Do zakochania jeden krok cz. 3

***TRZY MIESIĄCE PÓŹNIEJ***


-… i wtedy on wszedł i mi powiedział że zrywa ze mną! Rozumiesz? Tak po prostu! – opowiada zapłakana Anka. Siedzimy w barze przy piwie i słucham zwierzeń załamanej przyjaciółki.
-Nie spytałaś dlaczego? -pytam.
-Pytałam. I wiesz co mi powiedział?! Że przemyślał wszystko i że mnie już nie kocha. – mówi zdławionym głosem, a po policzkach płyną jej łzy. -Już wcześniej podejrzewałam że kogoś ma. Od razu wyprowadził się do niej. Jeszcze wczoraj kurwa mówił że mnie kocha. Snuliśmy plany o ślubie, później dzieciach. Nawet zgadywaliśmy co po nas odziedziczą. I nagle chuj bąbki strzelił. Pięć lat w dupę. – bełkocze Ania. Jest już zalana, bo biedna nie ma głowy do picia. Będę musiała ją odprowadzić do samego domu.
-Chodźmy stąd Kotek, wystarczy nam tego piwa. – widzę po jej minie że chciała pić do zgona i że tak łatwo nie odpuści.
-Wypijmy jeszcze po jednym, co to dla nas jest – nalega. -Dziś mogę się chyba upić – patrzy na mnie z wyrzutem. -Nie jestem jeszcze pijana, nie byłam ani raz przez te ostatnie 5 lat. Zapomniałam już jakie to fajne uczucie. Nie piłam żeby uszczęśliwić Marka. A on mnie po tym wszystkim zostawił. – ma racje. Idę więc i przynoszę nam po kolejnym piwie. Kiedy w końcu opuszczamy lokal Anka prawie nie może iść. Wisi na mnie, ale na szczęście przebiera nogami. Trzykrotnie wymiotuje ale idzie dzielnie dalej, prosząc żebyśmy odpoczęły. Ciągnę ją, bo jak tylko usiądzie to zaśnie. I bez tego przysypia i jest co raz cięższa. Z naprzeciwka idą dwa ciacha. Jeden jest wysoki, ma chyba ze dwa metry. Na oko ma 25 lat. I jest taki śliczny. Jego wzrok pada na biedną Ankę. Przygląda się jej po czym przerzuca wzrok na mnie. Na jego twarzy pojawia się wielki uśmiech i patrzy już tylko w moje oczy. Jestem zła bo jeśli zagada, będę musiała go spławić. Jest już tylko o dwa metry przede mną.
-Widzę że często to robisz – mówi do mnie zamiast przywitania, nie przestając się uśmiechać. Kompletnie nie wiem o co mu chodzi. Staje tak że nie mogę go ominąć i muszę się zatrzymać, co pewnie bardzo cieszy Ankę.
-Co często robię? – pytam.
-Odnosisz ludzi do domu. – Oczy to mam chyba jak 5 zł. Ostatnio, chociaż wcale tak nie ostatnio – bo 3 miesiące temu – targałam jakiegoś pobitego idiotę i wcale dobrze na tym nie wyszłam. Czyżby mnie wtedy widział?
-Jesteś Marta, dobrze zapamiętałem? – Skąd do cholery, on wie jak się nazywam? Nie przypominam go sobie, a pamięć do twarzy mam doskonałą.
-Pamięć cię nie zawodzi, czego nie mogę powiedzieć o sobie. Przypomnisz mi skąd się znamy? – uśmiecha się jeszcze szerzej, nachyla się do mojego ucha, tego pod którym wisi niemal bezwładna głowa Ani.
-Stałaś naga w mojej wannie i mnie nie pamiętasz? – szepcze. Głowa przyjaciułki podnosi się, otwiera na siłę opadające oczy i robi zdziwioną minę.
-Co robiłaś naga w wannie? – głośno pyta przyjaciółka. Wszystkie oczy są skierowane na mnie. Robię się czerwona jak cegła. Oddałabym wszystko żeby móc zapaść się pod ziemię. Zamiast tego policzkuję Rafała, na co jego kolega wybucha głośnym śmiechem. Odpycham ich i wlekąc Ankę pospiesznie się oddalam.
-Zaczekaj! Przepraszam! – woła za mną Rafał. Nie zamierzam ani czekać, ani dłużej z nim rozmawiać. Co za żenada! To ja gnoja tyle wlekłam, zniszczyłam przez niego ciuchy, utopił mi telefon, zmokłam, zmarzłam, potłukłam się jak diabli, a on co? Zero kurwa wdzięczności. Mówi mojej przyjaciółce że stałam goła w jego wannie. Może to i lepiej że Anka jest pijana. Nie będzie nic pamiętała.
-Ale co ty robiłaś naga w wannie? -dopytuje się Anka.
-A co mogłam robić? Ty w ubraniach się kąpiesz?
-Rzeczywiście. Też się myję goła – mówi ze zrozumieniem. Wtaszczam ją na drugie piętro, pomagam się rozebrać i wychodzę.Przed klatką stoi Rafał. Jest sam. Na jego policzku widnieje wzór pięknie odbitych moich palców. Chcę go minąć bez słowa, ale łapie mnie za rękę.
-Czego ode mnie chcesz?
-Chcę cię przeprosić.
-Przeprosiny przyjęte, a teraz puszczaj! – trzyma mnie dalej.
-Przepraszam, chciałbym ci się jakoś odwdzięczyć za pomoc.
-Nie jesteś mi nic winien. Jeśli uważasz inaczej to najlepiej mi się odwdzięczysz zostawiając mnie kurwa w spokoju, rozumiesz?! -mówię przez zaciśnięte zęby patrząc mu prosto w te duże niebieskie oczy. Puszcza moją rękę i zerka na mnie jakoś tak smutno.
-Przepraszam… – mówi szeptem i wlepia we mnie te patrzały pełne skruchy i nadzieji. Jak miałam kota to też tak na mnie patrzył jak coś przeskrobał. Odwracam się i chcę odejść. Znów złapał mnie za rękę. Tym razem jednak delikatnie.
-Przepraszam. – wysuwam swoją dłoń z jego ręki i odchodzę nie odwracając się. Czuję jego wzrok na plecach.

