklepy, kościoły, szkoły, urzędy i inne budynki. Ludzie kradli co się dało, kłócili między sobą, szarpali i dzielili na grupki, które łypały na wszystkich groźnie. Z tego dziwnego snu wyrwała mnie moja wibrująca pod poduszką komórka. Zerknęłam na wyświetlacz mrużąc mocno zaspane oczy i zdziwiona odebrałam.
- Cześć Kochanie, stało się coś? - wymruczałam do telefonu.
- Nie Niunia, nie chciałem Cię budzić, ale to jest silniejsze ode mnie - usłyszałam głośne westchnięcie Rafała. - Chciałem Cię tylko usłyszeć, bo bardzo za Tobą tęsknię.
Serducho znowu zabiło mi szybciej wypełniając klatkę piersiową cudownym gorącem, które promieniowało po całym ciele. Poczułam się kochana, ważna i... Yyyy... Potrzebna? Tak, czułam się w tej chwili cholernie potrzebna.
- Jesteś tam? - zapytał.
- Tak, jestem Kotek. Nie wiem co powiedzieć.
- Nie złość się Niunia na mnie.
- Nie nie, to nie te buty Kotek. Po prostu... Kurwa, brakuje mi do Ciebie słów.
- Przecież Ty masz zawsze coś do powiedzenia - usłyszałam w jego głosie tą zaczepną nutkę.
- Tak, ale z Tobą jest inaczej.
- Jak?
- Nie wiem... Chyba tak, że myślenie mi się wyłącza. Krew z mózgu ucieka do serca i nie mogę racjonalnie myśleć.  
- Mam tak samo, Niunia, choć czasem spływa jeszcze niżej...A na pewno nie jesteś zła?
- Zniszczyłeś romantyzm tej chwili, głuptasie. Nie jestem zła. Kocham Cię tylko jeszcze bardziej Misiu. Też bardzo tęsknię za Tobą i cieszę się, że zadzwoniłeś.
- Aby do piątku, Mała Wiedźmo. Muszę już lecieć, bo mnie wołają chłopaki.
- Już? - mruknęłam rozczarowana. - A zadzwonisz po pracy? - zapytałam, chociaż byłam pewna, że to zrobi.
- Zadzwonię, Niunia. Jak będę tylko miał chwilę, to będę pisał. Kocham Cię.
- Ja Ciebie też kocham.
- Pa pa, Skarbie.
- Papatki Kochanie.
Wtuliłam się mocno w poduszkę. Losie, jak ja za nim tęskniłam! Minęła dopiero doba odkąd mnie odwiózł do domu, a mi już ciężko było wytrzymać bez niego. Spojrzałam na zegarek. Była piąta pięć rano. Do budzika miałam jeszcze godzinę czasu. Mimo to wstałam starając się przy okazji nie obudzić Sebastiana. Poszłam do kuchni zrobić sobie kawę, a za mną cichutko jak cień podążył Pan Alkoholik, który zdrajczycielsko wolał spać z moim bratem na materacu, niż ze mną na mięciutkim wyrku. Nalałam kotu mleka i zapaliłam papierosa przy otwartym oknie rozkoszując się cudownym chłodem poranka i lekko miętowym smakiem dymu. Chwilę później, tym razem z gotową kawą w łapie, usiadłam w tym samym miejscu i pogrążyłam się w myślach. Ze zdumieniem stwierdziłam, że to najlepszy poranek jaki kiedykolwiek spędziłam w pojedynkę. Zaskakujące, jak jeden człowiek kilkoma słowami może drugiemu osłodzić życie. Czułam się kompletna i szczęśliwa.  
"Wszyscy coś warci faceci ponoć wyginęli. Jakim cudem Tobie się upiekło?" - wklepałam na szybko tekst i wysłałam Rafałowi. Nim skończyłam pić kawę, przyszła odpowiedź.
"My, fajni faceci, zwykle zjawiamy się w życiu cudownych kobiet o złym czasie. Ja miałem farta i wygrałem Ciebie od życia, Malutka." - I jak go tu nie kochać!?
Byłam tak rozanielona i zamyślona, że kiedy zwarta i gotowa na zmagania z kolejnym dniem opuszczałam blok, potknęłam się o próg i ku radości dwóch młodych dresów palących szlugi obok trzepaka, wywinęłam orła przed klatką. Na szczęście nic mi się nie stało, więc pozbierałam się szybko z bruku i czym prędzej się stamtąd ulotniłam z burakiem na twarzy.
Pracę zaczęłam jak zwykle od pozamiatania petów, liści i śmieci przed sklepem, a później powystawiałam wiązanki przed kwiaciarnię. Nie było dużego ruchu, więc pościerałam kurze, pomyłam okna, drzwi i wszystko co się dało, bo ciotka akurat siedziała na zapleczu, więc trzeba było poudawać zapracowaną. Czas mi się dłużył nielitosiernie, więc jeszcze poukładałam równiutko ozdobne doniczki na półkach. Równo o szesnastej skończyłam pracę i zadowolona poszłam do domu.
Późnym wieczorem wywlekłam Anię na spacer nad Wisłę. Tym razem zamiast starym zwyczajem usiąść w cieniu drzew na asfaltowej drodze tuż przy wale, albo położyć się na miękkiej trawie, poszłyśmy aż na betonowe płyty. Po owych blokach auta wjeżdżały na prom, który o tej porze był już nieczynny, za to można było postać i popatrzać na wodę, która miała w sobie coś uspokajającego. Słońce chowało się już za horyzontem, ale miałam wrażenie, że dziś już nie przestanie prażyć. Uwiesiłam się i ułożyłam głowę na ramieniu Ani i westchnęłam głęboko.
- Gdzie mi tu z tym pustakiem? - zaśmiała się przyjaciółka, ale nie strąciła mojej ciężkiej głowy.
- Jak Ci coś powiem, to Ci buty spadną – mruknęłam całkowicie ignorując marudzenie Anki.