3 591 czyt.
1073292% 12
DziecieChaosu

DziecieChaosu opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 893 słów i 4956 znaków. ·

Komentarze (7)

 
  • Joan

    Joan 27 kwi 2015

    Przecinki się zgubiły, a "przyjaciułka" mnie załamała :d Ale treść ciekawa, i dobrze się czyta. Jadę dalej! ^^

  • yzo

    ~yzo · ip:46.112.56.* · 25 kwi 2015

    za dużo przekleństw ale tak to bardzo wciągające, czekam z niecierpliwością na kolejną część

  • lolo xD

    ~lolo xD · ip:198.41.242.* · 24 kwi 2015

    Kiedy będzie następna część? :-)

  • DziecieChaosu

    DziecieChaosu 24 kwi 2015

    Cieszę się bardzo że się wam podoba

  • lissska

    ~lissska · ip:108.162.230.* · 24 kwi 2015

    Szczerze, to tytul jakos bardzo mnie nie przyciagnal, ale jednak zaczelam czytac i powiem ci ze jest baaardzoo wciagajace gratulacje.. fabuła mega mi sie podoba. Oby tak dalej

  • Panna Nikt

    ~Panna Nikt · ip:198.41.242.* · 24 kwi 2015

    Zdarzają się błędy, ale opowiadanie bardzo mnie zaciekawiło Czekam na ciąg dalszy

  • Paulaa

    ~Paulaa · ip:213.158.221.* · 24 kwi 2015

    Kocham to opowiadanie!!