- Tylko nie mów, że Romeo znowu coś odstawił – popatrzyła na mnie zaciekawiona.
- Gorzej. Byliśmy w niedzielę na tym obiedzie u jego rodziców…
- O cholera, zapomniałam o tym! I jak poszło? - piekliła się.
- Na początku dobrze, pogadałam sobie z jego tatą i ogólnie spoko. A przynajmniej dopóki nie przyjechała jego matka – westchnęłam zrezygnowana.
- No i? Nie polubiła Cię?
- Pamiętasz tą walniętą pedagożkę z liceum?
- No i co? Rafała matka też Cię tak obmacała? - Ana popatrzyła na mnie z niedowierzaniem.
- Gorzej. Dużo gorzej…
- No mów!
- Pedofilka jest matką Rafała – wyznałam odruchowo przykładając dłoń do czoła.
Na twarzy przyjaciółki wykwitło niedowierzanie, a później zaniosła się szczerym, głębokim śmiechem. Noż głupia krowa aż się zachodziła!
- Wkręcasz mnie!? - wydukała ni to stwierdzenie, ni pytanie.
- Nie wkręcam… Przestań już rżeć, bo to jest straszne, a nie zabawne – naburmuszyłam się, ale Anka jak na złość, co spojrzała na mnie, to śmiała się jeszcze bardziej.
- To na pewno się ucieszyła, że będziesz jej synową – wydusiła między tym swoim hahaniem.
- Weź się zamknij, bo już nic Ci więcej nie powiem – zrobiłam obrażoną minę i  odsunęłam się od niej. Równocześnie obróciłam się do niej plecami i stanęłam zirytowana z założonymi rękami.
- Ej, no! Już… Dobra… Ogarniam dałna – uspokoiła się po chwili, ale gdy tylko nasze oczy się spotkały, obie parsknęłyśmy śmiechem. Losie, co za gamonica! - pomyślałam.
Śmiałyśmy się tak dobre parę minut, ona ze mnie, a ja z jej śmiechu. Jedna nakręcała drugą.
- A jak tam z Piotrkiem? - zmieniłam w końcu temat.
- Nie wiem – wzruszyła ramionami.
- Jak nie wiesz? - zdziwiłam się.
- No po prostu nie wiem. Nie kocham go już, ale nie umiem z nim zerwać. On jest taki zakochany, stara się jak może, ale tylko jeszcze bardziej mnie do siebie tym zraża. Jego zazdrość doprowadza mnie do pasji! Mam dość tych zakazów. Nic już nie jest takie jak na początku! - zirytowała się.
- To czemu od niego nie odejdziesz? - zdziwiłam się.
- Bo to wcale nie takie proste. Nie chcę go zranić.
- Ale tak oszukujesz jego i ranisz siebie.
- Wiem, ale nie potrafię mu tego powiedzieć. On jest taki szczęśliwy i w ogóle… Nie chcę go zranić.
- Ja bym się z tym na Twoim miejscu nie czaiła.
- Ty się mądrzysz, a sama nie miałaś odwagi odezwać się do Rafała i z nim pogadać – wytknęła mi.
- Bo byłam głupia.
- Dalej jesteś – mruknęła.
- Przecież wiem – wzruszyłam ramionami i przytuliłam ją.
- Wiesz co ja zrobiłam w niedzielę jak poszliście z Rafałem do domu?
- Co?
- Jestem kretynką…
- Żadna nowość, ale co zrobiłaś?
- Spadaj! Powinnaś zaprzeczyć i powiedzieć, że wcale nie jestem – burknęła.
- Obie jesteśmy kretynki, Kicia. A teraz mów co się stało.
- W niedzielę jak się urwaliście z Romem, to poszłam do łazienki poprawić makijaż. No i tak się złożyło, że prawie się pieprzyłam z Twoim bratem – wyznała speszona.
- Ale że jak? Że wy? Razem?- wydukałam zaskoczona.
- Nie kurwa, osobno – puknęła się w czoło i zaczęła tłumaczyć. - Weszłam do tej cholernej łazienki i on tam akurat mył ręce. Zaczęłam z nim rozmawiać o poprzednim wybryku. I on coś mówił i ja zaczęłam go nagle całować. I to tak namiętnie, jak jakaś cholerna desperatka i on mnie złapał mocno za pośladki i przycisnął do ściany i w ogóle mi się to podobało. Dobrze, że weszły jakieś dziewczyny i odsunął się ode mnie. Nie wiem jak to się wszystko stało. Czuję się jak potwór bez serca…
- O kurwa…
- No właśnie, też tak myślę – westchnęła. - Pogrążam się na amen. Nie potrafię zerwać z Piotrkiem, ale wychodzi na to, że nie mam problemu ze zdradzeniem go z Sebastianem.
- Zerwij z nim jak najszybciej, Misia. Pomyśl jak on się będzie czuł, jak się przypadkiem o tym dowie.
-  Nie dowie. Ja nie umiem go zranić…
- To mu powiedz, że się odkochałaś. Wkurzy się, pokrzyczycie na siebie i będziesz wolna.
- Zrozum, że nie jestem gotowa, żeby z nim zerwać.
- Zrobisz co chcesz, ale jak on się dowie, to czapa. Zranisz go dwa razy bardziej, niż gdybyś odeszła normalnie. A co w ogóle na to wszystko Sebastian?
- Nie wiem. Nie mam pojęcia.
- Ale mieszasz, stara.
- Wiem, ja już się gubię w tym wszystkim.
- Jesteś pewna, że Piotrek się niczego nie domyśla?
- Jestem.
- To postaraj się nie odpierdzielać, dopóki z nim nie zerwiesz.
- Wiem. Do dupy to wszystko.
- Więcej wiary w siebie, Misia.
- Idziemy na małe piwo? - zaproponowała.
- Raczej nie, bo jutro przecież pracuję – próbowałam się wykręcić. Nie chciałam iść, bo musiałabym odwlec rozmowę z Rafałem. Z drugiej jednak strony, ona mi nigdy nie odmawiała, gdy jej potrzebowałam.
- Jedno małe piwo? Pliiis??? - nalegała.  
- Ech, niech Ci będzie – poddałam się.

-----------------------------------------
Hej Skarby :) Skoro mam już cały wolny dzień, to postanowiłam zrobić coś pożytecznego i dokończyć kolejną część, mam nadzieję, ze się wam podoba :) Dziękuję za komentarze i polubienia pod poprzednim rozdziałem :) Zachęcam do dalszego komentowania i wyrażania opinii :)

2 872 czyt.
17156100% 18
DziecieChaosu

DziecieChaosu opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 2007 słów i 10549 znaków. ·

Komentarze (7)

 
  • mariplosa

    mariplosa 3 maj 2016

    Ejjj chcesz Gołąbki rozdzielić???? Ani mi się waż

  • miśka 965

    ~miśka 965 · ip:185.92.157.* · 10 kwi 2016

    To kiedy kolejna

  • Feta

    ~Feta · ip:91.240.29.* · 28 mar 2016

    Kiedy kolejna część?

  • NeferIsTheBest

    NeferIsTheBest 28 mar 2016

    Jest i moja ulubiona użytkowniczka Część jak zawsze-SUPER Czekam na kolejną

  • Ona18

    Ona18 27 mar 2016

    Co?? Gołąbki? Osobno?? Seba jest spoko ale nie wiem czy to dobry pomysł. Oby to nie wpłynęło na "Romea i Julię"

  • marTYNKA

    marTYNKA 27 mar 2016

    No super tęskniłam za tym

  • Ewcia:D

    ~Ewcia:D · ip:31.134.58.* · 27 mar 2016

    Super noo nie wiem, co napisać ^^